19 grudnia 2010

Jak działa Radykalne Wybaczanie - przykład praktyczny


Wypełnienie Arkusza Radykalnego Wybaczania może sprawiać problem, dlatego poniżej przedstawiam mój własny arkusz, sytuację która sprawiła, że sięgnęłam po niego i to co nastąpiło później.
Byłam z wizytą u mocno starszego małżeństwa. Mieszkali samotnie w dużym domu i chyba z niezłymi emeryturami. Na stare lata zostali skazani na siebie, bo dzieci się porozjeżdżały i kontakt z nimi jest sporadyczny. Na pierwszy rzut oka wszystko było na swoim miejscu, ale z czasem zaczęły się ujawniać ukryte konflikty.
 Pani miała żal do pana, że ona więcej od niego robi, a on schorowany nic nie robi cały dzień. Siedzi milczący w fotelu, albo śpi. Ona jest jeszcze pełna życia i jego wycofanie wkurzało ją. Dokuczała ukradkiem, wyśmiewała jego zniedołężnienie psychiczne i fizyczne. Jej pogardliwa postawa była dla mnie dziwna i niezrozumiała. Domyślam się, że czegoś między sobą nie załatwili w czasie, gdy byli obydwoje sprawni, ale mój lęk przed wiszącą w powietrzu awanturą nie dawał mi spokoju. Wychodząc z założenia, że wszystko co nas spotyka jest dla nas, a nie przeciwko, postanowiłam przyjrzeć się temu co się między nami wydarza przy pomocy arkusza Radykalnego Wybaczania.
Wielokrotnie, takie wydawałoby się błahe sprawy, odkrywały przede mną wielkie tajemnice, więc w wolnej chwili przystąpiłam do dzieła.

Przygotuj się na cud
Arkusz Radykalnego Wybaczania

Data...…. .Arkusz nr ……….. Obiekt X (kto lub co ciebie denerwuje) ………   
Pkt. 1-szy – Przykra dla mnie sytuacja, tak jak ją widzę w tej chwili wygląda następująco:
Denerwuje mnie pani domu. Ona się często złości na męża, słyszę też że rozmawia z samą sobą, Dzisiaj zezłościła się na fakt, że kierownika szpitala w jej mieście chcą zwolnić, określała to jako bezczelność. Ale jak zaczęła od słowa „to nie bywała bezczelność”, to myślałam, że powie, że dlatego iż mąż właśnie czyta gazetę przy stole, a tu niespodzianka. To dotyczyło artykułu w tej właśnie  gazecie.
Jest mi przykro, jak ona się często złości pomstuje. Szuka okazji, wypatruje sytuacji, w których okazanie złości jest właściwe i sobie jedzie bez zahamowań. A to na tych co źle odśnieżają, a to na są sąsiadkę, a to na męża. Nietykalne są tylko jej 2 córki.
2A – Konfrontacja z X.
Zajęłabyś się sobą, a nie tylko krytykowaniem wokół. Ta krytyczność to furtka do wyrażania złości. Patrzysz, że coś jest inaczej, niż uważasz i już zaczynasz.  Dzisiaj nie podoba ci się, że zwalniają doktora, jutro nie spodoba ci się, to, co ja zrobiłam. Bycie z taką osobą, jak ty, to ciągły strach,  że za chwilę samemu się oberwie.
Aż się ciśnie taki pomysł, że skoro z tej krytyki wyłączone są tylko twoje ukochane córki, to co trzeba zrobić, żeby mieć jak one?  Tego nie da rady dokonać jednorazowym pociągnięciem, trzeba się tobie spodobać. Musisz albo zazdrościć jakiś umiejętności, albo podziwiać za coś, czego sama nie umiesz. Inaczej nie da rady. Denerwuje mnie, że często wygląda tak, że inni są  odpowiedzialni za to, co ty czujesz. Mając taką strategię dzielisz ludzi na tych, którzy są ok. , bo dzięki nim czujesz się dobrze i tych, którzy są nie ok., bo  ciebie złoszczą.  Żeby być ok. trzeba się tak zachowywać, jak ci się podoba.
 Nie ok. są np. ci, którzy się mniej starają niż ty. Denerwuje mnie takie podejście, bo to manipulacja. Ocena osobista  i w następstwie obdarowywanie  akceptacją, albo pogardą. Manipulacja nie uwzględnia tego, co się z drugą stroną dzieje. A więc, przy takim obdarowywaniu nie ma zainteresowania, jak obdarowany się z tym czuje. Jasne, że obdarowanie podziwem jest przyjemne, a pogardą, przerażające,  ale jest między nimi jeszcze granica. Jest nią  stan zawieszenia przed decyzją, gdzie zostanę zakwalifikowana.
A w tym zawieszeniu niczym na sali sądowej czeka się albo na wyrok uniewinniający, albo na skazujący. Sędzią jesteś ty i twój sposób na życie, twoje przekonanie co jest ok., a co nie.
 Jak się wahasz, to dajesz szansę, ale jest warunek, że trzeba zacząć się zachowywać jak lubisz. Ale jest taki kłopot, że zachowanie bardzo trudno jest dostosować do czyichś wymagań. Twój mąż postanowił wycofać się fizycznie i emocjonalnie, a ty się z tym nie zgadzasz. Odmawiasz mu akceptacji, wydajesz swoje wyroki i poprzez nieustanną krytykę chcesz go przywrócić do życia. To nie działa, wymagasz za dużo. Aktywne życie dla niego straciło atrakcyjność,  takie jak prowadzi teraz jest dla niego przyjemniejsze. Ciebie to złości, bo nie masz z kim pogadać, masz więcej obowiązków. Pewnie też się wstydzisz, że mąż w ten sposób odgradza się od ciebie i zostawia samą. Walczysz, stosując niezbyt humanitarne sposoby. Nie zgadzasz się, żeby ciebie zostawiał. Manipulacja polega na zmuszeniu drugiej strony do tego, żeby jej zachowanie nie wzbudzało w tobie złości i strachu.  
2B – Z powodu tego, co zrobiłeś (robisz) CZUJĘ SIĘ (określ swoje prawdziwe uczucia).
Czuję się osaczona i wkręcona do gry, w której albo będę akceptowana, albo odrzucona. Muszę ciągle patrzyć na informację zwrotną, jak moje zachowanie jest traktowane. Jeśli wzbudza emocje krytyczne, to mam natychmiast zaprzestać i szukać drogi do uzyskania aprobaty. Czuję się jak mysz w labiryncie. Do sera nie tędy, ale tędy. Ona kładzie ser i patrzy jak ja biegnę. Albo powie: ok.,  albo: jesteś kiepska, nie liczysz się dla mnie.
Mam żal, że kontakt z nią polega na konieczności zastosowania się do jej reguł, w których priorytetowa jest ocena mnie i mojego zachowania.
Tak, jakby przed nią kroczyła forpoczta, która chroni dostępu do niej. Ta forpoczta patrzy co robię i stawia plusy albo minusy. Te plusy i minusy są pomiędzy nią, a mną. Jak jest dużo plusów, to zostaję, jak minusów, to wynocha. Kontaktuje się poprzez wysyłanie komunikatów pozytywnych, albo negatywnych.
 Jak ja się wtedy czuję?  Jak z osobą, która odgrodziła się ode mnie i od świata grubym murem nieufności i rezerwy. 

Pkt. 3, 4, 5, 7, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 17  wymagają tylko postawienia krzyżyka w kratce obok, który określa stosunek do treści danego punktu. Ja pozwoliłam sobie na komentarze.

Pkt. 3 – Znam swoje uczucia, akceptuję je z miłością i już ich nie osądzam.
Zawsze się staram pamiętać, że uczucia to efekt przekonań, a przekonania percepcji. Każdy ma swoje własne widzenie świata, osądzanie przekonań i percepcji jest bez sensu.
Pkt. 4 – Moje uczucia należą do mnie, nikt nie może sprawić, bym coś czuła. Moje uczucia odzwierciedlają, jak widzę sytuację.
Kontynuacja poprzedniego podejścia – patrz mój  post  dot. przekonań z 22.11.10.
Pkt. 5 – Choć nie wiem dlaczego i jak, widzę że moja dusza stworzyła tę sytuację, bym się uczyła i rozwijała.
Nie mam zastrzeżeń, żeby uwzględnić ingerencję mojej duchowej strony.
Pkt. 6 – Dostrzegam wskazówki w moim życiu, np. powtarzające się wzorce, które mówią, ze miałam już wiele okazji do uzdrowienia, ale ich nie rozpoznałam. Przykłady:
Już jak pisałam o swoich uczuciach,, to dostrzegłam analogię do relacji pomiędzy moimi rodzicami. Ojciec nie chciał się bawić w ocenianie, on wolał odejść w swój wewnętrzny świat, w którym zajmował umysł tematami, które go fascynowały. Matka tej umiejętności nie miała i robiła jak tutejsza pani domu. Podziwiała ojca za jego umysł ale zmuszała do zachowań, dzięki którym mogłaby podziwiać jego zachowania. A on tego nie rozumiał, więc na przemian podziwiała go i pogardzała nim. Ojciec był bardzo zdystansowany i często obmyślał różne projekty, zamiast patrzeć, co trzeba zrobić. Matka narzucała mu różne zadania, gdyby je wykonał mogłaby go lubić. Obiecywał, że wszystko zrobi, dawał jej perspektywę,  ale kończyło się na oczekiwaniu. W efekcie okazywała mu pogardę. Atakowała go, a  on się czynnie bronił. To przykre wspomnienie, gdy jeden rodzic ucieka w swój świat umysłu, drugi odgrodzony murem nieufności i rezerwy, kontaktuje się przez krytycyzm i wyrażanie złości.
 Drugim przykładem jestem ja w swoim małżeństwie. Pamiętam, że jakoś podziwiałam mojego byłego męża za jego urodę i luźny stosunek do życia. Wyglądało na to, ze się nie przejmował, bo wiedział że zawsze sobie poradzi. No i prawda, ale jak sobie zaczął radzić przy mnie, to niestety robił to moim kosztem. Tak, że prawdą było, że radził sobie, ale wcale nie znaczyło, ze ja przy nim też sobie będę radzić. Wprawdzie chciał mnie nauczyć własnego sposobu na życie, ale ja tego nie kupiłam. Szybko wpadłam w emocje pogardy dla niego. Złościło mnie jego zachowanie, myślał tylko o sobie i to, co było powodem mojego podziwu, zamieniło się w podstawę do odrzucenia.
Pkt. 7 – Jestem gotów przyjąć, że moja misja, czyli „duchowy kontrakt” zawierała takie przeżycia, nieważne dlaczego.
Jeśli się zgodziłam na pkt. 5, to ten jest jego kontynuacją
Pkt. 8 – Moje złe samopoczucie było sygnałem, że nie dopuszczam miłości do siebie i do X, osądzam, oczekuję że X się zmieni, postrzegam go jako gorszego (wylicz sądy, oczekiwania i zachowania, które wskazują, że chciałeś by X się zmienił.)
Zachowanie starszej pani było dla mnie przykre, widziałam w nim ograniczanie wolności swojego męża i mojej. Postrzegałam ją jako egoistkę i nawet pisałam o tym, że ciężko z nią żyć. Rzeczywiście czułam dużo krytycyzmu dla jej zachowania i wygodniej by mi było, gdyby ona się zmieniła.
Pkt. 9 – Wiem, że denerwuję się tylko wtedy, gdy ktoś poruszy kwestie, które wyparłam lub stłumiłam, a potem dokonałam ich projekcji* na tę osobę.
W trakcie pisania zorientowałam się, że to, co się wydarzało na moich oczach, było analogiczną historią do tej, którą już kiedyś przeżywałam, ale jej nie pamiętałam. Moje niewyrażone emocje  z czasów gdy byłam dzieckiem, dały teraz znać o sobie. Jednocześnie zdałam sobie sprawę, że irytuje mnie zachowanie starszej pani, które jest takie jak zachowanie mojej matki. Córka nie może być inna niż matka, a zwłaszcza gdy matka była dla córki osobą ważną. Czyli projektowałam, czyli przypisywałam starszej pani moją własną cechę, która dotąd była mi nieświadoma. Zazwyczaj tak jest, że denerwujemy się, gdy przypisujemy innym  własne nieuświadomione (wyparte) cechy. Uświadomienie sobie posiadania cechy, którą się widzi w drugim człowieku,, a nie widzi w sobie jest niesamowitym przeżyciem. Nagle na problematyczną sytuację pada nowe, jasne światło zrozumienia. Aha!
Pkt. 10 – X ukazuje, że muszę kochać i akceptować siebie samego 
Widzę już, że praca dotyczy moich przeżyć i ograniczających przekonań, kłopot z zachowaniem starszej pani pokazuje, że mam z nią dużo wspólnego.
Pkt. 11 – X odzwierciedla mój błędny punkt widzenia. Wybaczając mu uzdrawiam siebie i odtwarzam moją rzeczywistość.
Odtwarzanie mojej rzeczywistości, to zobaczenie, że człowiek, z którego zachowaniem mam problem jest zwierciadłem mojej nieuświadomionej cechy. To nie on sprawia, że mi źle, to moja nieświadomość siebie. To spory krok w kierunku uzdrowienia.
Pkt. 12 – rozumiem, że to co robi X nie jest ani dobre, ani złe. Przestaję osądzać.
Jak wyżej.
Pkt. 13.- Wiem, że mam potrzebę oskarżania i musze zawsze mieć .rację. Jestem gotowa dostrzec doskonałość w tej sytuacji.
Już ją widzę
Pkt. 14.- Choć nie wiem dlaczego i jak, ale rozumiem że ty i ja otrzymaliśmy dokładnie to, co podświadomie wybraliśmy i wspólnie wykonaliśmy uzdrawiający taniec.
Zgadza się 
Pkt. 15 – dziękuję ci X za to, że zechciałeś stać się częścią mojego procesu uzdrawiania i czuję się zaszczycony, że wziąłem udział w twoim uzdrawianiu 
Dziękuję.
Pkt. 16 – uwalniam swoją świadomość od wszystkich uczuć wymienionych w pkt. 2B.
Uwalniam swoją świadomość od poczucia bycia osaczoną. Uwalniam się od konieczności dostosowania się do czyichś oczekiwań i wypatrywania zadowolenia u innych. Wyrażam zgodę na to, by ludzie kontaktowali się ze sobą  w sposób dla nich najwygodniejszy. Rozumiem i akceptuję brak zaufania i wynikającą z niego potrzebę kontrolowania.
Pkt. 17 – X, doceniam twoją gotowość odzwierciedlenia moich błędnych przekonań i dziękuję ci za stworzenie mi okazji do zastosowania Radykalnego Wybaczania i samoakceptacji.
Doceniam
Pkt. 18 – Wiem już, że to co przeżywałam, moja historia ofiary) dokładnie odzwierciedlało mój błędny punkt widzenia. Rozumiem, że mogę zmienić tę „rzeczywistość” dzięki gotowości dostrzeżenia w niej doskonałości. Np.: (spróbuj zastosować Radykalne Wybaczanie. Może to być ogólne stwierdzenie, że już wiesz iż wszystko jest doskonałe lub związane z twoją sytuacją, gdyż dostrzegasz w niej dar. Uwaga, często nie potrafimy tego dostrzec).
Dostrzegam doskonałość tej sytuacji, polegającą na tym, że dzięki przejściu przez kolejne punkty arkusza zrozumiałam swoje emocje, stałam się sobie bliższa. A do tego jeszcze dotarło do mnie, skąd te emocje się we mnie wzięły.  Zorientowałam się również, że dotąd byłam nieświadoma swojej potrzeby kontrolowania innych, wynikającej z braku zaufania. Nie uświadamiałam sobie, że robię jak moja mama, nigdy nie podawałam weryfikacji tej cechy charakteru, którą miała ona. 
Pkt. 19 – Ja…. wybaczam sobie całkowicie i akceptuję siebie jako istotę kochającą, szczodrą i twórczą. Uwalniam się od wszelkich związanych z przeszłością emocji oraz poczucia braku i ograniczenia. Wycofuję swoją energię z przeszłości i usuwam wszelkie bariery odgradzające mnie od miłości i obfitości, która jest moim udziałem w tej chwili. Tworzę swoje życie i znów jestem sobą, bezwarunkowo kocham i wspieram siebie takiego jako jestem – potężny i wspaniały
Pkt. 20 – Poddaję się teraz sile wyższej, którą nazywam………………………………..
i ufam świadomości, ze ta sytuacja  będzie się rozwijać w doskonały sposób, zgodnie z boskimi zaleceniami i duchowym prawem. Rozumiem, że jestem jednością i czuję się całkowicie złączony ze Źródłem. Odnalazłem swoją prawdziwą naturę, czyli MIŁOŚĆ i teraz oddaję ją X. Zamykam oczy, by lepiej poczuć, jak wypełnia ona moje życie i poczuć radość, która się wraz z nią pojawia.
Pkt. 21 – Informacja dla X. Wypełniając ten arkusz ja, ................................. wybaczam ci całkowicie, ponieważ zdaję sobie sprawę, ze nie zrobiłeś nic złego i że wszystko jest zgodnie z Boskim porządkiem. Uznaję cie, akceptuję i kocham takiego, jaki jesteś. (Uwaga, nie znaczy to, że darowujesz mu zachowanie lub nie potrafisz wytyczyć granic. To zresztą sprawa Świata Ludzkiego).
Pkt. 22 – Informacja dla mnie.
Wiem, ze jestem istotą duchową, która przezywa ludzki los. Kocham siebie i wspieram w każdym aspekcie mojego człowieczeństwa.

(Arkusz pochodzi z  I wydania książki Radical Forgiveness, Colin Tipping, (c) 2001, jest dostępny do pobrania na stronie Instytutu Radykalnego Wybaczania) 

Po napisaniu arkusza sytuacja rozwinęła się następująco: obudziłam się wczesnym rankiem następnego dnia i poczułam, że jestem przerażona. Musiałam porozmawiać ze sobą samą, bo poczucie przerażenia nie było dla mnie jasne. Ale, gdy spokojnie dałam sobie czas, dotarły do mnie wspomnienia, w których usłyszałam słowa krytyki pod moim adresem. Był to bardzo daleki głos, który podobnie jak głos starszej pani krytykował wszystko wokół, a w tym i mnie. Zrobiło mi się gorąco, bo nagle pojęłam, że na skutek takiego zachowania najbliższej mi osoby, powstał u mnie nawyk, z którym borykam się do dzisiaj. Chodzi o zachowanie, w którym trudne rzeczy zawsze odkładam na później. Przeraża mnie myśl, że nie dam sobie z nimi rady, więc najpierw robię te, z którymi wiem, że sobie poradzę. Często te trudne zostają nie zrobione, lub zrobione powierzchownie. Działało to i w życiu osobistym i zawodowym. Dzięki temu, że nie zlekceważyłam irytacji, jaka we mnie wywoływała starsza pani, dotknęłam istoty mojego dużego problemu i naprawdę stał się cud.


*Projekcja  - przypisywanie innym własnych poglądów, zachowań lub cech, najczęściej negatywnych.
Przykład: Matka krzyczy na dziecko. Sądzi, że dziecko jest wyjątkowo agresywne. W rzeczywistości sama jest agresywna.

Jak zwykle w przypadku mechanizmów obronnych mamy tu dwa aspekty:
  • Uniknięcie frustracji (matka nie musi się czuć winna za niesłuszne skarcenie dziecka)
  • zniekształcenie rzeczywistości (dziecko cierpi i nie rozumie, czemu jest karcone).
Projekcja często uzasadnia agresywne zachowania poprzez podbudowywanie wiary w agresywne nastawienie całego świata i konieczność samoobrony. (Wikipedia)