4 marca 2013

Aspołeczna Ania i jeszcze raz Arkusz RW


Moja znajoma, Ania, poprosiła mnie o pomoc w napisaniu Arkusza RW. Znalazła się w sytuacji, która zaburzyła jej spokój. Miała nadzieję, że odzyska go dzięki wypełnieniu Arkusza RW
Opuściła czasowo dom rodzinny i odbywa praktyki studenckie w innym kraju.
Mieszka w tzw. Apartamencie, gdzie są 4 pokoje ze wspólną kuchnią i łazienką. Ona zajmuje jeden pokój, pozostałe pokoje zajmują 3 obce sobie młode kobiety. Dwie z nich: Maria i Teresa sympatyczne, otwarte i bezproblemowe, o trzeciej: Zofii, mówiły „trudna”. Mieszka z nimi już trzy lata, ale rzadko wychodzi z pokoju, nawet nie zna miasta. Wychodzi tylko w określonym celu i zaraz wraca. Twierdzi, ze musi się dużo uczyć, jest zmęczona i dużo śpi.
Problem się zaczął, gdy Ania, została z Zofią tylko we dwie w domu. Zofia wyszła ze swojego pokoju. Dotychczas cicha zaczęła się panoszyć. Gdzie szła Ania, tam szła Zofia. Jak Ania chciała przygotować sobie posiłek, to Zofia dokładnie wtedy chciała w kuchni zamiatać. Prośba, by zrobiła to później, wywołała focha. Próby wytłumaczenia, że przecież można zamieść za chwilę, pogorszyły jeszcze sytuację. Zofia uznała, że Ania ją krytykuje i się obraziła. Poszła do swojego pokoju i zaczęła głośno płakać. Następnie umieściła na facebooku komunikat, że jej współlokatorka źle ją traktuje.
Ania zaczęła się bać. Nic nie rozumiała. Napisała do pozostałych lokatorek prośbę o radę i wyjaśnienie. Jak tylko wróciły, to powiedziały, że zachowanie Zofii jest rzeczywiście dziwne, ale one się już przyzwyczaiły i Ania ma nie zwracać uwagi, na to co tamta robi.
Ale jak tu nie zwracać uwagi, jak ciągle się zderzają i Zofia wymusza ustępowanie.
To odebrało Ani spokój. Co robić? Pokój opłacony za cały miesiąc z góry, a tu taki kwas. Poszła pogadać z Zofią. Niestety efekt był zbliżony do poprzedniego. Zofia znowu poczuła krzywdę i dała jej głośny wyraz. Ania zaczęła mieć wątpliwości co do swoich kompetencji.

Wzięła Arkusz RW i najpierw opisała w pierwszych punktach powyższą historię. Potem przy kolejnych punktach, zaczęła się zastanawiać nad swoimi uczuciami. Niewątpliwie na pierwszym miejscu był strach, jak sobie z tym wszystkim poradzić, potem bezradność. Pojawiła się złość na Marię i Teresę, że jak się umawiała na wspólne mieszkanie, to zataiły przed nią problemy z Zofią. Ale one stwierdziły, ze nie mają z nią problemu, po prostu ją ignorują. Stąd u Ani poczucie braku kompetencji, nie była w stanie tak Zofii potraktować.
Nie wyobrażała sobie, ze można być z kimś pod jednym dachem i go ignorować, zwłaszcza, że Zofia właśnie w stosunku do Ani pozwalała sobie na zachowanie, które trudno było zignorować. To uczucie Ania określiła jako „byciem złapanym w pułapkę”.

Wiedziała, że nie krzywdzi Zofii, ale słuchając oskarżeń, zastanawiała się nad swoją winą.
Kolejny punkt arkusza RW prosi o przypomnienie sobie podobnych wydarzeń w przeszłości.
Ania przypomniała sobie podobną historię z koleżanką, była wtedy w gimnazjum i pojechała z koleżanką nad morze do jej rodziny. Źle się tam czuła i po przyjeździe koleżanka w szkole zaczęła na nią plotkować, mówiła, że Ania jest winna, że popsuła jej pobyt swoim zachowaniem, bo nie chciała z nią chodzić, ani się z nią bawić.
Ania po powrocie czuła się winna, nie spodziewała się, że się nie zaaklimatyzuje i nie sądziła, że nie podoła oczekiwaniom koleżanki, więc nie protestowała. Patrzyli na nią jak na winną, a ona czuła się winna. Koleżanka triumfowała.
Potem Ania przy pomniała sobie, jak jej ojciec mówił, że matka jest winna jego niedoli. Najpierw krzywdziła go, bo zrzędziła i ciągle od niego coś chciała, a potem zażądała rozwodu i kazała mu się pakować. Wyprowadził się i przez lata powtarzał Ani podczas niedzielnych spotkań, że został bardzo skrzywdzony. Ania wtedy mu bardzo współczuła, ale teraz uświadomiła sobie, że to poczucie krzywdy całkowicie zwolniło ojca z zobowiązań w stosunku do rodziny. Uświadomiła sobie, że wtedy było dla niej oczywiste, że ojciec miał prawo nie płacić alimentów, nie brać jej na wakacje, ani nie włączać się w jej wychowywanie, ponieważ był skrzywdzony. Dzisiaj spojrzała na to inaczej. Dotarło do niej, że poprzez wzbudzanie winy możemy osiągać korzyści.
Jakie korzyści ma Zofia? To pytanie nasunęło się samo.
Nie uczestniczy w pracach domowych, nie obowiązuje jej niepisany regulamin, który zazwyczaj ludzie przyjmują mieszkając wspólnie, zasady takie jak: nie przeszkadzamy sobie nawzajem, wszyscy mamy takie same prawa i obowiązki, jeśli czegoś chcemy, czy potrzebujemy, informujemy pozostałe osoby jasno i na czas, jesteśmy wobec siebie uczciwe i lojalne.

W kolejnym strategicznym punkcie Arkusza RW pada stwierdzenie:
Wiem, że denerwuję się tylko wtedy, gdy ktoś poruszy kwestie, które wyparłam lub stłumiłam, a potem dokonałam ich projekcji na tę osobę.
Ania zaczyna się poważnie zastanawiać, czy ta cecha, którą miał ojciec i ma Zofia jest również jej cechą. Czy i jej się zdarzało „robić sobie miejsce” nie prosząc o nie, a tylko je biorąc poprzez przedstawienie mocnego argumentu na swoje prawo do tego. Przypomina sobie sesje egzaminacyjne. Ania nie uczy się systematycznie, uczy się żeby zdać. Jest wtedy w takich nerwach, że gdyby ją wtedy o coś poprosić, to jest to dla nie afront. Wtedy jest naprawdę niegrzeczna i aspołeczna. Daje sobie do tego pełne prawo, inaczej nie ogarnęłaby materiału do egzaminów. Wprowadza się w stan odcięcia umysłu od reszty ciała.
Ania jest już gotowa zgodzić się z kolejnym punktem Arkusza RW:
Rozumiem, że to co robi Zofia nie jest ani dobre, ani złe. Przestaję osądzać.
Wraca spokój, sprawa jest jasna.

Poniżej pełen Arkusz RW dla chcących odzyskać spokój.

Data...…. .Arkusz nr ……….. Obiekt X (kto lub co ciebie denerwuje) … …
   
Pkt. 1.– Przykra dla mnie sytuacja, tak jak ją widzę w tej chwili wygląda następująco:

...............................................................
2A – Konfrontacja z X.
............................................................... 

2B – Z powodu tego, co zrobiłeś (robisz) CZUJĘ SIĘ (określ swoje prawdziwe uczucia).
.................................................................

Pkt. 3 – Znam swoje uczucia, akceptuję je z miłością i już ich nie osądzam.

Tak/nie

Pkt. 4 – Moje uczucia należą do mnie, nikt nie może sprawić, bym coś czuła. Moje uczucia odzwierciedlają, jak widzę sytuację.

Tak/nie

Pkt. 5 – Choć nie wiem dlaczego i jak, widzę że moja dusza stworzyła tę sytuację, bym się uczyła i rozwijała.

Tak/nie

Pkt. 6 – Dostrzegam wskazówki w moim życiu, np. powtarzające się wzorce, które mówią, ze miałam już wiele okazji do uzdrowienia, ale ich nie rozpoznałam, podaj przykłady.................................
                                                                                                                                                                Pkt. 7 – Jestem gotów przyjąć, że moja misja, czyli „duchowy kontrakt” zawierała takie przeżycia, nieważne dlaczego.

Tak/nie

Pkt. 8 – Moje złe samopoczucie było sygnałem, że nie dopuszczam miłości do siebie i do X, osądzam, oczekuję że X się zmieni, postrzegam go jako gorszego (wylicz sądy, oczekiwania i zachowania, które wskazują, że chciałeś by X się zmienił.)
..................................................................................... 

Pkt. 9 – Wiem, że denerwuję się tylko wtedy, gdy ktoś poruszy kwestie, które wyparłam lub stłumiłam, a potem dokonałam ich projekcji na tę osobę.

 Tak/nie

Pkt. 10 – X ukazuje, że muszę kochać i akceptować siebie samego.

Tak/nie

Pkt. 11 – X odzwierciedla mój błędny punkt widzenia. Wybaczając mu uzdrawiam siebie i odtwarzam moją rzeczywistość.

 Tak/nie                                                                                                                
                                                                                                                                                                     
Pkt. 12 – rozumiem, że to co robi X nie jest ani dobre, ani złe. Przestaję osądzać.

Tak/nie

Pkt. 13.- Wiem, że mam potrzebę oskarżania i muszę zawsze mieć rację. Jestem gotowa dostrzec doskonałość w tej sytuacji. Jeśli ją dostrzegasz – napisz w kilku słowach, na czym polega.

.............................................................. 

Pkt. 14.- Choć nie wiem dlaczego i jak, ale rozumiem że ty i ja otrzymaliśmy dokładnie to, co podświadomie wybraliśmy i wspólnie wykonaliśmy uzdrawiający taniec.
  
Tak/nie

Pkt. 15 – dziękuję ci X za to, że zechciałeś stać się częścią mojego procesu uzdrawiania i czuję się zaszczycony, że wziąłem udział w twoim uzdrawianiu 

Pkt. 16 – uwalniam swoją świadomość od wszystkich uczuć wymienionych w pkt. 2B.


Pkt. 17 – X, doceniam twoją gotowość odzwierciedlenia moich błędnych przekonań i dziękuję ci za stworzenie mi okazji do zastosowania Radykalnego Wybaczania i samoakceptacji

Tak/nie

Pkt. 18 – Wiem już, że to co przeżywałam, (moja historia ofiary) dokładnie odzwierciedlało mój błędny punkt widzenia. Rozumiem, że mogę zmienić tę „rzeczywistość” dzięki gotowości dostrzeżenia w niej doskonałości. Np.: (spróbuj zastosować Radykalne Wybaczanie. Może to być ogólne stwierdzenie, że już wiesz iż wszystko jest doskonałe lub związane z twoją sytuacją, gdyż dostrzegasz w niej dar. Uwaga, często nie potrafimy tego dostrzec).


 Pkt. 19 – Ja…. wybaczam sobie całkowicie i akceptuję siebie jako istoę kochającą, szczodrą i twórczą. Uwalniam się od wszelkich związanych z przeszłością emocji oraz poczucia braku i ograniczenia. Wycofuję swoją energię z przeszłości i usuwam wszelkie bariery odgradzające mnie od miłości i obfitości, która jest moim udziałem w tej chwili. Tworzę swoje życie i znów jestem sobą, bezwarunkowo kocham i wspieram siebie takiego jako jestem – potężny i wspaniały.

 Pkt. 20 – Poddaję się teraz sile wyższej, którą nazywam………………………………..
i ufam świadomości, ze ta sytuacja  będzie się rozwijać w doskonały sposób, zgodnie z boskimi zaleceniami i duchowym prawem. Rozumiem, że jestem jednością i czuję się całkowicie złączony ze Źródłem. Odnalazłem swoją prawdziwą naturę, czyli MIŁOŚĆ i teraz oddaję ją X. Zamykam oczy, by lepiej poczuć, jak wypełnia ona moje życie i poczuć radość, która się wraz z nią pojawia.

 Pkt. 21 – Informacja dla X. Wypełniając ten arkusz ja, ................................. wybaczam ci całkowicie, ponieważ zdaję sobie sprawę, ze nie zrobiłeś nic złego i że wszystko jest zgodnie z Boskim porządkiem. Uznaję cię, akceptuję i kocham takiego, jaki jesteś. (Uwaga, nie znaczy to, że darowujesz mu zachowanie lub nie potrafisz wytyczyć granic. To zresztą sprawa Świata Ludzkiego).

Pkt. 22 – Informacja dla mnie.
Wiem, ze jestem istotą duchową, która przezywa ludzki los. Kocham siebie i wspieram w każdym aspekcie mojego człowieczeństwa.


Arkusz Colina Tippinga Radykalne Wybaczanie
Arkusz można pobrać ze strony Instytutu Radykalnego Wybaczania - Metoda Tippinga

21 lutego 2013

Systematyczna praca


Jeżeli chcemy uzdrowić toksyczny wstyd, musimy go najpierw wydobyć na światło dzienne. Dopóki będziemy go ukrywać, niczego z nim nie zrobimy. Jeżeli chcemy go zmienić, musimy się z nim skonfrontować. Jak mówią terapeuci: "Bez przejścia nie ma wyjścia".
1. Wyjść z ukrycia, czyli nawiązać kontakt z innymi ludźmi, wymienić szczerze uczucia z osobami, które dla nas coś znaczą.
2. Spojrzeć na siebie oczyma co najmniej jednego akceptującego członka naszej nowej, wspólnej rodziny (proces odzwierciedlania i odwzajemniania). Odbudować "interpersonalny pomost" (zerwany kontakt interpersonalny).
3- Przejść przed 12-stopniowy program powrotu do zdrowia.
4. Pracować nad redukcją wstydu, czyli "uprawomocnić" uraz porzucenia. Opowiedzieć o nim, opisać go (odkłamać go). Pisanie bardzo ułatwia uzewnętrznienie wstydliwych doświadczeń z przeszłości, wyrzucenie z siebie emocji, wyrażenie ich, lepsze ich zrozumienie, nawiązanie z nimi kontaktu.
5. Wydobyć z ukrycia zagubione wewnętrzne dziecko. Należy w tym celu nawiązać świadomy kontakt z wewnętrznym, podatnym na zranienia dzieckiem, który mieszka w nas.
6. Zapoznać się ze wszystkimi odszczepionymi częściami naszego Ja. Im bardziej je sobie uświadomimy (uzewnętrznimy), tym łatwiej nam będzie je ogarnąć myślą i scalić.
7. Podjąć decyzję o bezwarunkowej akceptacji każdej części siebie. Mówić sobie: "Kocham siebie za to, że...". Bardziej asertywnie wyrażać swoje potrzeby i pragnienia.
8. Wydobyć z ukrycia nieświadome wspomnienia z przeszłości i zlepki obrazów sytuacji, w których nas zawstydzano, nauczyć się różnych sposobów ich uzdrawiania.
9. Wykonywać ćwiczenia ułatwiające lepsze uświadomienie dotychczasowego obrazu siebie i zmianę tego obrazu.
10. Uświadomić sobie, co mówią głosy wewnętrzne, nakręcające w nas spiralę wstydu. Wykonywać ćwiczenia, mające na celu ich przerwanie, zastąpienie ich głosami nowymi, pozytywnymi, podtrzymującymi. Uświadomić sobie, jakie sytuacje interpersonalne najczęściej uruchamiają spiralę wstydu.
11. Wypracować konstruktywne sposoby radzenia sobie z ludźmi, którzy nas krytykują i zawstydzają - trening asertywności, stosowanie technik wykorzystujących punkty zaczepienia, służących uzewnętrznieniu wstydu.
12. Nauczyć się wyciszać za pomocą modlitwy i medytacji. Poprzez modlitwę i medytację skoncentrować się na Sile Wyższej, w niej szukać oparcia.
Wszystkie wymienione wyżej metody uzewnętrzniania wstydu zaczerpnięty z najważniejszych nurtów psychoterapii. Większość metod terapeutycznych dąży do ujawnienia i uświadomienia tego, co ukryte i nieświadome. Aby móc te techniki opanować, musimy je ćwiczyć. Musimy je systematycznie powtarzać, bo tylko wtedy będą skuteczne. Jeśli ty będziesz pracować i (metody) będą pracować.

Źródło: Internet

17 lutego 2013

Współuzależnienie jako choroba


Timmon Cermak w Journal of Psychoactive Drugs (1986) dowodzi, że współuzależnienie można zdefiniować za pomocą kryteriów DSM-III7 dla osób o mieszanych zaburzeniach umysłowych. Proponuje pięć kryteriów diagnostycznych w stylu DSMIII.

Według Cermaka podstawowe cechy współuzależnienia to:  

1) ustawiczne lokowanie poczucia własnej wartości w zdolności do wpływania/kontrolowania uczuć i zachowań swoich i cudzych pomimo oczywistych dowodów, że konsekwencje są odwrotne;

2) branie odpowiedzialności za zaspokajanie cudzych potrzeb w stopniu uniemożliwiającym zaspokajanie swoich potrzeb;

3) niepokój i upośledzenie systemu granic w sytuacjach poufałego zbliżenia i osamotnienia;

4) zaplątanie się w związek z osobą posiadającą zachwianą osobowość, uzależnioną od narkotyków lub chorobliwie impulsywną;

5) doznawanie (w każdej kombinacji co najmniej trzech lub więcej) silnych emocji lub ich całkowitego braku, w tym:
- gwałtownych wybuchów,
- depresji,
- chorobliwej czujności,
- przymusowych impulsów,
- strachu,
- nadmiernej ufności wobec zaprzeczania,
- nadużywania substancji,
- powtarzających się nadużyć fizycznych i seksualnych,
- chorób o podłożu stresowym
- i/albo związek z osobą aktywnie nadużywającą substancji, trwający przynajmniej dwa lata, bez szukania pomocy na zewnątrz.


W swojej książce Diagnosing and Treating Codepen-dence (1986) pisze:
Terapeuci o tradycyjnym podejściu do zdrowia psychicznego próbują leczyć(osobno) symptomy współuzależnienia, diagnozując pacjentów jako mających zaburzenia lękowe, depresje, histeryczne zaburzenia osobowości lub zaburzenia związane z zależną osobowością, by wymienić tylko niektóre objawy.(...) Jeśli zgodzimy się, że współuzależnienie istnieje na równi z innymi zaburzeniami osobowości, takimi jak graniczne, narcystyczne czy zależne osobowości, powinno stać się
oczywiste, że zasługuje ono na to, aby je leczyć równie wypróbowanymi, klinicznymi metodami.
Ponieważ jednak ani język, ani kryteria używane dla opisania współuzależnienia nie są spójne i nie są ujęte w jakieś ogólnie przyjęte ramy przez tych, którzy próbują leczyć to zaburzenie, aż dotąd było niemożliwe przeprowadzanie odpowiednich badań, wymaganych do tego, aby uznać je oficjalnie za "chorobę". Dopóki takie badania nie zostaną przeprowadzone, zasady obowiązujące we wspólnocie psychologów nie pozwalają na uznanie współuzależnienia za chorobę.
Ci z nas, którzy zajmują się ludźmi udręczonymi przez przymusowe symptomy współuzależnienia, nie mogą jednak czekać na oficjalne zaszeregowanie tej choroby. Czymkolwiek współuzależnienie jest, z pewnością działa jak każda inna choroba. 

źródło: Internet

1 stycznia 2013

"Powrót do miłości"


Naszym największym lękiem nie jest to, że jesteśmy niewystarczający.
Naszym największym lękiem jest to, że jesteśmy mocniejsi ponad miarę.
To nasze światło, nie nasza ciemność najbardziej nas przeraża.
Pytamy siebie, Kim jestem aby być wspaniałym, olśniewającym, utalentowanym ?
W racji samej , kim nie chcesz być ?
Jesteś dzieckiem Bożym. Twoje chowanie się w cień nie służy światu.
Nie ma nic mądrego w kurczeniu się po to, aby inni nie poczuli się niepewnie w twojej obecności.
Wszyscy mamy błyszczeć tak jak dzieci.
Urodziliśmy się, aby manifestować chwałę Bożą, która jest w nas.
Ona nie jest tylko w niektórych, jest w każdym z nas.
Gdy odsłonimy nasze wewnętrzne światło, nieświadomie pozwolimy też innym, aby uczynili to samo.
Gdy wyzwolimy się z własnego strachu, samą swoją obecnością będziemy automatycznie wyzwalać innych.

Cytat pochodzi z książki autorstwa Marianne Williamson : “Return to Love” – ” Powrót do Miłości ”

31 grudnia 2012

Pięć prawd na temat lęku


- Dopóki się rozwijam, lęk zawsze będzie mi towarzyszył.

- Jest tylko jeden sposób pozbycia się lęku przed zrobieniem czegoś - ruszyć się i to zrobić.

- Tylko wtedy polubię siebie, kiedy ruszę się... i to zrobię.

- Nie tylko ja odczuwam lęk, kiedy wkraczam na nowy teren. Każdy go odczuwa.

- Przedzieranie się przez barierę lęku jest w sumie mniej przerażające niż życie w ciągłym strachu płynącym z poczucia bezradności.

Susan Jeffers „Nie bój się bać”


Życzę Wam w nadchodzącym 2013 r. dużo odwagi na drodze Waszego rozwoju!!!

30 grudnia 2012

Bycie "zlewem" w kontaktach


Nie dbanie o swoje potrzeby (np. taką potrzebę, aby każdy zajął się swoimi sprawami i nie włączał nas w swoje problemy) i pragnienia (np. pragnienie, by mieć wokół siebie ludzi szczęśliwych i zadowolonych) we właściwy sposób, często jest połączone z poczuciem swojej obniżonej wartości (wstyd). Gdy "dorosłe dziecko" odczuwa jakąś potrzebę lub pragnienie od samego początku ogarnia je wstyd. ten wstyd ma swoje korzenie w przeżyciach z okresu dzieciństwa, kiedy wyraźnie jakiejś potrzeby lub pragnienia, spotykało się ze strony opiekuna z poniżeniem - nawet jeśli wspomnienie o tym poniżeniu zostało "zapomniane" i nie jest już uświadamiane. (Pia Mellody „Toksyczne związki”)
To wszystko, co zostało „zapomniane” wraca w trudnych kontaktach z osobami, na których obecności w naszym życiu nam zależy. Cierpimy, gdy nasi bliscy skarżą się, mają problemy wobec których czują się bezradni. Odruchowo staramy się doradzić, podsunąć rozwiązanie, a często chodzi tylko o to, żebyśmy wysłuchali i potwierdzili, że ktoś musi pozostać w swoich trudnych okolicznościach, ponieważ jest to jedyna dla niego możliwa opcja. To właśnie w tej „opcji” bliska nam osoba boryka się ze swoim obniżonym poczuciem wartości. Musi pozostać w niewygodnej dla siebie sytuacji, ponieważ brak jej odwagi, by z niej wyjść i pójść w nieznane.
Dla słuchającego narzekań, współczującego i pragnącego wesprzeć też otwiera się nowe, nieznane. Być może należy podziękować za taką znajomość. Być może ludzie ze starych znajomości zostali tam, gdzie ich poznaliśmy, a my chcemy iść do przodu.
Zamiast doradzać innym, by znaleźli w sobie odwagę, zrób to sam. Idź do przodu, zostaw uwikłanych w ich uwikłaniu, spróbuj sam się wywikłać z układu, w którym cierpiący nie widzi wyjścia, a jedyne, które widzi, takie, abyś Ty z nim wspólnie cierpiał.  
Wypełnij „Arkusz Radykalnego Wybaczania” lub „Arkusz Pracy z cieniem”, doświadcz swoich uczuć i pojednaj się z tym aspektem własnej osobowości, który kiedyś cierpiał widząc bezradność najważniejszych dla siebie osób. Cierpiał nie rozumiejąc, że brak im odwagi, że jeśli nie modyfikujemy naszego życia, to znaczy, że w istocie nie mamy zamiaru tego zrobić. Są jakieś korzyści, dla których pozostajemy w niewygodnej sytuacji, a skarżąc się rozładowujemy napięcie i to jest rozwiązanie. Zapamiętaj, że jeśli stajesz się „zlewem” dla otaczających Ciebie ludzi, cierpiących z powodu swoich uwikłań, to właśnie Ty pomagasz im pozostać w tych układach. Podsuwając rozwiązania upewniasz ich w ich myśleniu, że najlepszym rozwiązaniem jest nic nie zmieniać.

https://zrozumiecemocje.com.pl/

17 grudnia 2012

ELEMENT RYZYKA : KSIĘŻNICZKA I TYGRYS


 Związek dwojga osób przypomina mi stara opowieść o księżniczce i tygrysie. W pewnym dalekim królestwie obowiązywało prawo, że księżniczka nie może zadawać się ze zwykłymi, prostymi ludźmi. Zdarzyło się jednak, że król przyłapał swoja córkę na schadzce ze zwykłym poddanym. Kiedy ich król zobaczył, leżeli wciąż obok siebie, ale pogrążeni byli w straszliwej kłótni miłosnej. Ów człowiek został natychmiast pochwycony przez straż i wtrącony do lochu; nie miał nawet czasu żeby pożegnać się z kochanką. Prawo głosiło, że kara za takie zuchwalstwo jest śmierć, księżniczka jednak uprosiła ojca, żeby zgodził się poddać owego człowieka pewnej próbie.
Nieszczęśnik został umieszczony na arenie, z której można było wyjść jednymi z dwojga drzwi. Za
jednymi drzwiami był tygrys, za drugimi księżniczka. Jeśli otworzy pierwsze drzwi, tygrys wyskoczy i zabije go, jeśli otworzy drugie, będzie mógł poślubić księżniczkę. Używając podstępu i przekupstwa księżniczka dowiedziała się, za którymi drzwiami będzie ona sama, a za którymi tygrys. Przed próba zdążyła przesłać kochankowi wiadomość: ,,otwórz lewe drzwi’’. I oto biedny kochanek stał na arenie i myślał: ,,co oznacza ta wiadomość? Czy chce abym zginał, czy chce mnie poślubić?’’

Myślę, że we wszystkich związkach jest podobny, choć może nie aż tak śmiertelny, element ryzyka i
niespodzianki, który dodaje im atrakcyjności.
Związek dwojga osób wymaga zaufania. Problemy zaczynają się gdy nie rozumiemy, że zaufanie nie jest skutkiem decyzji – jest skutkiem pewnych działań. Zdobywasz zaufanie, gdy raz po raz podejmujesz ryzyko i nie doznajesz krzywdy. Komuś, kto po raz pierwszy wchodzi do ośrodka psychoterapeutycznego, może sie wydawać, że psycholog-doradca mówi jakimś obcym językiem, domagając się od człowieka chcącego się wyleczyć bardzo dziwnych rzeczy i mówiąc przy tym : ,,zaufaj temu procesowi’’. Osobiście wole ujmować to inaczej : ,,zaryzykuj, a jeśli nie spotka cię nic złego, zaufaj temu procesowi’’.
Nierealistyczne oczekiwania – jeśli się ich nie pozna i nie przedyskutuje – mogą jednak po podjęciu ryzyka prowadzić do bólu, a ten ból może zniszczyć w nas gotowość do zaufania w przyszłości.

Pat Mellody