niedziela, 20 marca 2011 0 comments

Dotyk

Dorastając, uczymy się tego, jaki rodzaj dotykania wobec różnych osób jest właściwy. Są ludzie bardziej lub mniej wrażliwi na dotyk, bywają też nadwrażliwi i dla nich pewne jego rodzaje mogą być nawet przykre.

W celu uzmysłowienia sobie własnej zdolności do dotykania oraz sposobu reagowania na dotyk, osoby zajmujące się rozwojem osobistym mogą skorzystać z ćwiczeń, których celem jest odnalezienie powiązania dzisiejszej postawy wobec dotyku z doświadczeniami z dzieciństwa.

Zazwyczaj nie pamiętamy jak byliśmy dotykani i gdzie. Następujące ćwiczenie może być pomocne w uświadomieniu sobie tego.

  1. narysuj kontur swojego ciała, z przodu i z tylu. Pomaluj na czerwono miejsca, w które najczęściej byłeś dotykany; na różowo te, gdzie byłeś mniej dotykany; na zielono miejsca dotykane rzadko; na niebiesko miejsca nigdy nie dotykane. Miejsca dotykane negatywnie zakreskuj czarnym kolorem.
  2. Popatrz teraz na swój dotykowy portret. Postaraj się przeżyć jeszcze raz stare emocje. Czy dziś nasz u siebie blokady dotykowe związane z doświadczeniami z dzieciństwa?

Można również wykonać ćwiczenie Bernarda Gunthera oparte na poczuciu zmysłowym.

      • zegnij lekko palce i zacznij opukiwać opuszkami szczyt głowy – energicznie i szybko z odległości ok. 1 cm. nad głową, jakby padał deszcz (15 do 2 sekund z każdej strony). W kolejności opukuj okolice uszu, skronie i boki głowy. Następnie czoło. A teraz znowu całą powierzchnię głowy, zwracając większą uwagę na te miejsca, które wydają się szczególnie tego potrzebować. Powoli, stopniowo zwalniaj opukiwanie. Ułóż ręce wzdłuż ciała, zamknij oczy i uzmysłów sobie wrażenia powstające teraz w twojej głowie. Potem powoli otwórz oczy.
Kolejne ćwiczenie jest dla osób, które obawiają się dotyku.

  1. Pomyśl, co chciałbyś zmienić w swoich doświadczeniach dotykowych. Jak zachowujesz się obecnie? Co chciałbyś zrobić?
  2. Wyobraź sobie siebie działającego inaczej. Wyobraź sobie siebie dotykającego innych w pożądany przez ciebie sposób w różnych sytuacjach.
  3. Teraz działaj poprzez eliminację i pytaj siebie: „co byłoby dobrze zrobić?”
  4. Wyobraź sobie siebie powtarzającego tę czynność, wyobraź sobie drugą osobę. Zobacz siebie w trakcie dotykania.
  5. Kiedy poczujesz się wystarczająco bezpiecznie, spróbuj zrealizować to z drugą osobą.
Virginia Satir, jedna z najwybitniejszych terapeutek rodzinnych, powiedziała kiedyś, że cztery uściski dziennie są niezbędne do przeżycia, a do pozytywnego rozwoju potrzeba ich 12 każdego dnia. Pokonujmy więc, w imię naszego pozytywnego rozwoju, bariery związane z dotykaniem.
wtorek, 15 marca 2011 0 comments

O tym jak unikamy poczucia lęku

Wg, Karen Horney człowiek robi bardzo wiele, aby uciec od uczucia lęku. Dzieje się tak dlatego, że silny lęk jest jednym z najbardziej przykrych uczuć, jakich można doznawać. Ci, którzy przeżyli intensywny atak lęku, twierdzą że woleliby umrzeć, niż przeżyć go jeszcze raz. Bardzo trudne do zniesienia jest towarzyszące lękowi poczucie bezradności. Można być aktywnym i odważnym człowiekiem w obliczu niebezpieczeństwa, ale w stanie lęku, człowiek jest bezbronny. Skazanie na bezradność jest szczególnie nieznośne dla tych ludzi, dla których władza, siła i świadomość tego, że są panami sytuacji, to sposób na życie.
Jedną z cech lęku jest jego widoczna irracjonalność. Ludzie, którzy skrycie obawiają się bycia owładniętymi przez irracjonalne, sprzeczne siły działające w ich wnętrzach, wykształcili własną, surową kontrolę intelektualną. Nie toleruje ona elementów irracjonalnych, kładąc nacisk na racjonalne myślenie i działanie. Rzeczy nieracjonalne traktowane są jako niepoważne.
Właśnie z powodu tej irracjonalności, lęk zawiera w sobie ostrzeżenie, że „coś” nie działa jak powinno, stanowiąc wyzwanie aby z tym „czymś” coś zrobić. Poczucie lęku stanowi dla każdego człowieka wyzwanie, ponieważ nic w nas nie wywołuje takiego sprzeciwu, jak informacja, że powinniśmy się zmienić. Im bardziej człowiek czuje się zaplątany w sieć mechanizmów obronnych, tym bardziej kurczowo musi się trzymać złudzenia, że jest we wszystkim bezbłędny. Konsekwentnie odrzuca wszelkie sugestie na temat zmian jego samego. 

Cztery główne sposoby ucieczki przed lękiem to: racjonalizacja, zaprzeczanie, odurzanie się i unikanie myśli, uczuć, dążeń i sytuacji, mogących wywołać lęk.

Racjonalizacja pozwala zamienić lęk w racjonalny strach. Możemy dowieść konkretnie i wskazać powody, dla których nasza obawa jest uzasadniona, np. lęk przed chorobą, katastrofą czy nędzą. Zamiast czuć się bezbronną ofiarą emocji, staramy się aktywnie wpływać na sytuację. Zamieniamy poczucie słabości na poczucie zadowolenia ze sprawnie wykonanych czynności zapobiegawczych. Postępujemy zgodnie z założeniem, że nasza postawa jest logiczna i uzasadniona i odrzucamy wezwanie do jej zmiany. Uciekamy przed konfrontacją z motywami naszego postępowania poprzez przerzucenie za nie odpowiedzialności na świat zewnętrzny.

Drugi sposób ucieczki przed lękiem, to zaprzeczenie jego istnienia, wymazanie go ze świadomości. Uwidoczniają się wówczas jedynie zjawiska somatyczne towarzyszące temu uczuciu, jak dreszcze, pocenie się, przyspieszona akcja serca, uczucie duszenia się, potrzeba częstego oddawania moczu, biegunki, wymioty, zaś w sferze psychiki – uczuciem niepokoju, ciągłego pospiechu lub sparaliżowania.
Można też świadomie zaprzeczać istnieniu lęku i starać się go przezwyciężyć, np. lekceważąc go poprzez brawurę. Często agresywność jest brawurowym sposobem przezwyciężania własnej nieśmiałości w sytuacji, gdy jest się atakowanym.

Trzeci sposób na uwolnienie się od lęku polega na jego odurzaniu. Można to uczynić świadomie i dosłownie pijąc alkohol czy zażywając narkotyki. Istnieje jednak wiele innych mniej świadomych sposobów, takich np. jak oddanie się życiu towarzyskiemu ze strachu przed samotnością lub całkowite pogrążenie się w pracy. Pracoholizm można łatwo rozpoznać po niepokoju, pojawiającym się w niedziele i święta. Ten sam cel można osiągnąć nadmierną potrzebą snu lub nadmierną aktywnością seksualną.

Czwarty sposób ucieczki przed lękiem, jest najbardziej skrajny i polega na unikaniu wszelkich myśli, czy uczuć mogących wywołać lęk. Może to być proces świadomy, gdy unikamy czynności, przed którymi czujemy lęk (np. pływanie w dużych akwenach). Może być on jednak nie w pełni świadomy. Możemy „udawać', że nie lubimy pewnych rzeczy, dzięki temu odrzucamy je wraz z sytuacją potencjalnie zagrażającą lękiem. Można też stosować metodę odkładania na później spraw związanych z lękiem (o czym nie wiemy), np. wizyta u lekarza lub podejmowanie określonych decyzji. 

W sytuacji, gdy unikanie staje się działaniem automatycznym, rozpoczyna się proces zahamowania. Polega on na niemożności robienia i odczuwania czegoś lub myślenia o czymś, co mogłoby wywołać lęk.
W sferze seksualnej przykładami takiego zahamowania jest oziębłość i impotencja. W sferze psychicznej zahamowania przejawiają się w zakresie koncentracji, kształtowania lub wyrażania opinii i nawiązywania kontaktów z ludźmi.
Warto przyjrzeć się własnym zahamowaniom. Uświadomienie sobie, że coś nas powstrzymuje, zmusza do zastanowienia się, że chcemy coś zrobić. Często, niestety nie wiemy, czego chcemy i prosimy "żeby nam się chciało chcieć!" A głos góry odpowiada: nie siedź bezczynnie, weź i zrób coś z tym, może Arkusz Radykalnego Wybaczania?
środa, 9 marca 2011 0 comments

Autorozwój i dezintegracja pozytywna

Nasz system pojęciowy jest w dużej mierze oparty na zwyczajach, na stereotypie i automatycznych zachowaniach. Sprawia to, że rozumienie i przyjmowanie nowych pojęć i wyższych systemów wartości jest utrudnione.Trzeba dysponować pewnym potencjałem rozwojowym, aby ustosunkowywać się krytycznie do stereotypowych myśli i pojęć. Miarą człowieka jest umiejętność wyrażania własnego stosunku do świata i samego siebie, a nie jest to możliwe na każdym etapie rozwoju. Dr. Kazimierz Dąbrowski jest twórcą teorii dezintegracji pozytywnej, która wnosi oryginalne wątki do problematyki autorozwoju. Dezintegracja pozytywna dotyczy funkcji uczuciowych oraz systememu wartości.
U ludzi twórczych i wszechstronnie rozwijających się występuje tendencja do przekraczania normalnego, biologicznego cyklu człowieka. Odbywa się to przez wykorzystanie siły właściwej poziomom rozwojowym. Chodzi o siłę, dzięki której przekracza się mechanizmy rozwoju gatunkowego i stadnego i wykorzystuję ją do budowaniu wyższych poziomów zachowania i postępowania.
Siła instynktu rozwojowego jest większa od sił prymitywnych. Instynkt rozwoju sprzeciwia się automatyzmowi cyklu życiowego. Proces dezintegracji pozytywnej ma trzy etapy.
  1. Rozluźnienie dotychczas istniejącej struktury, która przejawia się jako stereotypowa, nużąca, powtarzająca się, automatyczna, postrzegana jako ograniczenie możliwości rozwoju.
  2. Rozbicie jedności faktycznie istniejącej struktury i wejście w okres przygotowawczy, poprzedzający nowy i mało ugruntowany proces zmiany wartości.
  3. Ugruntowanie nowych wartości z odpowiednią zmianą struktury osobowości i odbudowanie utraconej jedności, czyli zjednoczenie osobowości na wyższym poziomie.
Przekroczenie normalnego cyklu życiowego wyraża się wystąpieniem nowych celów i nowych wartości. Są na tyle atrakcyjne, że następuje utrata sensu do wyznawania dotychczasowych.
Jest to proces, w którym osobowość, rozwija się aby dojść w końcowym etapie do nowej, wtórnej integracji. Instynkt rozwoju przez dezintegrację dotąd istniejącej struktury osobowości doprowadza do jej rekonstrukcji na wyższym poziomie.
Integracja prymitywna charakteryzuje się strukturą działających automatycznie impulsów, którym inteligencja jest podporządkowana. Pozwala to człowiekowi na adaptację i zaspokojenie prymitywnych potrzeb, na czynności ograniczone do bezpośredniej i prostej satysfakcji. Człowiek ma bardzo ograniczone psychiczne środowisko wewnętrzne, w którym jest brak konfliktów wewnętrznych, psychicznych sprzeczności i chwiejności uczuć, popada natomiast w konflikty zewnętrzne, ze swoim otoczeniem. Ludzie w stadium prymitywnej integracji stanowią większość społeczeństwa (bardzo prymitywna integracja charakteryzuje psychopatów).
Dezintegracja w przeciwieństwie do integracji jest rozproszeniem struktury psychicznej. Chociaż rodzi ona konflikty wewnętrzne oraz konflikty ze środowiskiem, jest podstawą do tworzenia się i rozwoju wyższej struktury psychicznej, jest podstawą rozwoju ku górze. Dezintegracja struktury psychicznej następuje pod wpływem czynników dziedzicznych, czynników środowiska zewnętrznego oraz doświadczeń człowieka.
Dezintegracja ogólna pojawia się często jako konsekwencja ważniejszych doświadczeń życiowych. Powoduje ona często proces kryzysowy i narusza calą psychikę. Dezintegracja pozytywna wzbogaca życie człowieka, rozszerza horyzonty myślowe i uczuciowe. Może stać się motorem twórczości. Najbardziej wyraźnie pozytywna dezintegracja pojawia się w sferze uczuć. Pod wpływem pozytywnej dezintegracji wola i inteligencja stają się niezależnymi, podstawowymi funkcjami. Wola staje się bardziej wolna, a inteligencja przetwarza się ze ślepego instrumentu na usługach impulsów, w siłę pozwalającą na głębsza, pełniejszą i bardziej obiektywną ocenę siebie i swojego życia. W dalszym rozwoju wewnętrznym inteligencja i wola jednoczą się ze sobą, ale na wyższym poziomie.
Z przejawami dezintegracji pozytywnej w życiu codziennym spotykamy się w ramach kontaktów między ludźmi o różnych poziomach integracji i dezintegracji. Jednostki na wysokim poziomie rozwoju psychicznego mają zazwyczaj utrudniony kontakt z otoczeniem, obfitujący w napięcia i sprawiający ból. Większośc tych ludzi odznacza się bogactwem psychicznego środowiska wewnętrznego, wrażliwościa, a często drażliwością, nieumiejętnością przechodzenia do porządku nad przejawami trywialności i prymitywności u innych. Sprawia to, że ich stosunki z otoczeniem okładają się nie najlepiej.
Większość ludzi tzw. normalnych, o ubogim środowisku wewnętrznym, o nikłej wrażliwości, słabej empatii, a silnych popędach prymitywnych, ludzi umiejących strzec własnych interesów, prymitywnie oceniających nadmierną wrażliwość, czy niezgrabność innych, odnosi się z góry do ludzi dużo bogatszych psychicznie. Często dążą do ich ośmieszenia lub wyzyskiwania ich niesprawności życiowej. Mamy do czynienia - z jednej strony – z dobrym samopoczuciem, odwagą i pewnością siebie ludzi zintegrowanych negatywnie, z drugiej zaś – z „dorabianiem się” rozwoju, zazwyczaj w niesprzyjających warunkach zewnętrznych i z ogromnym wysiłkiem wewnętrznym, przez ludzi uzdolnionych i twórczych. Ci pierwsi przy tym usiłują narzucić tym ostatnim i przypisywać im własne motywacje, własne postawy, własne zamiary. Oceniać ich miarą własnego poziomu.
Zjawiska konfliktowe – w rodzinie, w szkole, życiu zawodowym, na ulicy, w tramwaju itp. - ujawniają powszechną dominację bardziej prymitywnych nad bardziej subtelnymi, mało wrażliwych nad wrażliwymi. Pierwsi są zazwyczaj pewni siebie, egocentryczni, łatwo kierujący, łatwo decydujący, ci drudzy – spychani na margines, traktowani przez otoczenie ze zdziwieniem i pobłażliwością – uciekają się do natury, do świata twórczego, do marzeń, do wspomnień lat dziecięcych, do ideału miłości i przyjaźni, do czystości duchowej. Rozbudowują psychiczne środowisko wewnętrzne, tworzą wielkie – lub przeciętne – dzieła, ale zazwyczaj dla ogółu społeczeństwa pozostają obcy. Są inni, a to wystarcza, aby ich traktować jako gorszych. Stan ten wiąże się z brakiem dostatecznego wpływu ludzi silnych duchem na ludzi silnych sprytem, bezwzględnością prymitywnych postaw.
Sytuację taką można zmienić przez rozpowszechnianie programów rozwoju w kierunku umiarkowanej dezintegracji pozytywnej – rozwój wewnętrzny, twórczość, budowa psychicznego środowiska wewnętrznego.
Jednym z ważniejszych elementów autorozwoju jest pogłębianie własnej empatii i wzmacnianie cech indywidualnych. Systematyczna praca z sobą samym uruchamia rozwój wewnętrznego instynktu doskonalenia się. Najlepszym dla rozwoju człowieka jest doprowadzenie do współdziałania obu instynktów, instynktu twórczego i instynktu doskonalenia się.

(W oparciu o książkę "Dezintegracja pozytywna" dr. medycyny i filozofii Kazimierza Dąbrowskiego).
sobota, 5 marca 2011 0 comments

Hans Christian Andersen-Imbryk


Był sobie pewnego razu imbryk do herbaty, dumny z porcelany, z której był zrobiony, dumny ze swej wysmukłej szyi i z dużego ucha. Miał on szyję z przodu, ucho z tyłu i o tym wciąż mówił; nie mówił zaś nigdy o swej pokrywce, która była stłuczona i sklejona, co było wielkim brakiem, a niechętnie mówi się o swych brakach, inni to przecież robią za nas. Filiżanki, garnuszek do śmietanki i cukiernica, cały serwis do herbaty - całe to towarzystwo zwracało uwagę na pęknięcie pokrywki i rozmawiali o tym więcej niż o pięknym uchu i niezwykłej szyi; imbryk do herbaty wiedział o tym dobrze.


- Znam ich! - mówił sam do siebie. - Znam także dobrze moje wady i uznaję je, na tym właśnie polega moja pokora i skromność; wszyscy mamy wady, ale posiadamy także i zalety.


Filiżanki mają uszka, cukiernica ma pokrywkę, a ja mam jedno i drugie, i jeszcze w dodatku coś z przodu, czego oni nie posiadają - szyję, która sprawia, że jestem królem stołu. Cukiernicy i garnuszkowi do śmietanki przypadło w udziale być służebnymi dobrego smaku, ale ja jestem tym szczodrym władcą, rozdaję błogosławieństwo łaknącej ludzkości; w moich wnętrznościach chińskie listeczki rozpuszczają się w gotowanej, pozbawionej smaku wodzie.


Wszystko to mówił imbryk, kiedy był beztroski i młody. Stał na nakrytym stole, podnosiła go w górę delikatna rączka; ale delikatna rączka okazała się niezręczna, imbryk upadł na ziemię, szyjka się stłukła, stłukło się ucho, o pokrywce nie ma co gadać, dość się już o niej mówiło. Imbryk leżał zemdlony na podłodze, wrzątek wyciekał z niego. Spotkał go ciężki cios, ale najsmutniejsze było to, że śmieli się z niego, a nie z niezręcznej dłoni, która go upuściła na ziemię.


- Nigdy nie będę się mógł pozbyć tego wspomnienia! - mówił imbryk później, opowiadając dzieje swego życia. - Nazwali mnie inwalidą, postawili w kącie, a na drugi dzień podarowali kobiecie, która żebrała o łyżkę skromnej strawy; zszedłem do rzędu nędzarzy, stałem bez użytku w kącie; ale kiedy tak stałem, zaczęło się dla mnie lepsze życie; jest się czymś jednym, a nagle staje się zupełnie czymś innym. Napełniono mnie ziemią; dla imbryka znaczy to samo co pogrzeb, lecz do ziemi włożono cebulkę kwiatu, kto ją tam włożył, kto mi ją podarował - nie wiem; ale był to dla mnie dar, wynagrodzenie za chińskie listeczki i wrzątek, za stłuczone ucho i szyję. Cebulka leżała w ziemi, leżała we mnie, stała się moim sercem, moim żywym sercem, a przecież nigdy przedtem nie miałem takiego serca. Wstąpiło we mnie życie i siły; puls bił, cebulka wypuściła pędy; można było pęknąć od rozsadzających uczuć i myśli; wyrósł z niej kwiat, patrzałem na niego, dźwigałem go; patrząc na jego piękno, sam zapomniałem o sobie; to prawdziwe błogosławieństwo zapomnieć przez innych o sobie. Kwiat nie dziękował mi za to, nie myślał o mnie; podziwiali go i chwalili. Byłem taki szczęśliwy, że jemu jest dobrze. Pewnego dnia usłyszałem, jak mówiono, że kwiat zasługuje na lepszą doniczkę. Rozbito mnie na dwoje; bolało to okropnie, ale kwiat dostał lepszą doniczkę, a mnie wyrzucono na podwórze, gdzie leżę jako stara skorupa - zostało mi jednak wspomnienie, którego nikt mi nie może wydrzeć.

Bajka mówi o głębokim zranieniu, a nawet wyśmiewaniu i poniżaniu. Ilustruje smutek i ból związany z trudnym losem. Dłoń opiekująca się imbrykiem była niezdarna i to sprawiło, że stał się inwalidą, ale nawet na śmietniku nie stracił poczucia godności.

Baśnie mogą odzwierciedlać rozwojowe stadia ludzkiego życia. W dorosłym życiu czasem oglądamy się wstecz, powracając do różnych etapów naszego dzieciństwa, do dobrych i złych momentów.

Od Kartezjusza (1596-1677), który w swej filozofii rozróżnił świat obiektywny (res  extensa) i świat subiektywny (res cogitans) te dwa światy nie stykają się już dłużej ze sobą, co doprowadziło do bezwzględnego zwycięstwa nauk przyrodniczych. Niezależnie od korzyści, jakie niesie za sobą cywilizacja techniczna, człowiek stawia sobie coraz częściej pytanie, czy zwycięstwo to, nie jest zwycięstwem "pyrrusowym". W dzisiejszych czasach zdolność rozróżniania między tymi dwoma światami stała się kryterium sądu o czyimś zdrowiu psychicznym. Tylko ten, kto jasno rozpoznaje różnicę pomiędzy tym co subiektywne, a tym co obiektywne, jest traktowany jak zdrowy psychicznie. Ten, kto tego nie czyni jest "niepozbierany i niepoukładany".


piątek, 4 marca 2011 0 comments

TEORETYCZNE PODSTAWY POJECIA „INTELIGENCJA EMOCJONALNA”

Człowiek jest najbardziej posuniętą w ewolucji istotą. Tylko człowiek potrafi korzystać ze swej racjonalnej inteligencji, ale czy jego wysoki iloraz inteligencji jest 100% receptą na udane życie?
Czy może trzeba czegoś więcej? Czegoś, co jest mniej racjonalne, ale w istotny sposób wpływa na nasze życie w każdej jego dziedzinie.
Do niedawna panowało nieugięte przekonanie, ze najważniejszym elementem w odnoszeniu życiowego sukcesu jest intelekt. Przy takim poglądzie pozostają bez odpowiedzi pytania :

• Dlaczego, bardzo zdolni uczniowie często staja się mało znaczącymi pracownikami, a ich przełożonymi są ludzie o znacznie niższym ilorazie inteligencji?
• Dlaczego ktoś, kto posiada wysokie kwalifikacje pozostaje na zawsze życiowym nieudacznikiem?

Odpowiedź na powyższe pytania wymaga rewizji dotychczasowych poglądów na temat roli intelektu w naszym życiu i jego wpływu na odnoszenie życiowego sukcesu. Dziś już wiemy z całą pewnością, że kształt naszego życia zależy od stopnia samoświadomości, czyli od umiejętności kontrolowania własnych emocji; od zapału i wytrwałości w dążeniu do celu. Zależy również od zdolności empatycznych oraz od poziomu integracji ze społeczeństwem oraz od wielu innych czynników, których nie sposób w tym momencie wymienić.
Daniel Goleman, dr nauk humanistycznych stwierdza, że życiowy sukces każdego nas zależy w głównym stopniu od współczynnika inteligencji emocjonalnej, na która składają się wymienione wyżej elementy. Autor światowego bestsellera pod tytułem „ Inteligencja emocjonalna” zaznacza jednak wyraźnie, że inteligencja emocjonalna nie jest bynajmniej cechą wrodzoną, że można i należy ją kształtować w dzieciach, by umożliwić im pełne i właściwe wykorzystanie zdolności wrodzonych, w drodze do życiowego sukcesu.
Każdy człowiek w ciągu swojego życia odkrywa u siebie dwoistość swojej natury. W większości przypadków jesteśmy w stanie przewidzieć swoje reakcje na dany bodziec, potrafimy też określić jak zachowalibyśmy się w określonej sytuacji.
Natomiast problemem ludzkiej populacji jest uświadomienie sobie własnych emocji, zwłaszcza emocji silnych. W chwilach zagrożenia, miłosnych uniesień, wybuchów radości i złości nie potrafimy przewidzieć i kontrolować swoich reakcji. Trudno nam stanąć z boku w roli obserwatora w momencie, kiedy targają nami wzburzone uczucia czy namiętności. Najczęściej nie potrafimy przyjąć neutralnej postawy i zmusić się do autorefleksji – najpierw działamy a potem dopiero zastanawiamy się dlaczego tak postąpiliśmy. Aby posiąść umiejętność kontrolowania własnych emocji musimy być w pierwszym rzędzie świadomi tych uczuć.
Drogą do samoświadomości jest zastosowanie się do zalecenia Sokratesa – „Poznaj siebie”. Poznanie siebie i uświadomienie sobie uczuć w chwilach, kiedy one nas ogarniają jest preludium do inteligencji emocjonalnej.
Jest to zadanie niezwykle trudne. Jako dorośli posiadamy bowiem bogaty bagaż doświadczeń, wdrukowanych nawyków i nieuświadomionych wspomnień z dzieciństwa – mamy swój garnitur reakcji. Warto jednak podjąć wyzwanie, bo od efektów poznania samego siebie zależy nasz życiowy sukces. Tym bardziej warto stworzyć dzieciom warunki do samopoznania i wyposażyć je na przyszłość w bogate, ale nie chaotyczne życie emocjonalne. Ogromne znaczenie mają tu prawidłowe relacje uczuciowe z najbliższymi, zapewnienie dziecku poczucia bezpieczeństwa i przynależności, umożliwienie mu samorealizacji na miarę jego możliwości.
Znamy z własnego doświadczenia takie sytuacje, w których trzeba podjąć decyzje i zacząć działać – niejednokrotnie uczucie liczy się bardziej niż myśl i bez względu na to, czy efekt będzie dobry czy zły - inteligencja możne okazać się bezużyteczna jeśli ogarniają nas silne emocje.
Wszystkie emocje są bodźcami skłaniającymi nas do działania, szybkimi planami uratowania albo podtrzymania życia, w które wyposażyła nas ewolucja.
Słowo emocja wywodzi się od łacińskiego czasownika motore – poruszyć się, natomiast przedrostek e oznacza – ku czemuś, co sugeruje skłonność do działania.
Badacze odkrywają coraz więcej fizjologicznych szczegółów sposobu przygotowania ciała przez poszczególne emocje do różnych rodzajów reakcji:

• w strachu krew napływa do dużych mięśni szkieletowych, takich jak mięśnie nóg, dzięki czemu łatwiej jest rzucić się do ucieczki. Powoduje to odpływ krwi z twarzy, przez co staje się ona blada. Jednocześnie ciało zastyga w bezruchu, być może po to, byśmy mieli czas ocenić, czy lepsza reakcja nie byłoby ukrycie się.
Połączenia w sterujących emocjami ośrodkach mózgowych uruchamiają napływ fali hormonów, które zmuszają całe ciało do czujności, sprawiając, że staje ono się wrażliwe na wszelkie zewnętrzne bodźce i gotowe do działania. Natomiast cała uwaga skupia się na bezpośrednim zagrożeniu, abyśmy mogli oceniać, jak na nie zareagować.

• w złości krew napływa do rąk, dzięki czemu łatwiej jest chwycić za broń albo wymierzyć przeciwnikowi cios.Wzmaga się rytm uderzeń serca, a zwiększone wydzielanie się takiego hormonu jak adrenalina powoduje przypływ energii wystarczającej do podjęcia dynamicznego działania.

• uniesienie brwi w chwili zaskoczenia pozwala na szersze ogarnięcie spojrzeniem przedpola, a jednocześnie zwiększa dopływ światła do siatkówki. Dzięki temu dociera do nas więcej informacji (wizualnej) o niespodziewanym wydarzeniu i pozwala szybciej zorientować się, co się dzieje i opracować lepszy plan działania.

• miłość, czułość i zadowolenie seksualne pociągają za sobą pobudzenie układu przywspółczulnego, co jest fizjologicznym przeciwieństwem mobilizacji organizmu do walki lub ucieczki. Schemat pobudzenia przywspółczulnego układu nerwowego, określany również mianem reakcji relaksacyjnej, jest ona zespołem reakcji całego ciała, wywołującym stan ogólnego zadowolenia i spokoju.

• do głównych biologicznych zmian zachodzących w naszym organizmie w chwilach szczęścia należy zwiększona aktywność ośrodka mózgu, który powstrzymuje uczucia negatywne i powoduje wzrost dostępnej nam energii oraz wyciszenie tych ośrodków, które generują trapiące i dokuczliwe myśli. Ciało zostaje wprowadzone w stan ogólnego spokoju, wytwarza się również gotowość i zapał do wykonania bezpośrednio stojących przed nim zadań.

• główną funkcją smutku jest niesienie pomocy w pogodzeniu się ze znaczną stratą, taką jak śmierć kogoś bliskiego, albo wielkie rozczarowanie. Smutek powoduje obniżenie energii i zapału do podejmowania różnych czynności życiowych, zwłaszcza dających rozrywkę lub przyjemność, a w miarę jego pogłębiania się i nadchodzenia depresji obniża się i ulega spowolnieniu metabolizm ciała. To wycofanie się, zamknięcie w sobie i introspekcja stwarzają okazje do opłakania straty, zrozumienia konsekwencji, jakie ma to dla naszego życia a kiedy powróci energia, zaplanowania wszystkiego od nowa.

Emocje kierują nami wtedy, gdy mamy stawić czoło zadaniom i wyzwaniom zbyt ważnym, aby zmierzenie się z nimi zostawić samemu rozumowi.
Nasze reakcje emocjonalne były kiedyś bardzo ważne dla przetrwania. Każda emocja daje nam szczególną, inną od pozostałych gotowość do działania, popycha nas w kierunku zachowań, które okazały się skuteczne w określonych, powtarzających się sytuacjach, kiedy ludzie musieli sprostać wyzwaniom, jakie stawiało życie. Sytuacje takie powtarzały się przez cały okres ewolucji naszego gatunku, a repertuar emocjonalny mający znaczenie dla naszego przetrwania został wdrukowany w nasz system nerwowy. Ewolucja wyznaczyła emocjom centralną rolę w psychice ludzkiej, socjologowie wręcz podkreślają przewagę porywów serca nad wskazaniami rozumu.

Beata Wisniewska – na podst. Daniel Goleman: Inteligencja Emocjonalna. Media Rodzina 1997
czwartek, 3 marca 2011 0 comments

"Ja" w teorii rozwoju Erika Eriksona


Erik Erikson w swojej teorii rozwoju dzieli życie na etapy. Każdy etap związany jest z przezwyciężeniem tzw. kryzysu. Kryzys może być rozwiązany pomyślnie bądź niepomyślnie. Jeśli jest rozwiązany pomyślnie to wtedy osobowość rozwija się prawidłowo.

- PIERWSZY ROK ŻYCIA - ZAUFANIE - BRAK ZAUFANIA
Dziecko wie, że jest bezpieczne i ufa swoim bliskim.
Pomyślnie rozwiązanie kryzysu: zaufanie do ludzi i świata, nadzieja na przyszłość.
Niepomyślne rozwiązanie kryzysu: nieufność, brak poczucia bezpieczeństwa, podejrzliwość, chorobliwa zazdrość (zawiść).

- DRUGI I TRZECI ROK ŻYCIA - AUTONOMIA - WSTYD I ZWĄTPIENIE
Dziecko poszukuje własnych dróg. Ma miejsce trening czystości.
Pomyślne rozwiązanie kryzysu: poczucie autonomii i własnej wartości.
Niepomyślne rozwiązanie kryzysu: nieumiejętność podejmowania decyzji, poczucie wstydu, obniżone poczucie własnej wartości..

- CZWARTY I PIĄTY ROK ŻYCIA - INICJATYWA - POCZUCIE WINY
Dziecko poznaje otoczenie i planuje działanie w nim.
Ciekawość seksualna powinna być traktowana ze zrozumieniem.
Pomyślne rozwiązanie kryzysu: zdolność do inicjowania działań.
Niepomyślne rozwiązanie kryzysu: obawa przed karą, poczucie winy za przeżywanie uczuć.

- SZÓSTY - JEDENSTY ROK ŻYCIA.- PRZEDSIĘBIORCZOŚĆ - POCZUCIE NIŻSZOŚCI
Pomyślne rozwiązanie kryzysu: poczucie kompetencji, sukces, wiara we własną zdolność osiągania sukcesu.
Niepomyślne rozwiązanie kryzysu: poczucie niższości.

- 12 - 18 LAT. - TOŻSAMOŚĆ - ROZPROSZENIE RÓL
Pomyślne rozwiązanie kryzysu: człowiek ujmuje siebie w kategorię spójnej i zintegrowanej osobowości.
Niepomyślne rozwiązanie kryzysu: kryzys tożsamości, nie wiemy kim jesteśmy..

- WCZESNA DOROSŁOŚĆ 20 - 30 LAT - INTYMNOŚĆ - SAMOTNOŚĆ
Poszukiwanie bliskości, potrzeba tworzenia trwałych związków.
Pomyślne rozwiązanie kryzysu: umiejętność okazywania uczuć, trwałe związki...
Niepomyślne rozwiązanie kryzysu: samotność (z konieczności)...

- ŚREDNIA DOROSŁOŚĆ 40 - 60 LAT - PRODUKTYWNOŚĆ - STAGNACJA
Praca zawodowa. Poczucie twórczości, zaangażowanie, pomoc innym.
Pomyślne rozwiązanie kryzysu: zdolność do opieki i troski o innych, aktywne życie..
Niepomyślne rozwiązanie kryzysu: brak rozwoju, nuda, troska o samego siebie.

- PÓŹNA DOROSŁOŚĆ 65 LAT I WIĘCEJ - INTEGRACJA - ROZPACZ
Dokonywanie bilansu życia i oceny osiągnięć.
Pomyślne rozwiązanie kryzysu: zadowolenie z życia, akceptacja śmierci.
Niepomyślne rozwiązanie kryzysu: żal z powodu błędów życiowych i straconych szans, lęk przed śmiercią.
(źródło: Internet)
 
;