10 grudnia 2010

Jeszcze o emocjach i Radykalnym Wybaczaniu

Ludzie często zadają mi pytanie: „dlaczego mnie to spotyka?”- dlaczego nie mogę znaleźć odpowiedniego partnera? Dlaczego ktoś mnie tak bardzo zawiódł, albo oszukał, dlaczego ludzie mnie nie wpierają, albo nie rozumieją? Dlaczego mnie nie chcą, dlaczego trafiam ciągle zamiast na odpowiedzialnych ludzi, na niepoważnych i mam z tego powodu kłopoty?
Odpowiedź na każde z tych pytań jest zawarta w idei Radykalnego Wybaczania.
Ludzie, z którymi mamy „problemy” wskazują nam  nasze słabe strony. C. Tipping nazywa je „wypartymi częściami osobowości”. To takie części,  które nie są rozwinięte właściwie, są „niedorosłe” i w konkretnych  okolicznościach nie mogę zareagować w satysfakcjonujący nas sposób. Albo nie potrafią wystąpić w naszym własnym imieniu, albo występują w sposób dla innych nie do przyjęcia. Autor Radykalnego Wybaczania zaleca  wystrzegać się dochodzenia do tego, jak to się stało, że zostały one wyparte. I rzeczywiście, uznanie że tak jest wystarcza, żeby sobie z nimi radzić.
Wyparcie jest jedną z technik unikania działania, jest mechanizmem obronnym

Mechanizmy obronne – pojęcie wprowadzone przez twórcę psychoanalizy, Zygmunta Freuda i przejęte przez współczesną psychologię. Oznacza metody radzenia sobie z wewnętrznymi konfliktami w celu ochrony osobowości (ego), zmniejszenia lęku, frustracji i poczucia winy. Na ogół są one nawykowe i nieuświadomione.
W pewnym nasileniu występują u praktycznie każdego człowieka i pełnią rolę przystosowawczą, są niezbędne. Mechanizmy obronne są jednak zawsze zniekształceniem zachowania lub oglądu rzeczywistości, stosowane nadmiernie lub nieadekwatnie do sytuacji mogą utrudniać funkcjonowanie. Dobrze, gdy w zachowaniu jednostki jest ich duży repertuar, a ich dobór i intensywność jest zależna od sytuacji (elastyczność stosowania). Można wówczas mówić o efektywności i braku patologii związanej z mechanizmami obronnymi.
(Wikipedia)

Wyparcie to sposób, który ma służyć naszemu przystosowaniu do rzeczywistości zewnętrznej. Już sam moment przyjścia na świat wymaga zastosowania mechanizmu przystosowawczego i na każdym etapie życia musi to następować. Tak więc rośniemy, wypierając części siebie i  zniekształcając swoje zachowania lub ogląd rzeczywistości .
Gdy mechanizmy obronne tak zniekształcają rzeczywistość, że mamy znacznie ograniczony dobór zachowań, mamy do czynienia z patologią.
To właśnie ten ograniczony dobór zachowań, sprawia nam  problemy. To nie ten drugi człowiek jest winien, ale jakieś ograniczenie w nas samych.
Już samo dostrzeżenie, o jakie ograniczenie chodzi, to klucz do zmiany zachowania. Dzięki temu już nie musimy upierać się, aby ta druga strona robiła inaczej. 
Każda, nawet najdrobniejsza zmiana w nas,  generuje zmianę całości relacji.
Więc odpowiedź na pytanie: "dlaczego mnie to spotyka?" brzmi: bo dusze ludzkie w dążeniu do uzdrowienia popychają nas w sytuacje, gdzie możemy dostrzec, co źle robimy, aby to zmienić. I w danej, konkretnej, trudnej sytuacji  możesz zidentyfikować swoje reakcje obronne, swoje wyparte „ja” i zintegrować je. Pozwolić powrócić swojemu „ja”, które w procesie socjalizacji odszczepiło się i nie masz z nim kontaktu.  Możesz zupełnie niespodziewanie odkryć, że bronisz się z przyzwyczajenia, że osoba z którą masz do czynienia nie zagraża Ci i że może to właśnie Ty zagrażasz jej?
Mechanizmy obronne pełnią rolę przystosowawczą, czyli służą nam do przetrwania w otaczającej rzeczywistości. Smutna to prawda, ale od pierwszych dni życia,  musimy się dostosowywać do rzeczywistości, a nie rzeczywistość do nas.  Często dorosłe osoby rozumują, ze musiały się kiedyś przystosowywać, bo były młode i zdane na innych, a teraz basta, już koniec z tym. To duży błąd. Rzeczywistość się do nas nie dostosuje, choćbyśmy nie wiem jak głośno się tego domagali.
Możemy sobie tylko pofantazjować, co przeżywa dziecko, gdy po wyjściu z ciepłego brzucha matki musi zaakceptować zabiegi medyczne, techniki karmienia i przewijania, jeżdżenie środkami komunikacji, przebywanie w głośnych pomieszczeniach,  a potem  może żłobek, może przedszkole, może opiekunka, a może mama, która płacze z braku  kasy. Byliśmy tak zajęci przystosowywaniem się do często zmieniających się okoliczności zewnętrznych, że szczegółów nie sposób spamiętać.
I do tego wszystkiego trzeba było znaleźć w sobie mechanizmy przystosowawcze, Człowiek jest doskonałą istotą,  dorasta w każdych okoliczności,  Ale gdy już jest dorosły, to dzięki Radykalnemu Wybaczaniu ma możliwość przyjrzeć się wszystkim emocjom, które powstawały podczas tego trudnego procesu, gdy nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy, jakie mamy uczucia i ze w ogóle je mamy.
A poprzez lata zbiera się bardzo dużo emocji, które tłumione blokują siły witalne. Nasze ciała chcą się ich pozbywać. Wpadamy w złość, rozpacz, czy inną emocję pod wpływem  rozmowy, albo czyjegoś spojrzenia. Reakcje nie są adekwatne do sytuacji, ale często  możemy przeprosić i wytłumaczyć się przemęczeniem albo przepracowaniem. Gorzej, jak emocja sprawia, że pragniemy, by ktoś nas przeprosił, albo przyznał się do winy.
A więc znowu wraca pytanie „dlaczego mnie to spotyka?”
Bo każdy niesie w sobie emocje, które potrzebują się ujawnić, abyśmy żyli w równowadze. Abyśmy mogli zamiast wpadać z jednej emocji w drugą,  kreować swoją doskonalą przyszłość. W emocjach  najczęściej pragniemy spokoju, i w końcu go mamy, ale  za chwilę znowu wpadamy w następne emocje.  I zamiast, zgodnie ze wspaniałą  afirmacją „moje najpiękniejsze życzenia spełniają się w rzeczywistości!”,  życzymy sobie: lepiej się poczuć.
Jeśli chcemy mieć kontrolę nad naszymi emocjami, to musimy przyznać im właściwe miejsce w naszym funkcjonowaniu.  Zgodnie z Prawem Przyciągania, dobre emocje wskazują, że jesteśmy na dobrej drodze, złe, że na złej. Rola emocji i towarzyszących im uczuć jest podstawowa w procesie kreowania przyszłości. Jeśli ciągle jesteśmy w złych emocjach, to znaczy, że wyparte części nas wołają o powrót, sygnalizują, że bez nich nie da rady być zadowolonym i mieć poczucie sprawczości.
Zdrowiejemy, gdy integrujemy wyparte części osobowości, a może to nastąpić tylko wtedy, gdy przyznamy się do emocji, do wypartych uczuć i weźmiemy odpowiedzialność za to, że tak mamy, jak mamy.