poniedziałek, 1 marca 2021 0 comments

Rozprawka o gniewie


Gniew
służy obronie nienaruszalności granic, jest obroną przed złym traktowaniem. Umiejętność ta jest w gruncie rzeczy dobra. Gniewając się protestujemy wobec niesprawiedliwości, chcemy zapewnienia dla siebie i innych ochrony przed krzywdą. W naszej kulturze dzieci zazwyczaj uczą się, że lepiej się na gniew nie narażać,  jest niedobry, informuje o niewłaściwym zachowaniu. Gniew jest równoznaczny z zasługiwaniem na karę. Rodzice dają sobie prawo do gniewania się na dzieci i pełni to funkcję wychowawczą, stąd dzieci nie mają możliwości dostrzec i korzystać z pozytywnej strony gniewu. Gdy dzieci dorosną stosują tę metodę wobec partnerów. Gniew ma zmusić drugą stronę do zmiany zachowania postrzeganego jako niewłaściwe. 

Uczucia, których nie można wyrazić w procesie dorastania ulegają wyparciu. Tak samo dzieje się z  niewyrażonym gniewem, pozostaje zamrożony w osobowości. Zamiast być traktowany jako uczucie przyjazne, wspomagające egzekwowanie prawa do obrony, staje się zagrażającą energią, nad którą trzeba mieć kontrolę. Gdy wymyka się spod niej, traktujemy innych dorosłych jak kiedyś traktowali nas rodzice. Gniewamy się na innych, gdy poczujemy się dotknięci nawet dobrze nie pamiętając jakie wypowiedzieli słowa. Bycie dotkniętym jest wystarczającym motywem, by drzemiący gniew obudzić.

Przyczyną tego jest proces, w którym niewyrażany gniew przeistacza się w nienawiść i wściekłość. Na spiętrzające się uczucia trzeba przeznaczyć dużą ilość energii, by je utrzymać pod kontrolą. Zdarza się jednak, że ciąg niepowodzeń w życiu osobistym, czy zawodowym odbiera energię i zaczyna jej brakować do utrzymania w ryzach nagromadzonego gniewu. Wybucha on zaskakując nas samych i nasze otoczenie. Czujemy się ofiarą i to daje prawo do walki. Tylko, że w tym momencie nie walczymy z niesprawiedliwością, raczej dajemy upust nagromadzonej wściekłości. Zdrowy gniew nie przejawia się w robieniu awantury o to, że ktoś nas skrzywdził wyrażając inne poglądy niż my.

Bywa tak, że dzieci ekstremalnie krytycznych rodziców wypracowują w swojej osobowości cechy będące zaprzeczeniem nienawiści. Stają się uległe i starają się przypodobać otoczeniu, całkowicie odcinają się od uczuć, które mogłyby się pojawić w reakcji na krytycyzm. Jako osoby dorosłe odczuwają one silny lęk wobec osób wyrażających nienawiść. Boją się ich, bo kontakt z takimi ludźmi przypomina o wypartej nienawiści. Wypierając nienawiść ma się poczucie, że jej nie ma, ale ona pozostaje i przybiera formę różnorakich zachowań autodestrukcyjnych. 

czwartek, 14 stycznia 2021 0 comments

Jak działa Arkusz RW w pokonaniu emocji takich jak: złość, strach czy żal?

Jak działa Arkusz RW w pokonaniu emocji takich jak: złość, strach czy żal?


Jako Trener Rozwoju Osobistego często łącze ze sobą techniki pomocowe, które uznaję za najbardziej skuteczne. Jednym z wysoce cenionych przeze mnie narzędzi jest Arkusz RW stworzony przez Colina Tippinga (więcej info poniżej). Zanim wyjaśnię, jak Arkusz RW pomaga uporać się ze trudnymi emocjami, postaram się wytłumaczyć jak powstają emocje i co sprawia, że je odczuwamy. 


Więcej o tematyce problemów emocjonalnych znajdą Państwo w moim artykule: PROBLEMY EMOCJONALNE

Fiński teolog, terapeuta Tommy Helsing w książce „Hipopotam w pokoju stołowym, wsparcie dla dorosłych dzieci alkoholików” opisuje proces, który często rozumiemy jako „wyparcie uczuć”. Powołując się na wprowadzony przez D.W. Winnicotta termin mirroring „odzwierciedlenie” tłumaczy proces w jakim człowiek uczy się rozumieć siebie i otaczający świat. Dziecko na początku swojego życia z natury nie jest w stanie rozwijać się w izolacji, nie potrafi samodzielnie korzystać ze swoich możliwości. Do rozwoju potrzebuje opiekuna, który zaspokaja jego potrzeby fizyczne oraz emocjonalne. D.W. Winnicott odkrył i opisał proces, w którym dziecko uczy się „mieć uczucia”, mechanizm odzwierciedlania przez rodzica lub opiekuna psychicznych reakcji dziecka. Określił to jak proces, w którym opiekun widzi i reaguje ze zrozumieniem na to, co dziecko czuje. Zaznaczył również, że największe znaczenie mają dla dziecka osoby, z którymi się kontaktuje w najwcześniejszych latach życia. Osoby te swoją obecnością i zachowaniem umożliwiają odzwierciedlenie tego, co dziecko przeżywa, a zatem stworzenie przez dziecko własnego świata odczuwania i rozróżniania uczuć. Obserwując reakcji opiekunów dziecko dowiaduje się, co czuje i kim jest. Niemowlę doświadczając jakiegoś uczucia nie wie, że to jest jego uczucie. Dowiaduje się o tym dopiero, gdy zostanie ono potwierdzone poprzez odzwierciedlenie, wtedy staje się jego uczuciem. Gdy dziecko się uśmiecha, rodzic potwierdza mu jego uczucie zadowolenia swoim uśmiechem. 

Często ma miejsce sytuacja, gdy rodzice sugerują, które uczucia są dozwolone, a które nie. Uczucia, na które nie ma zgody, albo które są nieodzwierciedlone przez rodzica z jakiegoś powodu, nie wchodzą do wewnętrznego świata przeżywania dziecka. Przykładem może być sytuacja, gdy dziecko jest przestraszone, rodzic nie potwierdza tego słowami lub gestem lecz mówi: „nie ma się czego bać”, albo w ogóle nie reaguje na objawy lęku dziecka. Wielokrotne powtarzanie takich okoliczności sprawia, że uczucie zostaje jako nie potwierdzone odłożone „na bok”, zamrożone, wyparte. Często w rodzinach istnieją poważne problemy związane z alkoholem, chorobami, w tym psychicznymi, które skutecznie odwracają uwagę rodziców od przeżyć potomstwa, jak również stwarzają atmosferę codziennego lęku dla wszystkich domowników. Dzieci w takich rodzinach czują brak bezpieczeństwa, ale nie zdają sobie z tego sprawy, ponieważ uczucie to jest również wypierane przez ich rodziców. Życie w lęku staje się codziennością, lęk staje się częścią osobowości, bez nadania mu konkretnego znaczenia. Uczucia, które nie są odzwierciedlane i potwierdzane przez rodzica muszą ulec zamrożeniu. Nie można się zidentyfikować z uczuciem, które jako nieodzwierciedlone nie zostało potwierdzone przez rodziców lub opiekunów.

Dziecko, dla którego w rodzicach nie ma miejsca dla jego uczuć musi je wyprzeć. Jedynym sposobem na to, by uczucia nie były wypierane jest ich przeżywanie. Jeśli w procesie wychowawczym rodzice nie wyrażają zgody na uczucia dziecka, nie ma ono możliwości ich przeżywania. Brak odzwierciedlającego potwierdzenie zrozumienia, co dziecko czuje skutkuje gromadzeniem w podświadomości emocjonalnego balastu. Dziecko nie może sobie samo pozwolić na posiadane uczuć. Uczucia, których nie udało się dziecku przeżyć pozostają na stałe, zamrożone w osobowości. Tak powstają EMOCJE. Emocje to skutek „odłożonych na bok” nagromadzonych uczuć, które nie zostały z różnych przyczyn przeżyte i pozostały zamrożone w osobowości. Nie ma z nimi kontaktu. Przy pomocy Arkuszy Radykalnego Wybaczania odzyskujemy kontakt z „odłożonymi uczuciami”, możemy je przeżyć, pomimo, a może właśnie dzięki upływowi czasu przestają zalegać w naszej podświadomości. Stajemy się wolni od przymusu trzymania ich w wewnętrznych zamrażarkach i odzyskujemy energię, przeznaczaną na ich mrożenie.

Autorem Arkusza jest Colin Tipping, Arkusz jest jednym z narzędzi techniki „Radykalne Wybaczanie”, opisanej w książce pod tym tytułem.

Cały Arkusz RW do pobrania na stronie https://zrozumiecemocje.com.pl/techniki/metoda-tippinga/ 

Arkusz podzielony jest na z 6 etapów:

  • opowiedz swoją wersję zdarzenia (pkt 1-2),
  • wyraź swoje uczucia (pkt 3-8),
  • porzuć dawną interpretację (pkt 9-16),
  • przyjmij nową perspektywę (pkt 17-18),
  • zastosuj proces zmiany (pkt 19-22).

Poniżej przykładowy Arkusz bazujący na problemie, który zgłosiła moja klientka, na potrzeby pracy nazwijmy ja pani Zosia. Kursywą zaznaczone są moje komentarze. Arkusz wykonałyśmy razem podczas sesji, zatrzymując się w punkcie 13, co wystarczyło by Zosia odczula ulgę i wewnętrzny spokój.

Arkusz pisze pani Zosia, osobą, która wzbudza jej emocje jest p. Basia

Data…. Kto i co ciebie denerwuje- X: Basia

Pkt. 1. Przykra sytuacja, jak ją widzę wygląda następująco: 

Mam skierowanie na zabieg do szpitala. Nic poważnego standardowe usunięcie narośli nietoksycznej. Ale się boję, tyle się może wydarzyć. Piszą o zakażeniach szpitalnych, no i pandemia, narkoza. Nie wiem jak się będę czuła po. Umówiłam się na spotkanie z koleżanką i miałam nadzieję, że mnie jakoś podniesie na duchu. Koleżanka powiedziała jak tylko zaczęłam się skarżyć: „nie masz się czego bać, pieścisz się ze sobą, lepiej posłuchaj jakie ja mam problemy”.

Pkt. 2a. Konfrontacja z X (Basią). Denerwujesz mnie, bo:

Jak tak można! Nawet na chwilę nie potrafisz zapomnieć o sobie. Twoje problemy są w porównaniu zmoimi żadne, to ja idę do szpitala i jestem zagrożona, a ty ciągle „ja, ja i ja”. Zawiodłam się na Tobie, naprawdę oczekiwałam innej reakcji. Jako koleżanka jesteś beznadziejna, a ja ci tak ufałam.

Pkt. 2b. Z powodu tego, co robisz czuję się:

Zlekceważona, wykorzystana, zmanipulowana, oburzona, zawiedziona.

(Ten punkt arkusza zmusza do nazwania uczuć, które są pod emocją „zdenerwowania”. Każe zajrzeć do własnego wnętrza i pobyć tam chwilę, aby określić uczucia związane z tą konkretną sytuacją. Zmienić nastawienie z zewnętrznego na wewnętrzne, przekierować uwagę na to, co się z nami dzieje, gdy jesteśmy zaskoczeni, gdy sytuacja wymyka się kontroli).

Pkt. 3. Znam swoje uczucia, akceptuję je z miłością i ich nie osądzam

(Nie określamy, czy uczucie jest pozytywne, negatywne, adekwatne do sytuacji, itp. Ten punkt odnosi się do uczuć jako takich. Uczucia to nie zachowania).

Pkt. 4. Moje uczucia należą do mnie. Nikt nie może sprawić bym coś czuła.

(Nie myślimy o tym na co dzień, że uczucia po prostu się pojawiają, są naszą odpowiedzią

spontaniczną na to, co nas otacza. Nie można zmusić do kochania albo nienawidzenia).

Pkt. 5. Choć nie wiem dlaczego i jak ale jest możliwe, że to moja dusza dała mi tę sytuację dla mojego rozwoju i nauki.

(W tym punkcie wprowadzony jest duchowy element naszej egzystencji. Duchowość, to uznanie istnienia siły wyższej i doświadczenie pokory wobec niej).

Pkt. 6. Poszukam wskazówek w moim życiu, np. powtarzających się sytuacji-wzorców, które wskazywały, że jakaś część mnie potrzebuje uzdrowienia. Dotąd ich nie rozpoznawałam.

Szukam powtarzającej się sytuacji-wzorca, gdy doświadczam uczucia lęku i potrzebuję wsparcia, być może towarzyszenia w trudnym momencie, a przynajmniej zapewnienia, że nie jestem w moim uczuciu sama. Niestety wszystkie wspomnienia, które mnie nachodzą są potwierdzaniem, że jednak zostawałam sama, zawsze wszyscy mieli coś innego, ważniejszego niż moje przeżywanie. Moja mama, gdy chciałam się jej pożalić nie brała mnie poważnie i stwierdzała, że na pewno nie jest tak źle, jak mówię. Było mi wtedy bardzo przykro, ale uznałam, że pewnie ma rację. Moje problemy w porównaniu do jej problemów, to były rzeczywiście nie takie poważne. Byłam dumna, że sama sobie świetnie radzę we wszystkim. Teraz mi trochę siebie szkoda za tamten czas.

Pkt. 7. Jestem gotowa przyjąć, że moja misja, czyli „duchowy kontakt” zamierała takie przeżycia, nieważne dlaczego.

(Wracamy do duchowego aspektu ludzkiej egzystencji, autor sugeruje wyrażenie zgody na własny los).

Pkt. 8. Moje złe samopoczucie było sygnałem, że oczekuję ze X się zmieni, osądzam i postrzegam go

jako gorszego. Nie dopuszczam w tym momencie miłości ani do siebie, ani do X.

(W złości nie kochamy nikogo, w złości szukamy odpowiedzialnego za naszą krzywdę, w zacietrzewieniu zapominamy kim była dla nas ta osoba zanim się na nią zezłościliśmy).

Pkt, 9. Wiem już, że denerwuję się tylko wtedy, gdy ktoś poruszy we mnie kwestie, które wyparłam lub stłumiłam i potem dokonałam projekcji na tę osobę.

(W tym punkcie dochodzimy do naszego tematu, czyli: jak Arkusz RW pomaga uporać się z trudnymi emocjami. Autor sugeruje, że denerwujemy się, gdy ktoś poruszy wyparte kwestie, czyli zamrożone uczucia, sugeruje również, że projektujemy je na innych. Dlaczego nie identyfikujemy się z „wypartymi treściami”, to już wcześniej wyjaśniłam. Pozostaje pytanie, dlaczego je „projektujemy”? Jak to się dzieje, że nagle widzimy w innych takie brzydkie cechy, których u siebie nie dostrzegamy?).

Napisałam, że moja mama zachowywała się jeszcze gorzej niż moja koleżanka. Dlaczego nigdy się na to nie pogniewałam i nie powiedziałam „jak tak można”? Jak to się stało, że mama była usprawiedliwiona, a koleżanka już nie? Chyba dociera do mnie uczucie, którego nie dopuszczałam do siebie, mam żal do świata, że moje dzieciństwo było mocno obciążone i nie było żadnego dorosłego odpowiedzialnego za ten stan. Teraz projektuję mój żal na koleżankę. Ją obarczam odpowiedzialnością za mój dyskomfort. No niestety powinnam to z niej zdjąć i przełożyć na moją mamę. Wszystko rozumiem, ale jednak nie zadbała o mnie dostatecznie. Mam uczucie, że byłam opuszczona emocjonalnie, czuję współczucie dla mnie małej. Uczucie pojawiło się i nastąpiła ulga.

Teraz przypominam sobie, że i mnie się zdarzało potraktować kogoś tak jak moja mama mnie. Gdybyłam przeciążona pracą łatwo spławiałam innych nie zastanawiając się, co czują.

Pkt. 10. X (Basia) ukazuje, że muszę kochać i akceptować siebie samą.

Moja złość na koleżankę pozwalała mi utrzymywać daleko ode mnie uczucia do mojej mamy, Nigdy nie czułam żalu za brak wsparcia emocjonalnego z jej strony, potrafiłam to dobie wytłumaczyć. Pisząc arkusz na Basię chciałam sobie poradzić z żalem i złością na Basię. W efekcie odkryłam coś ważnego dla mnie i o mnie. Teraz łatwiej jest mi zaakceptować siebie podobną do mamy z cechą, która miałabardzo duży wpływ na moje życie.

Pkt. 11 Będąc z X (Basią) widzę w niej mój błędny punktu widzenia, wybaczając jej uzdrawiam siebie i odtwarzam swoją rzeczywistość.

(Mama Zosi nie odzwierciedlała uczucia samotności i opuszczenia emocjonalnego, gdy ta była zależnym od niej dzieckiem. Uczucie to zostało zamrożone i w podobnych okolicznościach u osoby dorosłej pojawiła się emocja - złość, krytyka, żal. Powstał błędny punkt widzenia polegający na tym, że Basia była winna złego samopoczucia, stresu. Prawidłową interpretacją zdarzenia jest, że Zosia miała wyparte uczucia w stosunku do swojej mamy i projektowała je na koleżankę. Arkusz dowodzi, że projektujemy na innych cechy, których w sobie nie dostrzegamy. Widzimy je w innych, a nie widzimy w sobie. To skutek błędnego odzwierciedlania uczuć rodziców wobec dzieci, w wyniku czego człowiek nie wie kim jest i jakie ma cechy. Może je zobaczyć w kimś innym jak w lustrze. Po dostrzeżeniu i zidentyfikowaniu się z cechą nie mamy żalu do osoby, która się do tego przyczyniła).

Punkt 12. Rozumiem, że to co robi X (Basia) nie jest ani dobre, ani złe, przestaję osądzać.

Basia pokazała mi coś, co było we mnie, ale Tak daleko, że nie zdawałam sobie z tego sprawy. Po ludzku zachowała się egoistycznie. Ale jeśli zmienię sposób patrzenia na to zdarzenie, to zachowała się w sposób mi znany.

Pkt. 13. Wiem, że ma potrzebę oskarżania i muszę zawsze mieć rację. Jestem gotowa dostrzec doskonałość w tej sytuacji.

(Autor sugeruje, że przyznając sobie rację dajemy sobie prawo do obciążania innych odpowiedzialności za nasze emocje. Możemy pozostać w przekonaniu, że to ludzie swoim zachowaniem wyprowadzają nas z równowagi. Zapominamy w tych okolicznościach, że mamy wpływ na dobór osób, z którymi się kontaktujemy i że ludzie nie są aniołami).

Zachęcam do samodzielnego zapoznania się z pozostałymi punktami Arkusza.

 
;