środa, 3 czerwca 2020 0 comments

Trudność w adekwatnym odczuwaniu własnej wartości.



Trudność w ocenie własnego poczucia wartości zazwyczaj ma dwa oblicza. Jedno to zaniżanie,
negowaniu wartości, poczucie że inni są lepsi, drugie to arogancja i megalomania, poczucie że jest się ponad innymi. Można też odczuwać naprzemiennie, raz czuć się bezwartościowym, innym razem jako gorszych postrzegać innych.
Poczucia własnej wartości uczymy się od najmłodszych lat. Często dorośli traktują dzieci jak małe głuptasy i przekazują komunikat, że dopiero jak zmądrzeją, coś będą umieć, wtedy dopiero będą wartościowe. Tym samym przekazują komunikat, że w danym momencie dzieci są mało wartościowe. Łatwo przewidzieć, że takie dzieci nigdy nie będą wiedziały, czy już wystarczająco dużo wiedzą i umieją, żeby być „wystarczająco” wartościowe. Natomiast zdania rodzica wygłaszane rzekomo w dobrej wierze, w rodzaju: „zdolny, ale leń” stają się elementem opinii dziecka o sobie, świadczą że wartość człowieka zależy od tego jak go inni postrzegają.
Megalomanii uczy się dziecko w rodzinie, gdzie dorośli szukają się winy za swoje porażki w innych. Inni są winni, więc są gorsi. Również gdy dziecko jest obwiniane przez członków rodziny, uczy się osądzać i krytykować innych, a przez to wznosić się ponad poczucie bycia mało wartościowym. Zdarzają się również rodziny, które wpajają swoim dzieciom, że są lepsze od innych, cała rodzina jest lepsza od innych. Niestety jest to strategia, w której zarówno rodzice nie ponoszą odpowiedzialności za swoje zachowania i tego też uczą dzieci. Fałszywe poczucie wyższości sprawia, że dzieci mają upośledzony stosunek do siebie samych i niestety też do innych.
Człowiek ze zdrowym poczuciem własnej wartości wie, że jest wartościowy niezależnie od tego w jakiej sytuacji sie znajduje. Świadomość własnej wartości jest odczuciem wewnętrznym. To poczucie jest trwałe, nie załamuje się pod wpływem zachowań innych ludzi, czy własnych myśli. Tacy ludzie nie czują się gorsi, gdy są niedbale ubrani, gdy inna osoba odnosi się do nich bez szacunku lub gdy popełnią błąd. Zdrowy człowiek wie, że jest wartościowy, gdy ktoś się na niego złości, albo go porzuci. Ma prawo do odczuwania strachu, gniewu i bólu, ale poczucie własnej wartości pozostaje nienaruszone.
Poczucie własnej wartości załamuje się, gdy człowiek jako bazę przyjmuje zewnętrzne cechy, które we współczesnym świecie są przejawami dobrego radzenia sobie, gdy oceniamy swoją wartość biorąc pod uwagę:
- wygląd, stan zdrowia,
- wykształcenie,
- ilości posiadanych pieniędzy,
- znajomości w kręgach towarzyskich i biznesowych,
- stan posiadania, np.: dom, samochód, itp.,
- zajmowane stanowisko przez siebie, stanowisko zajmowane przez małżonka/ę,
- stopień zamożności i osiągniecia dzieci,
- stopień doskonałości w dziedzinach, w których oczekujemy od sobie perfekcyjności.
Problemem nie jest to, że dążymy do godnego życia, które przejawia się poprzez wyżej wymienione cechy. Problem jest wtedy, gdy źródło poczucia własnej wartości jest osadzone jedynie w świecie zewnętrznym. Poczucie własnej wartości płynące ze źródła zastępczego, znajdującego się w otaczającej rzeczywistości jest podatne na zmiany, nad którymi nie mamy kontroli. Gdy wartość zastępcza zależy od innych, życie może się łatwo wymknąć spod kontroli jeśli inni nie będą chcieli wychodzić nam na przeciw.
Przykładem takiej sytuacji może być duma rodzica z pozycji społecznej osiągniętej przez potomka i w chwili utraty przez niego stanowiska, rodzic traci poczucie własnej wartości.
Posiadanie pieniędzy jest jednym z najsilniejszych doświadczeń zewnętrznych, dzięki któremu można ukryć niepewność i brak poczucia własnej wartości, pozwala mieć poczucie władzy oraz generuje chęć rządzenia innymi. Plajta wpędza w otchłań.
Poczucie własnej wartości oparte na wartościach zastępczych, tzw. „zewnatrzsterowne” jest efektem wychowania w rodzinie, gdzie uważa się pewne zachowania w stosunku do dzieci za „normalne”, a są dla dzieci niezdrowe.
Takie zachowania to: bicie, straszenie, grożenie, dawanie klapsów, poszturchiwanie, wrzeszczenie, wyzywanie, obrażanie i deprecjonowanie, izolowanie, obnażanie się przed dzieckiem płci przeciwnej (gdy jest starsze niż 4 lata), spanie z nim, oczekiwanie od dzieci żeby same odkryły jak sobie radzić w życiu i jak rozwiązywać trudne sprawy, oczekiwanie od dziecka wspierania w problemach dorosłego, zaniedbywanie uczenia dzieci higieny osobistej (mycie zębów, używanie dezodorantów, itp.), utrzymywania odzieży w czystości o porządku. Niektórzy rodzice sądzą, że  jeśli dzieciom się nie wpoi pewnych zasad i nie każe się surowo za ich nieprzestrzeganie, to wyrosną na chuliganów, inni myślą, że wychowywanie dziecka to pewien rodzaj tresury i uczucia dzieci nie są brane pod uwagę (masz tak zrobić, bo ja tak chcę!).
Również nadopiekuńczość nie sprzyja zbudowaniu poczucia własnej wartości u dziecka.
W większości „normalnych” domów opiekunowie sugerują, że jeśli dzieci mają problemy, to są same sobie winne.
Wielu z nas ma zafałszowany obraz tego, co działo się w rodzinie. Będąc przekonanym, że sposób, w jakim rodzice się do nas odnosili był poprawny, musimy uznać, że to z nami było coś nie porządku, skoro nie byliśmy w stanie zadowolić rodziców, czy opiekunów. Złudzenie, że nadużycie było czymś normalnym, a my byliśmy „nie w porządku” uniemożliwia trafne odczuwanie własnej wartości.
Na podstawie: Pia Mellody „TOKSYCZNE ZWIĄZKI anatomia terapii współuzależnienia” Warszawa 1993

https://zrozumiecemocje.com.pl/

 
;