O poczuciu krzywdy osobistej, Jerzy Mellibruda (c.d.)
(...)Żeby zrozumieć doświadczenie krzywdy osobistej, trzeba spojrzeć na człowieka z trzech różnych perspektyw, co pozwoli pojąć złożoność tego doświadczenia, a także złożoność jego śladów czy zapisów.
Jedna perspektywa pokazuje życie emocjonalne człowieka. Z tego punktu widzenia doświadczenie krzywdy osobistej to przede wszystkim cierpienie, ból, psychiczny czy fizyczny.
Druga perspektywa pokazuje, że człowiek jest istotą, która chce wpływać na swoje życie, dysponować swoją energią w celu kontrolowania swojej sytuacji. Jeśli z tej perspektywy popatrzymy na doświadczenie krzywdy osobistej, to zobaczymy, że oprócz cierpienia pojawia się bezsilność, a więc utrata zdolności do wywierania wpływu, a w konsekwencji utrata energii. Najczęściej bezsilność jest związana z tą osobą, która zadała nam ból. Innymi słowy: cierpię i mam poczucie bezsilności w stosunku do źródła mojego cierpienia.
Dla człowieka istotne jest nie tylko życie emocjonalne, nie tylko potrzeba dysponowania własną energią, ale także posiadanie jakiegoś porządku osobistego, układu odniesienia, w którym umieszcza swoje życie, swój świat, swoje kontakty ze światem; jest to niezbędne człowiekowi oparcie.
Trzeci i szczególnie ważny element doświadczenia krzywdy osobistej występuje wtedy, kiedy do cierpienia i bezsilności dołączy się zburzenie porządku osobistego. Jeśli doświadczenie krzywdy osobistej jest wynikiem przemocy stosowanej przez osoby najbliższe, można powiedzieć: cierpię, czuję się bezsilny. Oczekiwałem od mojego ojca, matki, żony czegoś dobrego: miłości, bezpieczeństwa, zamiast tego z ich rąk spotkało mnie zło. I wskutek tego boleśnie został zrujnowany mój porządek osobisty. Naruszenie elementarnego porządku osobistego najczęściej jest przeżywane jako poczucie niesprawiedliwości.
Doświadczenie krzywdy wiąże trzy niesłychanie ważne warstwy psychiki człowieka: życie emocjonalne, energię i zdolność do decydowania o sobie oraz rozumienie porządku własnego życia i świata.(...)
5 lipca 2011
O poczuciu krzywdy osobistej
O poczuciu krzywdy osobistej, Jerzy Mellibruda
Rok: 1999, Czasopismo: Niebieska linia, Numer: 3
Osoby zajmujące się pomocą psychologiczną mają do czynienia z różnego rodzaju cierpieniami, będącymi konsekwencją krzywdzenia ludzi. Jeśli w procesie pomagania przyglądamy się dzieciństwu osób potrzebujących pomocy, to okazuje się, że często występowały w tym okresie różne formy doświadczeń traumatycznych, raniących. To jest klasyczny nurt pomocy psychologicznej. Natomiast drugi, niesłychanie ważny, nurt dotyczy pomocy ludziom, którzy są krzywdzeni teraz, w chwili obecnej. Dopiero od paru lat zajęliśmy się tym właśnie nurtem pomagania. W trakcie gromadzenia doświadczeń, wynikających z pomagania ludziom będącym ofiarami przemocy w rodzinie dokonaliśmy kilku ważnych odkryć.
Po pierwsze, sporo ludzi krzywdzonych teraz, było krzywdzonych także w przeszłości. Krzywdy doznane w dzieciństwie od osób najbliższych wywierają wpływ na to, w jaki sposób osoby zranione radzą sobie z aktualną sytuacją krzywdzenia.
Po drugie, czym innym jest pomaganie osobie, która była skrzywdzona przed laty i ma w związku z tym po wielu latach jakieś kłopoty, a czymś zupełnie innym jest pomaganie osobie, która doznała krzywdy wczoraj, doznaje jej dziś, prawdopodobnie dozna krzywdy także i jutro.
Po trzecie, ludzie zajmujący się pomocą psychologiczną i psychoterapią mieli często - i mają nadal - pewną skłonność do koncentrowania się na przeszłości osoby krzywdzonej obecnie. A to może utrudniać skuteczne pomaganie w zmienianiu aktualnej sytuacji. Odkryliśmy podstawową prawdę, że jeżeli spotykamy się z człowiekiem, który dzisiaj jest ofiarą przemocy, to trzeba się zająć przede wszystkim sytuacją bieżącą, nie przeszłością. Trzeba pomóc osobie krzywdzonej bronić się, unikać, wycofywać albo bezpośrednio powstrzymać przemoc i dopiero, kiedy ustanie krzywdzenie, można zająć się śladami krzywd z przeszłości. Część profesjonalistów: psychologów i psychoterapeutów dokonuje na bieżąco tego odkrycia, często ucząc się na skórze swoich podopiecznych; najpierw sprawdzają, czy nie uda się czegoś zrobić tradycyjnie i zaczynają z bitymi żonami rozmawiać o ich doświadczeniach z dzieciństwa. Dopiero później okazuje się, że takie postępowanie nie wzmacnia, przeciwnie, osłabia ofiary przemocy, a one powinny przede wszystkim otrzymać wzmocnienie, żeby się skutecznie bronić.
Utrwalone ślady krzywd z przeszłości mogą mieć bardzo niekorzystny wpływ na bieg ludzkiego życia. Czasem mija dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści lat od tych czasów, kiedy człowiek doznawał ranienia, a mimo to ślady przeszłości zniekształcają bieżące życie. Mogą utrudniać życie ludzi, którym aktualnie dzieje się nie najgorzej, nie mają w zasadzie większych problemów poza tym, że zła przeszłość od czasu do czasu ich dopada. Jeśli jednak życie ludzi z utrwalonymi śladami przeszłości jest pełne kłopotów, ciągłego stresu albo też są uwikłani w sytuację przemocy w rodzinie, bagaż przeszłości jest jeszcze większym obciążeniem. Wpływ śladów krzywdzenia może być ważny i dla zrozumienia sytuacji bieżącej, i dla uwolnienia się z tej sytuacji.
Doświadczenie a poczucie krzywdy osobistej
Trzeba odróżnić, a są to ważne różnice psychologiczne - takie zjawisko jak doświadczenie krzywdy osobistej od poczucia krzywdy. Można mieć bardzo mocne doświadczenia krzywdy osobistej bez poczucia krzywdy. Czasem może być odwrotnie: można mieć poczucie krzywdy, mimo że człowiek tak naprawdę nie przeżył głębokiego doświadczenia krzywdy osobistej albo nie było ono naprawdę intensywne.
Doświadczenie krzywdy to fakt psychologiczny, a poczucie krzywdy to subiektywny stan świadomości na ten temat. Czasami ludzie, którzy mieli bardzo mocne i głębokie, rujnujące psychikę doświadczenia krzywdy osobistej, całymi latami żyją bez poczucia krzywdy, broniąc się bardzo skutecznie przed uświadomieniem sobie tego. Dopiero w jakimś ważnym momencie udaje im się dotrzeć do śladu krzywdy. Na przykład po trzydziestu latach w ich oczach pojawią się łzy, wzruszenie, rozżalenie i do doświadczenia osobistej krzywdy dołączy także subiektywna świadomość tego w postaci poczucia krzywdy. Z drugiej strony można spotkać ludzi, pokazujących całemu światu swoje poczucie krzywdy, mimo że tak naprawdę specjalnie mocno ani głęboko nie zostali zranieni, a swoim poczuciem krzywdy trochę manipulują.
A więc doświadczenie krzywdy to aktualne zjawiska, procesy zachodzące w ludzkich uczuciach, wyobrażeniach, myślach, w ciele człowieka, w wyniku przeżywania sytuacji krzywdzącej. Zapis tego doświadczenia utrwala się i utrzymuje w psychice czasem przez długie lata. Zdarza się, że dwie różne osoby miały bardzo podobne doświadczenia krzywdy osobistej, a jej ślady bardzo się różnią. Może być tak, że człowiek doświadczył krzywdy osobistej w określonych sytuacjach od określonej osoby. Ale minął czas i od tej samej osoby uzyskał inne doświadczenia: przeproszenie, wyrazy skruchy, sympatii itp. Oczywiście, ślad poprzedniego doświadczenia pozostanie, ale na niego nałożą się ślady innych doświadczeń, związanych z tą samą osobą, co może z czasem zminimalizować nawet bardzo raniące doświadczenie. W przypadku drugiego człowieka nie tylko, że nie było pozytywnych doświadczeń, ale powtórzyły się krzywdzące doświadczenia, a na dodatek owa osoba czuła się niezrozumiana, osamotniona. Oczywiste jest, że podobny rodzaj doświadczeń mógł zapisać się w diametralnie różny sposób. (...)
https://zrozumiecemocje.com.pl/
Rok: 1999, Czasopismo: Niebieska linia, Numer: 3
Osoby zajmujące się pomocą psychologiczną mają do czynienia z różnego rodzaju cierpieniami, będącymi konsekwencją krzywdzenia ludzi. Jeśli w procesie pomagania przyglądamy się dzieciństwu osób potrzebujących pomocy, to okazuje się, że często występowały w tym okresie różne formy doświadczeń traumatycznych, raniących. To jest klasyczny nurt pomocy psychologicznej. Natomiast drugi, niesłychanie ważny, nurt dotyczy pomocy ludziom, którzy są krzywdzeni teraz, w chwili obecnej. Dopiero od paru lat zajęliśmy się tym właśnie nurtem pomagania. W trakcie gromadzenia doświadczeń, wynikających z pomagania ludziom będącym ofiarami przemocy w rodzinie dokonaliśmy kilku ważnych odkryć.
Po pierwsze, sporo ludzi krzywdzonych teraz, było krzywdzonych także w przeszłości. Krzywdy doznane w dzieciństwie od osób najbliższych wywierają wpływ na to, w jaki sposób osoby zranione radzą sobie z aktualną sytuacją krzywdzenia.
Po drugie, czym innym jest pomaganie osobie, która była skrzywdzona przed laty i ma w związku z tym po wielu latach jakieś kłopoty, a czymś zupełnie innym jest pomaganie osobie, która doznała krzywdy wczoraj, doznaje jej dziś, prawdopodobnie dozna krzywdy także i jutro.
Po trzecie, ludzie zajmujący się pomocą psychologiczną i psychoterapią mieli często - i mają nadal - pewną skłonność do koncentrowania się na przeszłości osoby krzywdzonej obecnie. A to może utrudniać skuteczne pomaganie w zmienianiu aktualnej sytuacji. Odkryliśmy podstawową prawdę, że jeżeli spotykamy się z człowiekiem, który dzisiaj jest ofiarą przemocy, to trzeba się zająć przede wszystkim sytuacją bieżącą, nie przeszłością. Trzeba pomóc osobie krzywdzonej bronić się, unikać, wycofywać albo bezpośrednio powstrzymać przemoc i dopiero, kiedy ustanie krzywdzenie, można zająć się śladami krzywd z przeszłości. Część profesjonalistów: psychologów i psychoterapeutów dokonuje na bieżąco tego odkrycia, często ucząc się na skórze swoich podopiecznych; najpierw sprawdzają, czy nie uda się czegoś zrobić tradycyjnie i zaczynają z bitymi żonami rozmawiać o ich doświadczeniach z dzieciństwa. Dopiero później okazuje się, że takie postępowanie nie wzmacnia, przeciwnie, osłabia ofiary przemocy, a one powinny przede wszystkim otrzymać wzmocnienie, żeby się skutecznie bronić.
Utrwalone ślady krzywd z przeszłości mogą mieć bardzo niekorzystny wpływ na bieg ludzkiego życia. Czasem mija dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści lat od tych czasów, kiedy człowiek doznawał ranienia, a mimo to ślady przeszłości zniekształcają bieżące życie. Mogą utrudniać życie ludzi, którym aktualnie dzieje się nie najgorzej, nie mają w zasadzie większych problemów poza tym, że zła przeszłość od czasu do czasu ich dopada. Jeśli jednak życie ludzi z utrwalonymi śladami przeszłości jest pełne kłopotów, ciągłego stresu albo też są uwikłani w sytuację przemocy w rodzinie, bagaż przeszłości jest jeszcze większym obciążeniem. Wpływ śladów krzywdzenia może być ważny i dla zrozumienia sytuacji bieżącej, i dla uwolnienia się z tej sytuacji.
Doświadczenie a poczucie krzywdy osobistej
Trzeba odróżnić, a są to ważne różnice psychologiczne - takie zjawisko jak doświadczenie krzywdy osobistej od poczucia krzywdy. Można mieć bardzo mocne doświadczenia krzywdy osobistej bez poczucia krzywdy. Czasem może być odwrotnie: można mieć poczucie krzywdy, mimo że człowiek tak naprawdę nie przeżył głębokiego doświadczenia krzywdy osobistej albo nie było ono naprawdę intensywne.
Doświadczenie krzywdy to fakt psychologiczny, a poczucie krzywdy to subiektywny stan świadomości na ten temat. Czasami ludzie, którzy mieli bardzo mocne i głębokie, rujnujące psychikę doświadczenia krzywdy osobistej, całymi latami żyją bez poczucia krzywdy, broniąc się bardzo skutecznie przed uświadomieniem sobie tego. Dopiero w jakimś ważnym momencie udaje im się dotrzeć do śladu krzywdy. Na przykład po trzydziestu latach w ich oczach pojawią się łzy, wzruszenie, rozżalenie i do doświadczenia osobistej krzywdy dołączy także subiektywna świadomość tego w postaci poczucia krzywdy. Z drugiej strony można spotkać ludzi, pokazujących całemu światu swoje poczucie krzywdy, mimo że tak naprawdę specjalnie mocno ani głęboko nie zostali zranieni, a swoim poczuciem krzywdy trochę manipulują.
A więc doświadczenie krzywdy to aktualne zjawiska, procesy zachodzące w ludzkich uczuciach, wyobrażeniach, myślach, w ciele człowieka, w wyniku przeżywania sytuacji krzywdzącej. Zapis tego doświadczenia utrwala się i utrzymuje w psychice czasem przez długie lata. Zdarza się, że dwie różne osoby miały bardzo podobne doświadczenia krzywdy osobistej, a jej ślady bardzo się różnią. Może być tak, że człowiek doświadczył krzywdy osobistej w określonych sytuacjach od określonej osoby. Ale minął czas i od tej samej osoby uzyskał inne doświadczenia: przeproszenie, wyrazy skruchy, sympatii itp. Oczywiście, ślad poprzedniego doświadczenia pozostanie, ale na niego nałożą się ślady innych doświadczeń, związanych z tą samą osobą, co może z czasem zminimalizować nawet bardzo raniące doświadczenie. W przypadku drugiego człowieka nie tylko, że nie było pozytywnych doświadczeń, ale powtórzyły się krzywdzące doświadczenia, a na dodatek owa osoba czuła się niezrozumiana, osamotniona. Oczywiste jest, że podobny rodzaj doświadczeń mógł zapisać się w diametralnie różny sposób. (...)
https://zrozumiecemocje.com.pl/
4 lipca 2011
Rozważania na temat poczucia własnej wartości
Każde spotkanie z drugim człowiekiem pokazuje nam jak w lustrze nasze własne cechy charakteru.Osoby, które się nam podobają odzwierciedlają te części nas, które w sobie lubimy i cenimy.
Zazwyczaj nie zwracamy na to większej uwagi. Spotykając się z kimś, kto reprezentuje lubiane przez nas cechy, czujemy się po prostu zadowoleni.
Jeśli spotkanie budzi frustrację, to zazwyczaj wybieramy z kilku możliwości. Możemy się odciąć od tej relacji i najczęściej tak robimy osądzając drugą stronę o brzydkie cechy, które nam uniemożliwiają utrzymywanie dalszych kontaktów. Ale możemy się zatrzymać i przeanalizować, jakie nasze cechy się w danej relacji ujawniają i czy przypadkiem właśnie sami nie mamy z nimi kłopotu.
Im większe problemy i im trudniejsza relacja, tym dotyka poważniejszych spraw, w tym również poczucia własnej wartości.
Jak się jest dzieckiem rodziców, których nie ma możliwości zadowolić (bo są np. w depresji), to cierpi się na poczucie niedowartościowania, czyli poczucie posiadania małej wartości. Szuka się potwierdzenia swojej wartości w podejmowaniu nowych, trudnych wyzwań, a więc w obiecywaniu sobie i innym, że czegoś się dokona, czegoś co wreszcie zaświadczy o wartości. Taki dostało się przekaz rodzicielski. Np. o mojej wartości świadczy zadowolenie moich rodziców z tego, co robię.
Brak zadowolenia jest informacją, że mam się bardziej postarać.
Większość naszych kontaktów ma na celu doprowadzenie do osiągnięcie zadowolenia rodzica, który jest w nas i jeśli żyje, również obok nas, tak więc przekaz jest wzmocniony z zewnątrz.
To jest ogromne „uwikłanie”, w zalecenia wewnętrzne, które są wsparte zewnętrznymi.
W takim uwikłaniu ludzie szukają sprzymierzeńców w walce o dokonanie tego, co od nich wymaga ich wewnętrzny i zewnętrzny rodzic. A często wewnętrzny głos mówi, że jeśli się nie zrobi tego co się „obiecało” albo tego, do czego uwewnętrzniony rodzic, względnie żyjący (albo obaj na raz) zobowiązuje, to będzie źle.
W imieniu swojego rodzica obiecujemy i zobowiązujemy siebie, a inni mają nam w wypełnieniu tego zadania pomóc. Ponieważ znalazłam się w takiej trudnej relacji, w której druga strona bardzo mocno mnie naciskała, bo sama była pod presją własnego zobowiązania, zrobiłam pracę na tę sytuację i moje uczucia uwikłania. Doprowadziło mnie to do miejsca, w którym zadałam sobie pytanie, do czego zobowiązywała mnie moja matka. Odpowiedź mnie zaskoczyła, bo dotyczyła bardzo odległych sytuacji, które ożyły na nowo.
Głównie do doskonałego radzenia sobie bez jej wsparcia, a wręcz będąc obarczoną jej problemami, do doskonałego wyglądu bez jej czynnego w tym udziału, do doskonałych wyników w nauce bez jej zainteresowania z czym sobie nie radzę, do dobrych relacji z facetami bez informacji jak do tego doprowadzić, do łagodnego i kompromisowego funkcjonowania, mimo że wzorcem były nerwy i awantury, do umiejętności załatwiania wszelakich spraw bez uczenia jak to się robi. A więc generalnie wymagała i oczekiwała, zobowiązywała mnie do bycia „idealnym” dzieckiem, które nie wiadomo skąd i jak świetnie sobie radzi i ma super osiągi.
I stało się dla mnie jasne, kąd przyszła do mnie ta trudna relacja.
Moja koleżanka uwikłana w potrzebę zadowolenia swojego rodzica "wprzęgła" mnie w sytuację, w której żyłam latami. Moja mam chciała zdowolić ojca i ja jej w tym pomagałam. Niestety nie zdałam tego egzaminu.
https://zrozumiecemocje.com.pl/
31 maja 2011
Miłość neurotyczna
Zapewnienie miłości ma go uchronić przed uwewnętrznionym lękiem, poczuciem zagrożenia ze świata zewnętrznego.
A więc miłość nie ma zaspokoić pragnienia przyjemności czy szczęścia, ale ma dać poczucie bezpieczeństwa.
Rożnym siłom napędowym odpowiadają różne uczucia i zachowania. Jeśli kieruje nami bezpośrednie pragnienie uzyskania satysfakcji, nasza postawa będzie spontaniczna. Jeśli natomiast kieruje nami lęk, uczucia i działania będą przymusowe i niezróżnicowane.
Dla kogoś odczuwającego bezsilność wobec niezmiennie zagrażającego i wrogiego świata, poszukiwanie miłości wydaje się najbardziej logicznym i bezpośrednim sposobem szukania życzliwości, pomocy czy uznania.
Gdyby właściwości psychiczne neurotyka były takie, za jakie on sam je uważa, to zdobycie miłości nie powinno mu sprawiać trudności. Według niego, chce przecież tak niewiele, tego tylko żeby ludzie byli dla niego życzliwi, udzielali mu porad, brali pod uwagę to, że jest biedną, nieszkodliwą, osamotnioną istotą, która chce wszystkim robić przyjemność, a w żadnym przypadku nie chciałaby nikomu, nigdy sprawić przykrości.
Nie zauważa natomiast tego, jak bardzo jego czule punkty, takie jak ukryta wrogość czy drobiazgowe wymagania zakłócają jego związki z innymi ludźmi. Nie potrafi także ocenić prawidłowo wrażenia, jakie wywiera na innych, ani ich reakcji wobec niego.
Wskutek tego nie może zrozumieć, dlaczego jego przyjaźnie, małżeństwo, sprawy sercowe, kontakty zawodowe, są tak często niezadawalajace. Dochodzi zwykle do wniosku, ze inni są temu winni, że są nieuprzejmi, nielojalni, obelżywi, albo że z jakiegoś nieznanego bliżej powodu jest nielubiany i niedoceniany. Wciąż więc ugania się nadaremnie za ułudą miłości.
Nie wiedząc o tym neurotyk staje wobec dylematu – sam nie będąc zdolnym do miłości, jednocześnie ogromnie pragnie, by inni go kochali.
Choć bardzo trudno ściśle sprecyzować, co to jest miłość, to z całą pewnością można powiedzieć, co miłością nie jest, czy też jakie elementy są jej obce. Można kogoś szczerze lubić, ale mimo to złościć się na niego, odmawiać spełnienia niektórych jego życzeń, czy mieć ochotę, by pozostawił nas w spokoju. Istnieje jednak różnica między takimi określonymi reakcjami gniewu czy wycofania się, a reakcją neurotyka, który bez przerwy ma się na baczności przed innymi, czuje, że każdy przejaw ich zainteresowania osobami trzecimi jest oznaką zaniedbania jego własnej osoby i interpretuje każde żądanie jako próbę zdominowania go lub każdą krytykę jako poniżenie. To nie jest miłość.
Za sprzeczne z przyjętymi powszechnie pojęciem miłości traktujemy również takie zachowanie, w którym człowiek wykorzystuje czyjeś uczucia wyłącznie po to, aby osiągnąć swój cel, czy przywiązuje się do kogoś po to, aby w ten sposób zaspokoić swoje potrzeby. Tak się niewątpliwie dzieje, gdy druga osoba potrzebna jest jedynie dla zaspokojenia potrzeb seksualnych,czy, jak na przykład często dzieje się w małżeństwie, dla uzyskania prestiżu
Brak autentycznej miłości ujawnia się w postaci natychmiastowej zmiany stosunku do drugiej osoby w wypadku, gdy nie zaspakaja ona jakiś potrzeb. Brakuje wtedy jednego z niezbędnych czynników miłości – rzetelności i stałości uczuć.
Niezdolność do kochania przejawia się również w lekceważeniu potrzeb i pragnień drugiego człowieka, a także niemożności pogodzenia się z jego wadami czy nietypowością.
Neurotyk, którego mechanizmem obronnym jest dążenie do miłości, prawie nigdy nie zdaje sobie sprawy z tego, że sam nie potrafi kochać. Sądzi mylnie, że skoro potrzebuje innych, to znaczy, że ich kocha.
Każdy przejaw miłości może pozornie uspokoić neurotyka, czy dać mu nawet poczucie szczęścia, ale w rzeczywistości wywołuje u niego niedowierzanie i nieufność, a nawet strach. Nie wierzy w miłość, bo jest głęboko przekonany, że nikt nie mógłby go pokochać.
Ktoś, kto potrafi autentycznie lubić innych, nie będzie miał wątpliwości co do tego, że inni mogą go darzyć sympatią.
28 maja 2011
Miłość
Nawet jeśli osiągnie się już wszystko w takich dziedzinach jak: kariera zawodowa, majątek czy zdrowie, zazwyczaj odczuwamy pustkę, jeśli brak w życiu ważnych związków emocjonalnych z innymi ludźmi. Potrzeba miłości jest siłą, która w znaczący sposób wpływa na nasze zachowania. Często u podłoża walki o pozycję zawodową, dostatek, zdrowie i majątek leży potrzeba miłości i bliskości. Istnieje wiele różnych relacji, ale najważniejsze są te, dotyczące miłości i małżeństwa.
Nasza kultura traktuje romantyczną miłość jako konieczny, wstępny warunek małżeństwa. Romantyczna miłość stała się się celem niemal dla wszystkich ludzi w społeczeństwach zachodnich i to w odniesieniu do wszystkich grup wiekowych. Obecność (lub brak) miłości jest traktowana jako test decydujący o tym, czy dwoje ludzi powinno się pobrać. Jednym z widocznych skutków tego rodzaju testu jest wysoki wskaźnik rozwodów. Większość ludzi powyżej osiemnastego roku życia wie zapewne, że trwały związek jest sprawą znacznie trudniejszą i bardziej skomplikowaną niż rytm i uściski miłości.
Brak edukacji w sprawach miłości i związków małżeńskich zdaje się wynikać z panującego w naszej kulturze założenia, że wszyscy powinni wiedzieć, jak osiągać satysfakcjonujące związki międzyludzkie.
Niestety w praktyce wiemy na ten temat niewiele.
W jaki sposób ludzie zakochują się w sobie? Jak się odkochują? Jak to się dzieje, że „pozostają” zakochani? Co sprawia, że małżeństwo jest radosnym związkiem? Dzięki czemu związki małżeńskie mogą trwać? Tajemnica odpowiedzi na te pytania tkwi w fakcie, że na każdym etapie rozwoju związku pojawiają się inne potrzeby i oczekiwania.
- na początku pojawia się oczarowanie, kiedy odkrywa się że druga osoba budzi i spełnia oczekiwane tęsknoty,
- potem następuje okres zachwytu, osoba ta staje się głównym obiektem zainteresowania i uczuć i nie widzi się w niej żadnych wad,
- jeśli doświadczenia są zadowalające, pojawia się pragnienie dłuższego związku, poczucie bezpieczeństwa stwarza wizję pełnej obietnic wspólnej przyszłości,
- po wkroczeniu w etap wspólnej przyszłości, rozpoczyna się czas oczekiwań, kiedy słabości i błędy, dotychczas ignorowane lub tolerowane, stają się irytujące i nie do zniesienia. Nadchodzi konieczność skonfrontowania się z rzeczywistością,
- gdy obie strony są gotowe do współpracy, opartej na akceptacji realiów - jest ok. Jeśli jednak spełnienie nadziei i obietnic, na których jak na końskich grzbietach wjechało się w związek, nie jest możliwe (a często nie jest), wtedy rozczarowania zaczynają się spiętrzać,
- w momencie, gdy rozczarowanie osiąga najwyższy poziom, rozpoczyna się ostania faza związku: punkt krytyczny. Po przekroczeniu tego punktu okazuje się, że nie ma już powrotu do intensywnych uczuć i do związku, który istniał wcześniej. Nie tylko partnerzy wydają się sobie beznadziejni, ale także wspólna historia staje się skażona, nie ma w niej nic oprócz gorzkich wspomnień i wstydu z powodu zmarnowanego czasu i uczucia.
Oczywiście związek nie musi się tak kończyć i warto mieć świadomość, na którym etapie się znajduje.
Oczarowanie pojawia się wtedy, gdy druga osoba spełnia wizualne standardy atrakcyjności. Niestety ciągłe zachwycanie się sobą nie tworzy bazy dla rozwoju przyjaźni, szacunku, poznawania i akceptowania siebie nawzajem. Gdy oczarowanie oparte jest na wyobrażaniu sobie przyszłości bez uwzględniania bieżących doświadczeń, nie patrzy się na to, kim ta osoba jest, ale na to, kim mogłaby być. Na etapie zachwytu szukamy przykładów na to, że druga osoba spełnia nasze kryteria, a my spełniamy oczekiwania partnera. Zachwyt może trwać godzinę, dwie, może nawet całe życie, pod warunkiem,że nie traci się kontaktu z rzeczywistością.
Kiedy teraźniejszość staje się wystarczająco dobra, ludzie zaczynają wybiegać w przyszłość. Zastanawiając się, co ich tam czeka, zaczynają pragnąć tego, co sobie wyobrażają. Dochodzi do zetknięcia rozważań dotyczących przyszłości bliskiej i odległej oraz czas na stwierdzenie, czego w niej nie ma i nie będzie. Na tym etapie wiele związków się rozpada. Istniejące poczucie bezpieczeństwa, pozwala podjąć decyzję o kontynuowaniu związku. Często zdarza się, że pary wpadają w pułapkę przyzwyczajenia. Wszystko, co wydawało się wspaniałe w fazie zachwytu, teraz staje się tak normalne, że zaczyna się te rzeczy traktować jak oczywiste. Wtedy też ludzie odkrywają, ze nie podzielają swoich zainteresowań. Pojawiają się rozbieżności pomiędzy tym, co jest, a tym co było oczekiwane. Powoli zbliżają się do punktu krytycznego, którego granicą jest próg tolerancji. Ciekawe jest, że po jego przekroczeniu również przeszłość wygląda inaczej. Po przekroczeniu punktu krytycznego niewielka jest szansa na powrót do dawnego stanu rzeczy. Nie tylko dawne i obecne zachowania partnera są traktowane jako absolutnie niezadowalające, ale również przyszłość jest postrzegana w taki sam sposób. Osiągnięcie punktu krytycznego może zostać przyspieszone, jeśli przykłady niewłaściwych zachowań powtarzają się często lub są niezwykle znaczące.
Na szczęści istnieje sposób przechodzenia przez punkt krytyczny
Podstawą miłości i związków małżeńskich jest dopasowanie się. Większość sprzeczności, z powodu których ludzie walczą ze sobą, ranią się lub rozstają, nie jest nie do pogodzenia. Częściej różnice te wynikają z niewiedzy lub błędnych poglądów na temat potrzeb i pragnień partnera. W większości przypadków można dojść do porozumienia, pod warunkiem, że zwraca się uwagę na to, co się przeżywa samemu i co przeżywa partner i gdy zależy nam na związku na tyle, żeby zmienić swoje zachowanie.
https://zrozumiecemocje.com.pl/
https://zrozumiecemocje.com.pl/
20 maja 2011
Co warto wiedzieć o analizie strukturalnej
Analiza strukturalna służy udzieleniu odpowiedzi na pytanie: KIM JESTEM, DLACZEGO ZACHOWUJĘ SIĘ WŁAŚNIE TAK, JAK STAŁEM SIĘ TYM, KIM JESTEM. Jest to metoda analizowania myśli w oparciu o koncepcjię stanów „Ja". Eric Berne opisuje stany "Ja" jako:
”spójny zbiór uczuć i doświadczeń bezpośrednio powiązanych z odpowiadającym im spójnym zbiorem zachowań”.
Każda osoba przejawia trzy stany „Ja”, będące źródłem indywidualnych i zróżnicowanych zachowań: stan Ja Rodzic, stan Ja Dorosły i stan Ja Dziecko. Nie są to pojęcia abstrakcyjne, ale realność psychologiczna. „Rodzic, Dorosły i Dziecko reprezentują rzeczywiste postacie istniejące teraz, lub w przeszlości, posiadające konkretne nazwisko i stan cywilny”.
- Stan ja Rodzic – zawiera postawy i zachowania pochodzące ze źródeł zewnętrznych, zazwyczaj od rodziców. W relacjach z innymi przejawiają się one często w formie przesądów, zachowań krytycznych i ochraniających. Wewnętrznie funkcjonuje on poprzez przekazy Rodzicielskie, które stale oddziałują na Dziecko.
- Stan Ja Dorosły - nie ma związku z wiekiem osoby. Jego dzialanie ukierunkowuje się na realną teraźniejszość i obiektywne zbieranie informacji. Jest on zorganizowany, elastyczny, inteligentny, a jego sposób funkcjonowania polega na analizowaniu rzeczywistości, szacowaniu prawdopodobieństwa i na bezstronnym opracowaniu danych.
- Stan Ja Dziecko – obejmue wszystkie popędy naturalne, charakterystyczne dla małego dziecka. Zawiera też zapisy doświadczeń z okresu bardzo wczesnego dzieciństwa, dziecięce reakcje i „pozycje życiowe”* przyjęte wobec siebie i innych. Ekspresja oparta jest na starych zachowaniach, typowych dla okresu wczesnego dzieciństwa.
Kiedy ludzie odtwarzają gesty, myśli i uczucia obserwowane u swoich rodziców, sa w stanie Ja Rodzic. Kiedy radzą sobie z sytuacją aktualną, zbierając dane i racjonalnie je opracowując, są w stanie Ja Dorosły. Gdy odtwarzają działania lub uczucia z dzieciństwa, są w stanie Ja Dziecko.
Jak i kiedy kształtują się stany „Ja”? Świadomośc noworodka skierowana jest na własne potrzeby i komfort. Niemowlę unika wszystkiego, co bolesne, reaguje doznaniami i uczuciami. Stan Ja Dziecko manifestuje się więc bardzo wcześnie. Potem rozwija się Ja Rodzic. Jego pierwsze przejawy można zaobserwować, gdy dziecko „bawi się w rodziców”, naśladując ich zachowanie. Rodzice widząc siebie odgrywanych przez własne dziecko, są czasem bardzo poruszeni, czasem zażenowani, a czasem dumni i zadowoleni.
Stan Ja Dorosły powstaje wówczas, kiedy dziecko usiłuje zrozumieć świat i odkrywa, że istnieją środki nacisku na innych, które i ono może zastosować.
Rozwój osobisty w dużej mierze polega na uświadamianiu sobie istnienia i wagi dialogu pomiędzy trzema stanami „Ja”. Ćwiczenia (np. wypelnianie arkuszy, albo sluchanie innych naprowadzających pytań) umożliwiają dostrzeżenie sytuacji, w której następuje przekraczania granicy między stanami, co w życiu codziennym może być bardzo kłopotliwe. Zwłaszcza daje się odczuć w sytuacjach, gdy następuje „porwanie emocjonalne” i w stan Ja Dorosły wdziera się np. roszczeniowe lub zranione Ja Dziecko, względnie nazbyt krytyczny Ja Dorosły.
W miarę upływu lat stajemy się coraz starsi, ale nie oznacza to, że w pełni możemy korzystać ze stanu Ja Dorosły wtedy, gdy nasz status spłeczny tego wymaga. Często dla rodziców otrzymanie przez dzecko dowodu osobistego jest momentem, w którym mówią do swoich dzieci: „jesteś dorosły, więc zachowuj sie jak dorosły”. Może to być trudne do wykoanania nie wskutek złej woli, ale np. z powodu zbyt słabych granic między stanami „Ja”, względnie w wyniku kontaminacji, czyli zdominowania osobowości przez stan Ja Rodzic lub stan Ja Dziecko.
Posiadamy wewnątrz siebie umiejętności samouzdrawiania, ale często nie dysponujemy wiedzą dotyczącą zdiagnozowania naszego konkretnego przypadku. Ponieważ każdy człowiek jest odmienną indywidualnością, jedyną osobą która potrafi naprawdę dotrzeć do wnętrza osobowości, jest kazdy z nas sam dla siebie. Wspieranie się pomocą z zewnatrz jest przy tym nieodzowne.
*Pozycja życiowa lub pozycja egzystencjalna. Przed ukończeniem ósmego roku życia dziecko wytwarza w sobie przekonanie na temat własnej wartości i wartości innych. Istnieją cztery możliwe pozycje zyciowe, na które składają się rożne warianty poczucia wartości:
„Ja jestem OK – ty jesteś OK” (akceptuję siebie i akceptuję innych)
„Ja jestem OK – ty nie jesteś OK” (akceptuję siebie, lecz odrzucam innych)
„Ja nie jestem OK – ty jesteś OK” (odrzucam siebie, lecz akceptuję innych)
„Ja nie jestem OK – ty nie jesteś OK” (ja nie jestem nic wart i świat też nie).
13 maja 2011
Granice "ja"
Człowiek doświadcza swego „ja” zależnie od wolnej energii, która w nim się w danym momencie lokalizuje.Gdy realne „ja” doświadczane jest w jednym ze stanów, pozostałe są nie aktywne.
Są jednak obecne i potencjalnie zdolne do aktywizacji.
Dobrze jest pamiętać, że każdy posiada granice. Można je porównać do przepuszczalnej materii, przez którą energia krąży przenikając z jednego stanu „ja” do innego. Przepuszczalne granice umożliwiają spontaniczne przemieszczanie się energii i jej niezakłócony przepływ, zależnie od istniejącej sytuacji.
U niektórych osób, szczególnie efektywnych, przepływ ten może być bardzo szybki, u innych wolniejszy. Osoba zdolna do szybkiego przemieszczania wolnej energii jest zazwyczaj interesująca w kontakcie, lecz inni mogą mieć trudności w nadążaniu za jej rytmem. Bardzo powolny przepływ energii utrudnia proces uruchamiania i przerywania aktywności oraz reagowania i myślenia. Niecierpliwi to czasem innych, pomimo że reakcje takiej osoby mogą mieć obiektywną wartość.
Fizjologia stanów „ja” nie jest do końca wyjaśniona. Hipoteza odnośnie stanów ich istnienia opiera się na obserwacjach zaburzeń zachowania.
Są osoby, które działają zawsze w nieprzewidywalny, zaskakujący sposób. Niektórzy zachowują się we wprost do przewidzenia sposób, aż wydaje się to wręcz monotonne; jeszcze inni wybuchają gniewem lub płaczem nawet przy najmniejszej prowokacji. Są też osoby, których myślenie zniekształcone jest przesądami i złudzeniami.
Zakłócenia te wynikają z faktu, że granice stanów „ja” są bądź zbyt słabe, bądź sztywne, czy też zawierają luki lub nakładają się na siebie.
Osoby o uszkodzonych granicach „ja” przejawiają nie kontrolowane zachowania wówczas, gdy dotknie się jakiegoś czułego punktu. Ich psychika została poważnie okaleczona wskutek urazu lub serii nieprzyjemnych przeżyć w dzieciństwie. Gdy taki wrażliwy obszar zostanie w jakiś sposób naruszony, „rana” otwiera się pod naporem gwałtownych i często irracjonalnych emocji.
Z uszkodzeniem granic mamy do czynienia, gdy ktoś np. mdleje na widok myszy, dostaje ataku nerwowego na odgłos grzmotu, poddaje się panice na myśl o publicznym występie, itd. Są osoby, które zalewają się łzami lub wpadają w depresję przy najmniejszej krytyce. Uszkodzenie manifestuje się wyolbrzymioną reakcją emocjonalną na bodźce. Jeśli jet to tak dotkliwe, że zagraża psychicznej równowadze osoby, powinna ona zasięgnąć porady specjalisty.
https://zrozumiecemocje.com.pl/
https://zrozumiecemocje.com.pl/
Subskrybuj:
Posty (Atom)
-
Metody, które stosuje jedna ludzka istota do zniewolenia drugiej, cechuje zadziwiająca konsekwencja. W zeznaniach zakładników, więźniów po...
-
Wypełnienie Arkusza Radykalnego Wybaczania może sprawiać problem, dlatego poniżej przedstawiam mój własny arkusz, sytuację która sprawiła, ...
-
Jeśli znasz Zen lub inne metody medytacji, możesz spróbować japońskiej metody samoobserwacji zwanej terapią Naikan. „Jest to procedura, dzi...

