poniedziałek, 28 grudnia 2020 0 comments

Problemy emocjonalne


Problemy emocjonalne to nie to samo, co zaburzenia emocjonalne, przy których należy się konsultować z psychiatrą lub psychologiem.
 Problemy emocjonalne oznaczają trudności w reagowaniu na bodźce docierające z otaczającego świata, stany emocjonalne, których nie rozumiemy i nad którymi nie mamy kontroli. Jest to na przykład: stres związany z nakazami zachowywania się w konkretny sposób, z decyzjami o wyborze mniejszego zła,  niemożnością zaspokojenia potrzeb, z byciem ofiarą manipulacji, z sytuacją, gdy głośno wypowiadamy przemyślenia, a inni to biorą to za obietnicę, itp.

Taki stres zazwyczaj odreagowujemy, aby  powrócić do równowagi. Istnieją różne sposoby odreagowywania: plotkowanie, narzekanie, robienie awantury, picie alkoholu lub stosowanie używek, itp.. Niestety te metody na dłuższą metę nie działają. Smutek, wściekłość i niepokój kumulują się, często pozostajemy zdystansowani, uwięzieni w negatywnych uczuciach, zazwyczaj nie wiedząc skąd to się wzięło i od czego zaczęło.

Przywykliśmy do życia w bólu emocjonalnym i blokowania odczuwania emocji. Często zranienia doznane w dzieciństwie skutkują zaniżoną samooceną. Przejawia się to brakiem umiejętności docenienia samych siebie, deprecjonowaniem własnych możliwości, niepewnością. Ludzie z niskim poczuciem własnej wartości doświadczają uczucia szczęścia, gdy wszystko układa się zgodnie z ich planami. Jednakże gdy coś pójdzie nie jak by chcieli, popadają w rozpacz. W ślad za tym idzie również potwierdzenie negatywnej samooceny. Lęk przed porażką paraliżuje i uniemożliwia podejmowanie wyzwań, zbytni krytycyzm wyciąganie wniosków i robienie postępów.

Zranienia, których doznaliśmy w najwcześniejszych latach życia idą w zapomnienie, ale ból pozostaje i przeszkadza w pójściu naprzód, w rozwoju. Nie pozwala cieszyć się tym co jest tu i teraz, wpędza w depresję i nałogi.

Drogą poznania siebie jest zrozumienie własnych stanów emocjonalnych i uczuć, które się pod nimi ukrywają. Człowiek targany emocjami nie jest świadom swoich intencji, żalu, poczucia krzywdy, czy krytycyzmu i tego, że te uczucia projektuje, dosłownie „wyrzuca przed siebie”. Wyrzucamy żal, gniew, złość i poczucie krzywdy postrzegając innych jako „sprawców” naszych emocji a siebie jako ich „ofiary”. Projekcja dzieli świat na ludzi w porządku i nie w porządku i w danym momencie pozwala wyrzucić zalegające w człowieku uczucia. Nie jest tak, że „sprawca” coś nam robi. On swoim zachowaniem budzi uczucia, które w nas są od dawna, uczucia których nie jesteśmy świadomi. W tej sytuacji „sprawcy” umożliwiają nam poznanie naszego prawdziwego wnętrza, które jest nam obce.

Zgodnie z definicją „projektując” przypisujemy cechy, zachowania oraz poglądy innym osobom, podczas gdy w rzeczywistości te cechy i zachowania dotyczą nas samych. Podczas pobudzenia emocjonalnego projektujemy własne nieuświadomione cechy na innych. 

To dobra okazja do uświadomienia sobie, co niosę i pierwszy krok do zaakceptowania tego, kim jestem. Bez poznania i zaakceptowania nie można niczego zmienić.

Rozwój osobisty służy poznaniu własnych słabych i mocnych stron, aby zrobić z nich użytek, gdy przyjdzie taka potrzeba.

piątek, 11 grudnia 2020 0 comments

Rozwijaj się każdego dnia!



Nasze myśli mają konsekwencje i siłę sprawczą. Jeśli myślimy twórczo i pozytywnie, rezultaty będą z większym prawdopodobieństwem dobre, niż gdybyśmy pełni obaw myśleli, co zrobić by było dobrze.

Od narodzin a być może już od poczęcia z dostępnych nam bodźców i doświadczeń konstruujemy obraz świata. Jest to obraz właściwy tylko nam i nasz rozwój będzie się odb
ywał w oparciu o ten obraz. Zdobywając doświadczenia podejmujemy w ich efekcie decyzje. Podjęte decyzje z „naszego świata” determinują nam miejsce w świecie rzeczywistym.

Gromadzimy doświadczenia i gromadzimy decyzje po to, by zapewnić sobie poczucie bezpieczeństwa. Zazwyczaj późniejsze decyzje potwierdzają wcześniejsze,  W przypadku, gdy „nasz świat” odbiega w sposób znaczny od rzeczywistości, życie jest trudne. Świat postrzegamy jako miejsce nieprzyjazne, ludzi wrogich lub głupich. Drzwi do kariery zamknięte, choroby czające się wokół.

Jeśli chcemy poprawić jakość życia, musimy zacząć od myślenia o sobie i swoim miejscu w świecie.

Posiadamy dwie półkule mózgowe oraz drogi komunikacji między nimi. Półkula lewa sprawuje kontrolę nad prawą częścią ciała, prawa zaś nad lewą częścią ciała. Półkula lewa odpowiada za rozumowanie, logiczne myślenie, zdolności analityczne, krytycyzm. Tu znajduje się centrum mowy. Półkula prawa odpowiada za procesy nieracjonalne, intuicję, emocje i procesy nieświadome, tu lokalizują się marzenia senne, skojarzenia i myślenie przez analogię (na marginesie u większości kobiet prawa półkula jest aktywniejsza od lewej, u mężczyzn odwrotnie).

I tak na przykład doświadczenie porażki zapisane jest w prawej półkuli w postaci negatywnych emocji. Nie jest ono świadome, ale oddziałuje na rozkazy wysyłane do lewej półkuli, uruchamiającej świadomą aktywność, a w tym przypadku aktywność zaznaczoną niepewnością.

Decyzje podjęte w procesie dorastania były w pełni uzasadnione w tamtym czasie, ale gdy zalegają w nieświadomości, są dla dorosłych źródłem cierpienia. Pamiętajmy o tym, że dziecko ma bardzo małą wiedzę na temat tego, co się wokół niego wydarza. Nawet, gdy osoba dorosła tłumaczy zdarzenie, dziecko nie posiada zasobów pozwalających mu w pełni zrozumieć jakie były przyczyny tego zdarzenia, kto się w jakiej mierze do niego przyczynił i jakie obiektywne czynniki miały wtedy wpływ.

Decyzje podejmowane przez dzieci najczęściej są skutkiem konieczności uniknięcia większego niebezpieczeństwa lub dyskomfortu bez wnikania w kontekst. Na tamten czas to najlepsze rozwiązania. Gdy uda się nam im przyjrzeć dorosłą percepcją, okazują się infantylne i egocentryczne. To, co dobre było dla dziecka, zależnego od dorosłych, jest fatalne dla dorosłego, który pragnie być niezależnym.

Niestety procesy wychowawcze często ograniczają się do zapewnienia potomstwu dachu nad głową, pożywienia, warunków do nauki i relaksu. Emocje, uczucia, procesy relacyjne, motywacja to tzw. „przypadki” nie stanowią tematów do rozważań, nie ma dla nich wiele miejsca. Stąd często nie wiemy co się z nami dzieje pod wpływem stresu. Wiele problemów wynika ze strachu przed nieznanym.

Często boimy się iść do przodu, doświadczać nowego, zerwać z przyzwyczajeniami, przyjrzeć się temu w co wierzymy i czego się kurczowo trzymamy. Ale jest to nieuniknione, nikt tego za nas nie zrobi.

Osoby, które dążą do zmiany, do rozwoju dążą do poznania własnych uwarunkowań, własnej psychologicznej rzeczywistości. Odkrywają co w nich sprawia, że nie mogą osiągnąć tego, czego oczekują.

Rozwijaj się, analizuj, na ile dzisiejszy stres związany jest z tym, co naprawdę dzisiaj się wydarza, a ile w nim skutków decyzji podjętych w przeszłości!

piątek, 6 listopada 2020 0 comments

Pandemia każe nam "siedzieć w domu"

Można spróbować ten czas wykorzystać na rozwój osobisty. 


Nie ma magicznych recept na pokonywanie trudności. Jedyną drogą jest aktywna konfrontacja z samym sobą.

Posiadanie wiedzy ma być drogą do osiągnięcia sukcesu życiowego, brak jest jednak zaznaczenia jak ważna jest dla nas wiedza o nas, o psychice człowieka i związanej z nią myśleniem.

Badania mózgów i przebiegu procesów myślowych wykazują, że większość ludzi wykorzystuje jedynie niewielką część posiadanego potencjału. Jednym z powodów jest brak informacji o rozwoju osobowym i funkcjonowaniu umysłu, gdzie umysł jest ośrodkiem całej, świadomej i nieświadomej psychiki człowieka i jego myślenia, innym powodem może być wdrukowany przeszkadzający  program.

Colin Tipping, autor książki Radykalne Wybaczanie przedstawia grafikę, na której człowiek trzyma pod wodą balony. Zużywa dużo energii na ich utrzymanie, ale pozostawienie ich tam jest dla niego bardzo ważne. Wypełnione są  przeżyciami w przeszłości. Tipping dowodzi, że korzystniejsze jest powrócić do nich, wybaczyć sobie i innym i odzyskać energię. Nie jest możliwe odcięcie się od przeszłości, można dokonywać różnych zabiegów, ale przeszłość pozostaje w nas i często zaskakuje wywołując reakcje nieadekwatne do danej sytuacji.

Technika Tippinga umożliwia krok po kroku komunikację z samym sobą, odtworzeniem przeszłości i przeformułowanie jej.

Podstawowym narzędziem Techniki Tippinga jest Arkusz Radykalnego Wybaczania (dostępny w internecie). Zachęcam do ćwiczeń z Arkuszem za każdym razem, gdy pojawiają się silne emocje. Gdy pojawia się poczucie, że jakiś sposób pogwałcono nasze prawa, to jest dobry moment na wypełnienie Arkusza. Proszę się nie sugerować, że ćwiczenie ma na celu wybaczyć osobie, która krzywdzi, „puścić w niepamięć”. Wypełnienie Arkusza prowadzi krok po kroku do konfrontacji z nami samymi, dokonujemy analizy na ile sami dopuściliśmy krzywdę do siebie. Uczymy się rozumieć własne oprogramowanie, zgodnie z którym dokonujemy wyborów, oceniamy okoliczności.

Programowanie neurolingwistyczne (NLP) podchodzi do relacji systematycznie. Określa kanały komunikacji, analizuje procesy postrzegania czyli widzenia i oceny otaczającego świata. Stosując techniki NLP możemy poprzez zrozumienie własnego indywidualnego podejścia do świata i ludzi określić ścieżkę zgodnie z którą chcemy podążać. Przykładem prostego ćwiczenia NLP jest technika 3 krzeseł. Można ją łatwo przetestować w domu. Gdy siedzę na pierwszym krześle widzę świat i ludzi jako ja. Gdy przesiądę się na drugie krzesło, to mam możliwość patrząc na siebie pojąć, jak widzi mnie osoba będąca obok. Trzeba sobie wyobrazić, że jest się tym kimś, kto mi się przygląda. Na trzecim krześle patrzę na dwa poprzednie, wytwarzam dalszą perspektywę, patrzę oczami osoby, lub osób dla których jestem kimś obcym.

Powodzenia!


sobota, 17 października 2020 0 comments

Opanuj stres - Koronawirus




„Opanuj stres”, czyli spraw, aby przestał mieć nad tobą kontrolę. Stres jest wtedy, gdy pochłania energię,  gdy coś lub ktoś sprawia, że jesteśmy mocno i długo zdenerwowani, wpadamy w emocje i to one przejmują stery.

Zdarza się, że niespodziewane okoliczności, np. wypadek, generują stres, po którym pozostaje trauma i powstaje konieczność zajęcia się i stresem i traumą.

Problemem jest przedłużający się stres poprzez ciągłe trwanie w stresujących sytuacjach i niemożność ani odejścia od nich, ani ich zmienienia. Problemem jest bezradność wobec konieczności ciągle na nowo przeżywania stres.

Zazwyczaj reakcją na stres jest chęć wpłynięcia na otaczający świat, by nie stresował. Bezradność pojawia się, gdy nie mamy tego wpływu.

W stresie na przemian poddajemy się i buntujemy, wtedy stres przejmuje nad nami kontrolę.

Poddajemy się, gdy nie widzimy możliwości wyjścia, buntujemy, ponieważ się nie zgadzamy na to, co nam życie przynosi.

W stresie nie uświadamiamy sobie jak sami wykreowaliśmy naszą rzeczywistość. Kiedy dokonaliśmy wyborów, jakie podjęliśmy decyzje, czy wyraziliśmy zgodę, albo jej w jakimś temacie nie wyraziliśmy.

To nasze decyzje, których często nie pamiętamy, ponieważ podejmujemy je od najwcześniejszych lat życia oraz wizja nas w tym świecie kreują rzeczywistość.

Trudno jednak myśleć w takich kategoriach w takich sytuacjach jak n.p. aktualnie rozprzestrzeniająca się pandemia. Jakie moje decyzje wpłynęły na to, że mam się izolować, albo korzystać ze słabo wydolnej służby zdrowia? Na takie pytanie również było trudno odpowiedzieć pokoleniu biorącemu udział w 2-giej wojnie światowej. Jakie moje decyzje wpłynęły na los mój i moich bliskich? Może decyzje moich przodków? Szkoła uczy nas, że winni 2-giej wojny światowej są Niemcy. Aktualny rząd potrafi określa jako winnych ekipę rządzącą 5 i więcej lat temu. Taka powszechnie się interpretuje:  „jeśli jest źle, zawsze jest ktoś winny”.

Stąd może być wniosek, że skoro decyzje każdego z nas generują jego rzeczywistość, to każdy jest sam sobie winien tego, co ma.

 I tak i nie.   

Rzeczywistość jest tym, co nas otacza, a my się w niej odnajdujemy korzystając z wiedzy, doświadczeń, umiejętności i wsparcia.

To, czego na co dzień nie uwzględniamy lub nie nadajemy wagi, to emocje i przekonania.

Temat emocji nie jest powszechnie eksplorowany, raczej uważa się, należy nad nimi panować, że tylko wprowadzają zamęt.

Zazwyczaj gdy nagle dopadną i później opadają często nie rozumiemy, co się przed chwilą wydarzyło, czy to byłam ja?, wcale nie chciałam tak powiedzieć, co mnie podkusiło? Odpowiedź na pytanie, co mną kierowało, gdy w emocjach zachowywałam się nie tak jak chciałem i mówiłam no to, co trzeba było powiedzieć jest kluczowe w pracy nad stresem.

Stres jest wywoływany przez nagromadzone emocje. Nie jest tak, że stres wywołuje emocje. Emocje są w nas, a stres je ożywia.

Dzisiejsze emocje związane z pandemią ukazują morze emocji związanych z brakiem zaufania do ekip rządzących, z koniecznością pogodzenia z dofinansowywaniem według kryteriów wyborczych, do braku logiki w zakazach i nakazach, za których nieprzestrzeganie są sankcje karne, z chaosem spowodowanym ciągłymi zmianami ustaw i rozporządzeń.

Stres to emocje, które wciągają jak wir. Jeśli nie znamy swoich emocji, to zaskakują często nadmiarowością oraz stopniem natężenia. Emocje, to niewyrażone w przeszłości uczucia.

Propozycja afirmacji dla wyciszenia emocji:

Nieskończona inteligencja prowadzi mnie i kieruje mną na każdym kroku. Mam umiejętności i zasoby aby poradzić sobie w każdej sytuacji. Za każdym razem, kiedy czuję, że jestem blisko utraty kontroli nad sobą, mówię sobie stanowczo: „ będę mówić, myśleć i działać w oparciu o zasady harmonii, spokoju i zdrowia, które są we mnie”.

Pracę nad emocjami najlepiej wykonywać pod kierunkiem specjalisty w tej dziedzinie.

więcej na: zrozumiecemocje.com.pl 

sobota, 8 sierpnia 2020 2 comments

Life Coaching- ćwiczenie NLP "Osiągnąć cel". Metoda na klockach i laleczkach

 

Więcej na: www.zrozumiecemocje.com.pl

czwartek, 23 lipca 2020 0 comments

Bezradność


Mój znajomy miał problem ze znalezieniem nowej pracy. Czuł się bezradny i zagubiony. Zapytałam go, jak uważa, skąd ten problem. Odpowiedział, że źle pokierował swoim życiem i teraz są tego skutki. Ja miałam na myśli okoliczności gospodarcze związane z pandemią, a on własne błędy.

Myślałam o tej rozmowie i o tym, jak błędy popełnione w przeszłości sprawiają, że myślimy o sobie "jestem beznadziejny". Przeszłości nie da się cofnąć, a na skutek dawniejszych decyzji bywamy w beznadziejnym położeniu.
Jeśli myślimy o kimś, np znajomym, że jest "beznadziejny" lub bezradny, nie robimy z nim żadnych planow na przyszłość, może sobie być obok, ale  nie pozwolimy mu wpływać na nasze życie. 
Jesli myśiimy tak o sobie, to też nie robimy planów na przyszłość i oczekujemy, że ktoś inny będzie zarządzał naszym życiem. To jednak słaba opcja, łatwo bowiem oddajemy się w ręce tych, którzy rzekomo chcą dla nas dobrze, ale szukają okazji żeby na naszej bezradności coś dla siebie ugrać. Niestety skutek jest taki, że we własnych oczach jesteśmy jeszcze bardziej "beznadziejni".

Nasuwa się pytanie, gdzie są korzenie takiego funkcjonowania, skoro to doprowadza w linii prostej do chęci skończenia ze sobą.

Mam swoją historię związaną z powyższymi rozważaniami. Dotyczy ona porażki z Iphone, utratą sprzętu, kóry był dla mnie wyjątkowo cenny. Utraciłam go przez własne beznadziejne zachowanie. Bezpośrednio po zdarzeniu czułam, że jestem beznadziejna i to poczucie czaiło się gdzieś z tyłu za każdym razem, gdy myslałam o mojej stracie. 

Jak łatwo w to wpaść!

Dlaczego tak się stało, dlaczego to się wydarzyło, dlaczego zachowałam się beznadziejnie i utraciłam mój ulubiony telefon?
Bo zgodziłam się na zadanie, które mnie "lekkko" przerastało, Wiedziałam, że będzie trudne, ale przemówiły wartości nadrzędne, takie jak  wspólnota, podporządkowanie, lojalność, itp. Skupiłam się na wykonaniu zadania, a ofiarą stał się mój telefon.

Mam taką koncepcję, że korzenie sięgają okresu wspólnoty, podporządkowania, lojalności, czasu, gdy dziecko jest z rodzicami i nie ma wyboru. Bierze na siebie zadanie, które je przerasta, a potem myśli o sobie, że jest beznadziejne. Nie zna okoliczności, nie jest w stanie przewidzieć skutków, ale chce dobrze dla najbliższych.
Tu mam takie wspomnienie z dzieciństwa, gdy moja mama skarżyła się na własnego męża, mojego ojca, że traktuje ją bez szacunku. Podjęłam decyzję, że stanę po jej stronie przeciwko krzywdzicielowi. W tym układzie sama siebie ustawiłam w beznadziejnej sytuacji.. Nie zyskałam przyjaźni mamy i straciłam możliwość nawiązania relacji z ojcem. Wtedy nie byłam w stanie obiektywnie ocenić jaki wpływ na moją decyzję miały słowa wypowiadane w emocjach przez moją mamę. Zwłaszcza, że gdy emocję opadały, nie weryfikowała przekazu, co sprawiało, że nie rozumiałam na czym polega ich małżenstwo. Nie mogłam jej obronić, chociaż tego pragnęłam.
Mój znajomy nie kojarzy swojego aktualngo stanu ducha z doświadczeniami dzieciństwa, nie jest bowiem rozpowszechnione analizowanie uczuć oraz pochodzenia emocji, a szkoda.
Reaguje tak, jak się nauczył. Odrzuca siebie i neguje słuszność dawniejszych decyzji, nie biorąc pod uwagę przesłanek, którymi się dawniej kierował. Tym trudniej jest mu zaprezentować siebie jako wartościową jednostkę, skoro sam siebie pod wpływem emocji za taka nie uważa.

https://zrozumiecemocje.com.pl/
środa, 3 czerwca 2020 0 comments

Trudność w adekwatnym odczuwaniu własnej wartości.



Trudność w ocenie własnego poczucia wartości zazwyczaj ma dwa oblicza. Jedno to zaniżanie,
negowaniu wartości, poczucie że inni są lepsi, drugie to arogancja i megalomania, poczucie że jest się ponad innymi. Można też odczuwać naprzemiennie, raz czuć się bezwartościowym, innym razem jako gorszych postrzegać innych.
Poczucia własnej wartości uczymy się od najmłodszych lat. Często dorośli traktują dzieci jak małe głuptasy i przekazują komunikat, że dopiero jak zmądrzeją, coś będą umieć, wtedy dopiero będą wartościowe. Tym samym przekazują komunikat, że w danym momencie dzieci są mało wartościowe. Łatwo przewidzieć, że takie dzieci nigdy nie będą wiedziały, czy już wystarczająco dużo wiedzą i umieją, żeby być „wystarczająco” wartościowe. Natomiast zdania rodzica wygłaszane rzekomo w dobrej wierze, w rodzaju: „zdolny, ale leń” stają się elementem opinii dziecka o sobie, świadczą że wartość człowieka zależy od tego jak go inni postrzegają.
Megalomanii uczy się dziecko w rodzinie, gdzie dorośli szukają się winy za swoje porażki w innych. Inni są winni, więc są gorsi. Również gdy dziecko jest obwiniane przez członków rodziny, uczy się osądzać i krytykować innych, a przez to wznosić się ponad poczucie bycia mało wartościowym. Zdarzają się również rodziny, które wpajają swoim dzieciom, że są lepsze od innych, cała rodzina jest lepsza od innych. Niestety jest to strategia, w której zarówno rodzice nie ponoszą odpowiedzialności za swoje zachowania i tego też uczą dzieci. Fałszywe poczucie wyższości sprawia, że dzieci mają upośledzony stosunek do siebie samych i niestety też do innych.
Człowiek ze zdrowym poczuciem własnej wartości wie, że jest wartościowy niezależnie od tego w jakiej sytuacji sie znajduje. Świadomość własnej wartości jest odczuciem wewnętrznym. To poczucie jest trwałe, nie załamuje się pod wpływem zachowań innych ludzi, czy własnych myśli. Tacy ludzie nie czują się gorsi, gdy są niedbale ubrani, gdy inna osoba odnosi się do nich bez szacunku lub gdy popełnią błąd. Zdrowy człowiek wie, że jest wartościowy, gdy ktoś się na niego złości, albo go porzuci. Ma prawo do odczuwania strachu, gniewu i bólu, ale poczucie własnej wartości pozostaje nienaruszone.
Poczucie własnej wartości załamuje się, gdy człowiek jako bazę przyjmuje zewnętrzne cechy, które we współczesnym świecie są przejawami dobrego radzenia sobie, gdy oceniamy swoją wartość biorąc pod uwagę:
- wygląd, stan zdrowia,
- wykształcenie,
- ilości posiadanych pieniędzy,
- znajomości w kręgach towarzyskich i biznesowych,
- stan posiadania, np.: dom, samochód, itp.,
- zajmowane stanowisko przez siebie, stanowisko zajmowane przez małżonka/ę,
- stopień zamożności i osiągniecia dzieci,
- stopień doskonałości w dziedzinach, w których oczekujemy od sobie perfekcyjności.
Problemem nie jest to, że dążymy do godnego życia, które przejawia się poprzez wyżej wymienione cechy. Problem jest wtedy, gdy źródło poczucia własnej wartości jest osadzone jedynie w świecie zewnętrznym. Poczucie własnej wartości płynące ze źródła zastępczego, znajdującego się w otaczającej rzeczywistości jest podatne na zmiany, nad którymi nie mamy kontroli. Gdy wartość zastępcza zależy od innych, życie może się łatwo wymknąć spod kontroli jeśli inni nie będą chcieli wychodzić nam na przeciw.
Przykładem takiej sytuacji może być duma rodzica z pozycji społecznej osiągniętej przez potomka i w chwili utraty przez niego stanowiska, rodzic traci poczucie własnej wartości.
Posiadanie pieniędzy jest jednym z najsilniejszych doświadczeń zewnętrznych, dzięki któremu można ukryć niepewność i brak poczucia własnej wartości, pozwala mieć poczucie władzy oraz generuje chęć rządzenia innymi. Plajta wpędza w otchłań.
Poczucie własnej wartości oparte na wartościach zastępczych, tzw. „zewnatrzsterowne” jest efektem wychowania w rodzinie, gdzie uważa się pewne zachowania w stosunku do dzieci za „normalne”, a są dla dzieci niezdrowe.
Takie zachowania to: bicie, straszenie, grożenie, dawanie klapsów, poszturchiwanie, wrzeszczenie, wyzywanie, obrażanie i deprecjonowanie, izolowanie, obnażanie się przed dzieckiem płci przeciwnej (gdy jest starsze niż 4 lata), spanie z nim, oczekiwanie od dzieci żeby same odkryły jak sobie radzić w życiu i jak rozwiązywać trudne sprawy, oczekiwanie od dziecka wspierania w problemach dorosłego, zaniedbywanie uczenia dzieci higieny osobistej (mycie zębów, używanie dezodorantów, itp.), utrzymywania odzieży w czystości o porządku. Niektórzy rodzice sądzą, że  jeśli dzieciom się nie wpoi pewnych zasad i nie każe się surowo za ich nieprzestrzeganie, to wyrosną na chuliganów, inni myślą, że wychowywanie dziecka to pewien rodzaj tresury i uczucia dzieci nie są brane pod uwagę (masz tak zrobić, bo ja tak chcę!).
Również nadopiekuńczość nie sprzyja zbudowaniu poczucia własnej wartości u dziecka.
W większości „normalnych” domów opiekunowie sugerują, że jeśli dzieci mają problemy, to są same sobie winne.
Wielu z nas ma zafałszowany obraz tego, co działo się w rodzinie. Będąc przekonanym, że sposób, w jakim rodzice się do nas odnosili był poprawny, musimy uznać, że to z nami było coś nie porządku, skoro nie byliśmy w stanie zadowolić rodziców, czy opiekunów. Złudzenie, że nadużycie było czymś normalnym, a my byliśmy „nie w porządku” uniemożliwia trafne odczuwanie własnej wartości.
Na podstawie: Pia Mellody „TOKSYCZNE ZWIĄZKI anatomia terapii współuzależnienia” Warszawa 1993

https://zrozumiecemocje.com.pl/

sobota, 2 maja 2020 0 comments

Mechanizmy obronne c.d.



Temat mechanizmów obronnych jest trudny, ale każdy może tu znaleźć coś o sobie.
Mechanizmy obronne zaczynamy stosować będąc dziećmi. Dzieci są skazane na bycie z dorosłymi, a dorośli traktują dzieci tak, jak sami byli kiedyś traktowani.

Rozróżniamy następujące mechanizmy obronne: wyparcie, tłumienie, rozszczepienie oraz minimalizacja, zaprzeczenie i złudzenie.

Wyparcie to automatyczne i nieświadome usuniecie z pamięci zdarzeń, które są zbyt bolesne, żeby je zapamiętać.
Wyparcie to mechanizm obronny, który umożliwia dziecku usunięcie ze świadomości pamięci o przeżyciu, które mogłoby je zdruzgotać. Urazowe przeżycia powodują ogromną ilość lęku i bólu, które dla dziecka jest nie do zniesienia. Struktura psychiczna dzieci jest niegotowa na uczestnictwo w sytuacjach o charakterze przemocowym. Łatwo to  sobie wyobrazić, nawet dorosła osoba ma problem z przejściem do porządku dziennego wobec przemocy wobec istot nie będących w stanie się bronić, a co dopiero dziecko, które niewiele z tego rozumie.

Tłumienie to świadome zapominanie o zdarzeniach, które są zbyt bolesne, aby je zapamiętać.

Wyparcie wyrzuca ze świadomości przeżyte doświadczenia. Dorosła osoba nie ma do nich dostępu, natomiast doświadczenia stłumione są potencjalnie dostępne i mogą być wywołane.
Najczęściej problemy emocjonalne osób dorosłych dotyczą właśnie doświadczeń, które uległy stłumieniu, ze względu na to, że „można je wywołać”. W praktyce wygląda to tak, że one się same wywołują w sytuacjach zbliżonych do tych, w których były stłumione. Na przykład: rodzic krytykuje dziecko za dziecinne zachowania i wymaga wskazanych przez siebie zachowań, co do których dziecko ma trudności z zastosowaniem w praktyce. W efekcie jest często krytykowane i aby to znieść musi zacząć siebie postrzegać jako nieudacznika. Identyfikuje się z opiekunem, który okazuje mu pogardę i sam ją sobie okazuje. Opiekun nadużywa władzy rodzicielskiej i zamiast zweryfikować własne oczekiwania lub pomóc dziecku w modyfikacji jego zachowań, molestuje dziecko emocjonalnie. W procesie tłumienia dziecko daje prawo opiekunowi, uznając że ma rację. W życiu dorosłym, w sytuacji, gdy osoba taka zostanie skrytykowana „wywołuje” to stłumione wspomnienie i ono nakłada się na aktualne zdarzenie. Ze względu na fakt, że w podobnych okolicznościach osoba uznała kiedyś racje krytykującego opiekuna, obecnie nie jest w stanie określić, czy teraz krytyka jest uzasadniona, czy nie. W takim przypadku zazwyczaj są dwie możliwości reakcji:  albo osoba ta zidentyfikuje się z krytykującym i popadnie w głębokie poczucie swojej nieadekwatności, albo stanie na pozycji niesłusznie poniżonego i zareaguje agresją.
Obydwie reakcje są wyjątkowo niekorzystne dla osoby skrytykowanej i obie są efektem nadużycia w dzieciństwie. Dziecko uznając prawo opiekuna do poniżającego traktowania tłumi emocje i w następstwie jako dorosła osoba nie ma obiektywnego stosunku do wydarzeń z przeszłości. Nie jest w stanie sama wobec siebie określić, czy opiekun przekraczał granice, czy miał prawo do takiego traktowania i zadać pytanie, dlaczego nikt nie stanął w jego obronie. Brak obrońcy w nadużyciach rodzicielskich skutkuje brakiem wzorca obronienia siebie i  swoich racji. Będąc skrytykowana jako dorosła nie posiada linii prawidłowej reakcji.

Rozszczepienie to oddzielenie na poziomie psychologicznym poczucia własnej rzeczywistości od ciała w trakcie aktu nadużycia oraz ukrycie tej wewnętrznej jaźni w miejscu, w którym nadużycie nie jest dostrzegane, słyszane i przeżywane. Do rozszczepienia dochodzi w sytuacjach zagrożenia życia, gdy pojawia się ogromny lęk lub w sytuacjach, gdy ulega zniszczeniu poczucie kim się jest (kazirodztwo, napastowanie seksualne, ciężkie pobicie, poważne zabiegi medyczne bez adekwatnego wsparcia).
Rozszczepienie usuwa ze  świadomości jakieś wydarzenie, podobnie jak wyparcie. Polega ono na tym, że ciało dziecka pozostaje na miejscu i jest nadal poddawane jakiejś formie poniżenia lub wykorzystania, lecz emocjonalnie i umysłowo dziecko „oddala się”. Ciało odczuwa ból, ale dziecko jest wtedy na tyle „nieobecne”, że go nie czuje. Podczas rozszczepienia świadomość dziecka oddala się do jednego z trzech (lub więcej miejsc). Każde kolejne jest coraz silniej strzeżone. Pierwsze znajduje się „obok” ciała. Świadomość przenosi się poziomo do miejsca, z którego dziecko dostrzega, co jest mu robione, ale tego nie czuje. Drugie miejsce znajduje się „nad”, albo „pod” ciałem. Świadomość jest przeniesiona w kierunku pionowym. Trzecie miejsce jest „w głębi” jaźni, gdzie dziecko niczego nie widzi, nie słyszy i nie czuje. Dziecko, które oddali się podczas silnego nadużycia do trzeciego miejsca, kwalifikuje się jako dorosła osoba do terapii, ma bowiem problem z określeniem kim jest. Ma zawsze poczucie, że jest ofiarą nadużycia, ale nie wie co to było. Zdarza się, że nawet opiekunowie dziecka nie wiedzą, co się wydarzyło, ponieważ dziecko nie było w stanie o tym powiedzieć. Dorosła osoba może uzyskać wgląd we wspomnienie przeżycia, w trakcie którego nastąpił proces rozszczepienia pod opieką terapeuty, który stosuje odpowiednie techniki terapeutyczne.

Minimalizacja oznacza, że pomniejszam znaczenie tego, co robię, myślę lub czuję. Dostrzegam negatywne skutki moich strategii, ale ukrywam przed sobą rozmiar spustoszenia i utratę kontroli nad własnym życiem. Minimalizacja następuje w skutek wmawiania sobie przez dziecko, że wtedy gdy dzieją się bardzo poważne i trudne sprawy można im tę wagę pomniejszyć.

Zaprzeczenie jest zanegowaniem tego, co naprawdę jest. Zaprzeczanie zaczyna się również w dzieciństwie podczas traumatycznych doświadczeń. W wieku dorosłym przejawia się, gdy widzimy skutki zachowań u innych, a nie widzimy ich u siebie.

Złudzenie oznacza, że wierzymy w coś pomimo oczywistych faktów, które świadczą, że jest przeciwnie. Dostrzegamy rzeczywistość poprawnie, ale nie potrafimy jej nadać właściwego znaczenia. Żyjąc w złudzeniu, żyjemy w świecie nierealnym.

Minimalizacja, zaprzeczenie i złudzenie są mechanizmami obronnymi, dzięki którym nie dopuszczamy do siebie uczuć i emocji i w ten sposób chronimy siebie, ale jednocześnie nie możemy korzystać z życia takim jakie jest i co moglibyśmy w nim naprawdę osiągnąć.

https://zrozumiecemocje.com.pl/

środa, 29 kwietnia 2020 0 comments

Mechanizmy obronne


Mechanizmy obronne to sposoby, przy pomocy których świadomość broni się przed przeżyciami zagrażającymi życiu lub zdrowiu. Przykładem może być chwilowe otępienie po otrzymaniu wiadomości o śmierci bliskiej osoby. Zdarza się również, że podobnej sytuacji blokujemy informację lub zaprzeczamy jej.
W normalnych okolicznościach trwa to przez pewien czas i gdy minie człowiek wraca do normy.
Jeśli jednak mamy do czynienia z sytuacją, gdy człowiek nieustannie blokuje trudne uczucia związane z otaczającą go rzeczywistością, z czasem może doświadczyć trudności w rozpoznaniu i doświadczaniu uczuć i emocji w ogóle oraz mieć trudności z rozpoznaniem przeżyć z przeszłości.

Dzieci, które doświadczają przemocy fizycznej lub emocjonalnej w swoich rodzinach często stosują mechanizmy obronne aby przetrwać i dorosnąć. Gdyby nie skorzystały z możliwości zablokowania informacji, które są dla nich przerażające i niepojęte, mogłyby postradać zmysły.
Niestety mechanizmy, które pozwalają dzieciom wytrwać w dysfunkcjonalnych okolicznościach wychowawczych, jeśli nadal są stosowane gdy dziecko staje się dorosłym, zamieniają się barykady nie do pokonania.
Jeśli mechanizmy obronne zablokują nam dostęp do wiedzy o nadużyciach z dzieciństwa, możemy dorosnąć i poślubić osobę podobną do rodzica, który poniżał czy krzywdził w inny sposób. Zwykle nie zdajemy sobie z tego sprawy. Zniekształcenie lub zablokowanie wspomnień powoduje, że jesteśmy ślepi na podobieństwo.
Mechanizmy obronne działają właśnie w taki sposób: nieświadomie wybieramy na życiowego partnera kogoś, dzięki komu możemy odtworzyć dysfukcjonalny, poniżający system rodzinny, w jakim się wychowaliśmy.
To bardzo trudne zadanie. Gdy doświadczamy nadużyć ze strony osoby, która deklarowała miłość i wierność, a są to często zachowania co do których nigdy nie nauczyliśmy się jak adekwatnie zareagować, trudno jest traktować to jako odtwarzanie systemu rodzinnego. Sedno problemu tkwi w fakcie, że dzieci stosują mechanizmy obronne i zaprzeczają nadużyciu często poprzez wzięcie na siebie pełnej odpowiedzialności za zło, które je spotyka. Gdy dorosną i znajdą się w podobnych okolicznościach, nie mogą już zaprzeczyć i wziąć odpowiedzialności za niegodziwe lub niesprawiedliwe traktowanie. Ból jest podwójny: za dzisiaj i za dawne rany, które te sytuacje otwierają. Jest on tak duży, że zazwyczaj najbardziej chcemy by tylko minął. Ciężko jest nam pojąć wtedy, że ta przykra sytuacja ma na celu z duchowego punktu widzenia wydobycie z niepamięci systemu rodziny pochodzenia i dogłębne poznanie siebie samego i swoich przodków.
W takich chwilach doświadczamy poczucia bycia ofiarą.
Jeśli czujesz się ofiarą w swoim związku małżeńskim, zawodowym lub społecznym to znak, że właśnie zadziałał mechanizm obronny. Poczucie bycia ofiarą sprawia, ze dorosła osoba przestaje myśleć jak osoba dojrzała, a zaczyna jak dziecko, którym była kiedyś, w analogicznych okolicznościach. Podobieństwo sprawia, że to co się właśnie dzieje nakłada się na to, co jest wyparte i zapomniane i generuje reakcję z przeszłości.  Zazwyczaj jest to silny poryw emocjonalny: strach, gniew, poczucie krzywdy lub chęć odwetu.
Jeśli czujesz się ofiarą możesz dzięki technice Radykalnego Wybaczania odtworzyć nadużycia swojego systemu rodzinnego i uzyskać upragniony spokój oraz poczucie zrozumienia większej całości, w której się znajdujesz. Zachęcam do poznania tej metody.

https://zrozumiecemocje.com.pl/

poniedziałek, 13 kwietnia 2020 0 comments

O myślach

Wszystkie myśli, stare i nowe wpływają na rzeczywistość każdego z nas.
Człowiek jest sumą własnych myśli i związanych z nimi decyzji, mimo że wielu z nich nie pamięta.
Świadoma część psychiki to ta, ktora zastępuje jedne myśli innymi, zapominając te stare. Podświadoma pamięta wszystko. 
Do podświadomości nie jest łatwo dotrzeć. Sposobem na uświadomienie sobie dawnego myślenia  i dzięki temu uzyskanie wglądu, jest przyglądanie się osobistym konfliktom wewnętrznym, w których ukazują się stare schematy myślowe.
W sytuacji, gdy odczuwamy coś jako niewłaściwe, nieodpowiednie czy wstydliwe, a jednocześnie popełniamy to, lub chcemy to popełnić, to jesteśmy w konflikcie wewnętrznym. Mamy poczucie, że łamiemy prawo. "Prawem" tym są reguły panujące w rodzinie, do której należymy. Zasady, przestrzegane w rodzinie, w której się wychowujemy, stają się naszymi "prawami". Czy komuś kiedyś przychodziło do głowy podważać prawa, które stanowią o jego tożsamości?
Człowiek broniąc praw swojej rodziny, broni siebie. Jest na to określenie "prawo przynależności". Należymy do naszej rodziny i musimy chronić ją i siebie. Nie zawsze wychodzimy na tym dobrze. 
Problemem są negatywne decyzje, które podejmowaliśmy we wczesnym okresie życia, wtedy gdy "my" było ważniejsze niż "ja". Te decyzje często utrudniają uwolnienie się od przeszłości i realizowanie się jako niezależna jednostka. 
W sytuacji, gdy wciąż niesiemy w podświadomości decyzje, które podjęlismy mając lat 3 czy 5, które wygenerowane były w wyjątkowych i trudnych momentach zdarza się, że w podobnych okolicznościach, gdy mamy lat 33 czy 35 pojaiwa się spontanicznie reakcja dziecka. Taka reakcja w życiu dorosłym wywołuje zdziwienie i zażenowanie.

Jedną z dróg komunikacji z podświadomoscią jest pisanie afirmacji. Nie ono polega na bezwolnym przepisywaniu pozytywnych zdań. Afirmacje należy pisać w trzech osobach: "ja", "ty" i "on/ona" oraz, co istotne, podczas pisania rejestrować uczucia, refleksje i obiekcje - są ważniejsze od samych afirmacji, pokazują bowiem jak negujemy pozytywne przesłanie afirmacji. 
Najlepiej podzielić kartkę pionowo i po lewej pisać afirmację, a po prawej naszą odpowiedź. Jesli jest zgoda, to wspaniale, ale jeśli jej brak, należy się skonfrontować ze wszystkimi obiekcjami. To może być zaskakujące, odkrywanie jak są dziecinne i podważające nasze indywidualne prawa.

A oto przykład uniwersalnej afirmacji (za Sondra Ray):
Ja/ty/on/ona ........ zawsze zasługiwałam i zasługuję na miłość. Zasługuję na miłość tylko dlatego, że zyję.


https://zrozumiecemocje.com.pl/
czwartek, 9 kwietnia 2020 0 comments

O potrzebach i problemach z nich wynikających


Nie możemy dążyć do rozwiązania problemu z tym samym nastawieniem mentalnym, w który problem powstał.

Często robimy sobie wyrzuty, oskarżając siebie o niewłaściwą decyzję lub wybór. W tym momencie całkowicie nie bierzemy pod uwagę przesłanek, które daną decyzję wygenerowały. A przecież coś konkretnego nami kierowało w tamtym momencie. Decyzje zazwyczaj maja zaspokoić jakąś potrzebę, a wyrzuty są, gdy pomimo podjętych wysiłków potrzeba jest nie zaspokojona, albo nawet gorzej, jest jeszcze bardziej paląca.
Zapominamy, że zgodnie z wiedzą i doświadczeniem mieliśmy wyobrażenie, że to rozwiązanie jest na dany moment najlepsze.
Jak to się ma do początkowego stwierdzenia o niemożności rozwiązania problemu, jeśli w ślad a tym nie idzie zmiana podejścia mentalnego, emocjonalnego, przewartościowania.
Jeśli przykładowo mam oszczędności i kupuję większą lodówkę, aby zrobić zapasy. Potem zapasy zjadam, lodówka pusta, a ja nie mam pieniędzy na bieżące potrzeby. Żałuję, że wydałam na nową lodówkę, ponieważ teraz nie mam na jedzenie.
Pytanie – jakie nastawienie mentalne wygenerowało decyzję o pozbyciu się starej i kupnie nowej lodówki? Czyżby był to brak rachunku ekonomicznego? Czy nie potrafiłam policzyć na co mogę sobie pozwolić, czy miałam gwarancję że nie zabraknie mi na bieżące potrzeby jeśli wydam oszczędności?
„Gdybym nie wydała oszczędności, miałabym teraz na bieżące potrzeby!”
Ostra samokrytyka siebie samego, ale właściwie za co?
Chyba jednak nie za to, że za oszczędności kupiłam lodówkę, ale za to że mam za małe przychody, aby zaspokoić moje potrzeby.
Pojawia się pytanie, czy nie jest to przypadkiem poczucie niezaspokojonych potrzeb, które chaotycznie udaje nam się na chwilę zgłuszyć, aby  w rezultacie zmieniło się w wyrzuty i samokrytykę?
Zmiana podejścia mentalnego to zaprzestanie samokrytyki i zastąpienie jej sumiennemu przyjrzeniu się jak bardzo niezaspokojone potrzeby decydują o wyborze. To znany test „dwóch cukierków”.
Blisko 40 lat temu amerykański psycholog Walter Mischel postawił grupę sześciolatków przed trudnym wyborem. Mogły od razu zjeść słodką piankę marshmallow (w tych czasach ulubiony smakołyk młodych Amerykanów) albo zaczekać kilkanaście minut i dostać w nagrodę dwie pianki. Wynik zdumiał naukowców.
Z tego, co zrobiły przedszkolaki, dało się przewidzieć, jak potoczy się ich dalsze życie. Maluchy, które wykazały się silną wolą i poczekały na nagrodę, znacznie lepiej radziły sobie później w szkole i miały bardziej satysfakcjonujące dorosłe życie niż dzieci, które uległy pokusie.

Dylemat, czy wybrać gwarantowaną mniejszą przyjemność, czy niepewną, ale większą jest również dylematem dorosłych, którzy nie ufają. Zbyt często doświadczyli zdrady, porzucenia i osądu, aby wierzyć w społeczny ład i sprawiedliwość. W wyniku takich doświadczeń płynących ze świata zewnętrznego oprócz zaufania do innych, tracą również zaufanie do samych siebie.
Odzyskanie tego zaufania to zmiana nastawienia mentalnego. Nie jest to zadanie łatwe, ale możliwe i jest jedyną możliwością rozwiązania takich problemów jak przytoczony powyżej.

https://zrozumiecemocje.com.pl/

wtorek, 7 kwietnia 2020 0 comments

List


Ludzie się bawią a ja?… ludzie chodzą na imprezy, na rolki, na plażę, na piwo, zakochują się, flirtują, spędzają czas ze swoją parą. A ja odkrywam jak to jest, gdy ktoś blokuje możliwość kochania jego, a tym samym zablokuje możliwość kochania siebie i że jest to sytuacja, która towarzyszyła mi cale moje życie.
Moja mama, gdy tylko mnie zobaczyła, pokochała mnie. Kochała mnie za nic, jak kocha się kotka- bo budzi serce, nic więcej. Ale potem gdy byłam starsza musiała włożyć dużo wysiłku, żeby tą miłość utrzymać i rozwinąć. Musiała znieść moją złość i żal, musiała wiele razy uporać się z moją nieufnością, poczuciem, ze chce mnie skrzywdzić i jest moim wrogiem. Ja też musiałam ją poznać i nauczyć się jak funkcjonuje, czego potrzebuje, co ją złości, bez czego nie wyobraża sobie życia… to nie był łatwy i prosty proces. Zakładał też, że jesteśmy na siebie skazane i musimy obydwie się postarać, żeby nasze życie nie było koszmarem. Wiedziałam, że mama mnie kocha, ale złościło mnie, że żyje tak normalnie, tak nudno. Mówiłam- nic z tego nie mam oszałamiającego, że ty mnie kochasz, moje życie nie zmienia się nagle w bajkę.
I był tez mój tata, mój ojciec. On był mi obcy od dziecka. Przestraszał mnie i nie ufałam mu zupełnie. Nie chciałam, żeby mnie dotykał, nie chciałam zostawać z nim sam na sam, gdy byłam mała. Był dla mnie zbyt brutalny, zbyt niecierpliwy i za łatwo wpadający w gniew. Pamiętam, że stale chodził i był niespokojny. Ale tata, ojciec, zrobił coś, co bardzo mocno wpłynęło na moje życie. Roztoczył przede mną wizję wspaniałego świata, do którego tylko on może mnie zaprowadzić. Świata naszej dwójki, pełnego przyjemności, zabawy, śmiechu, pięknych miejsc i miłych niespodzianek, pełnego spontanicznych decyzji. Rozmarzałam się w tej wizji. Nie było jasne, jakim sposobem ma ona zostać zrealizowana, kto ją sfinansuje, jak duży wysiłek musi zostać podjęty, jak duże zobowiązania i oddanie jest niezbędne. Nie było powiedziane ile to będzie kosztować, tylko, że obydwoje tego chcemy i jakoś zaraz to już będzie. I ja pokochałam tą wizję. A wraz z nią jego, łącznika tej wizji. Teraz mi się wydaje, że właśnie wykonywanie jej w realu przyczyniło się do rozwodu… chyba finansować i wspierać ją miała mama. A ona wcale nie wyraziła zgody… ja oddalałam się od rzeczywistości, wierzyłam coraz bardziej, że można mieć rzeczy za darmo, jeśli tylko się na kogoś wpłynie, nie uczyłam się współpracy ani związków przyczynowo-skutkowych. Ta wizja naszej wspólnej szczęśliwości dawała mi ogromna dozę przyjemnych odczuć, jakbym była na haju. Jakby wszystko było możliwe i miało samo wpaść w ręce. Złościła mnie mama i jej codzienność, praca, spokój, przekonanie, że wszystko trzeba wypracować… nie doceniałam tej jej miłości, która nie łączyła się z żadną obietnicą, żadną wizją. Jeśli dobrze kojarzę, to gdy nastąpił rozwód ojciec stracił możliwość dalszego snucia wizji. Nie miał już wsparcia domowego ani finansowego i nagle się okazało, jak mało jest samodzielny. Nagle nie mógł już dalej marzyć ani próbować zrealizować swoich wizji. Nagle się okazało, jak bardzo mało ma zasobów. W tym momencie zawaliło się wszystko to, co było między nami. Nie wiem jak dokładnie, kręci mi się w głowie... Chyba ja wciąż pod wrażeniem wizji, oczarowana nią, zadeklarowałam moje oddanie i miłość, powiedziałam, że wybieram go zamiast mamy. W ten sposób jakoś przeniosłam to na poziom realny, wymagający prawdziwego wysiłku, oddania i pracy, nie tylko wizji. I może właśnie dlatego on powiedział, że kłamie i chce go oszukać. Że wcale go nie kocham bo nie widzi tego w moich zachowaniach. Powiedział, że jestem nieuczciwa i że on dlatego nie może mnie pokochać. Potem tylko dodał, że właściwie to nigdy nie chciał mieć dzieci, nigdy nie był dobrym ojcem, nigdy mu się nie podobałam, nigdy mnie nie kochał… tego ostatniego chyba nigdy nie powiedział, ale ja to słyszałam sama… mam wspomnienie, ze prawie wtedy nie umarłam. Zrezygnowałam z nudnej, spokojnej, nic nie obiecującej mamy na rzecz oszałamiającego, pięknego taty. A on oskarżył mnie o oszustwo, zwodzenie, brak miłości i odrzucił. Nie brał pod uwagę żadnych logicznych argumentów, że to nie tak.
I pozostałam w tęsknocie za tamtym barwnym światem, w odrzuceniu tego nudnego i zwykłego, który oferuje „tylko” oddanie, współpracę, lojalność i spolegliwość. Teraz potrafię na kilometr wyczuć mężczyzn, którzy znów zaprowadza mnie do tego świata. Tego, gdzie wszystko się pojawia za darmo, jest na wyciągnięcie ręki, piękne, wesołe, niecodziennie, zapierające dech w piersiach. I zazwyczaj wszystko kończy się znowu tak samo. Gdy próbuję ten stan utrzymać, okazuje się, że nie można, że to wszystko nie było na serio i tylko mi się wydawało.

https://zrozumiecemocje.com.pl/
 
;