26 października 2011

Przywiązanie do przemocy - wyuczona bezradność


Przywiązanie do przemocy fizycznej jest zdumiewające i paradoksalne. Można by pomyśleć, że trauma związana z przemocą jest tak duża, że człowiek już nigdy nie dopuści, żeby znaleźć się w podobnej sytuacji. W rzeczywistości bliższe prawdy jest dokładnie coś przeciwnego. Bycie bitym i upokorzonym jest tak zawstydzające, że poczucie własnej wartości człowieka radykalnie obniża się. Im bardziej ktoś jest bity, tym bardziej obniża się jego poczucie własnej wartości. Im bardziej ktoś myśli, że jest gorszy od innych i niepełnowartościowy jako istota ludzka, tym ma mniejszą możliwość wpływania na swój los. Staje się przywiązany do przemocy.
Związanie się z prześladowcą jest sposobem przezwyciężenia uczucia bezradności i bezsilności. Osoba związująca się z prześladowcą dosłownie traci swoją własną rzeczywistość i sama staje się sprawcą przemocy. W ten sposób czuje, że uda się jej przeżyć. Każdy prześladowca był kiedyś ofiarą, która związała się ze swoim własnym gnębicielem. Bijący mężowie i rodzice sami byli kiedyś bezradnymi ofiarami.
Inną teorią, próbującą tłumaczyć paradoksalne przywiązanie do przemocy, jest teoria wyuczonej bezradności. Została ona opracowana przez Martina Seligmana. Postawił on hipotezę, że pies traktowany przypadkowymi wzmocnieniami negatywnymi może nauczyć się, że jego wolicjonarne zachowanie nie ma żadnego wpływu na to co mu się zdarza. Jeżeli powtarzamy pierwotne bodźce, zostaje zmniejszona jego motywacja do reagowania.
Dla potwierdzenia tej hipotezy wykonano różnego typu eksperymenty. Brały w nich udział psy, koty, ptaki, szczury, myszy i ludzie. Niektóre zwierzęta bardzo szybko nauczyły się bezradności w sytuacji eksperymentalnej i stały się bardziej bezradne także w innych sytuacjach. Niektóre nauczyły się bezradności tylko w stosunku do jednej sytuacji, a inne zgeneralizowały to i stały się bezradne we wszystkich rodzajach sytuacji stresujących.
Najbardziej ilustratywne jest badanie Seligmana. Jego zespół umieścił w klatce kilka psów. Wymierzano im szoki elektryczne o różnym nasileniu i w nieprzewidywalnych odstępach czasu. Psy szybko nauczyły się, że bez względu na to co zrobią nie mogą kontrolować szoków elektrycznych. Początkowo próbowały różnych ruchów próbując uciec. Gdy żadne z ich działań nie przerywało uderzeń prądem psy zaprzestały umyślnych działań i stały się bierne (poddały się). Później badacze zmienili procedurę i próbowali nauczyć psy, że mogą uciec przed szokiem gdy przebiegną na przeciwległą stronę klatki, ale psy nadal pozostawały pasywne i bezradne. Nawet gdy otworzono drzwi klatki i pokazano im drogę wyjścia odmawiały one opuszczenia klatki i biernie poddawały się szokom elektrycznym.
Im młodsze były psy doświadczające takiego traktowania tym więcej czasu zabierało im przekroczenie efektów tak zwanej wyuczonej bezradności.

Źródło: Internet